Dziś jest , imieniny obchodzą:

Swingersi – sposób na małżeńską nudę czy dewiacja?

Na Zachodzie zwykło się mówić, że „swinging” wyszedł z mody tak samo, jak popularne w latach 70-tych koszule non-iron. Jednak ostatnimi laty – m.in. dzięki ułatwieniom, jakie niesie internet – staje się na nowo popularny, choć jednak w nieco odmiennej formie niż za czasów rewolucji seksualnej. W samej tylko Belgii istnieje kilkadziesiąt klubów, gdzie spotykają się pary skuszone wizją igraszek z obcymi pod okiem partnera. Zjawisko to dotyczy także Polaków, którzy po latach seksualnego karceru narzuconego przez komunistyczny reżim i Kościół, stają się coraz odważniejsi i żądni nowych doświadczeń.

 

Kim są swingersi?

„Swinging” można określić jako wspólne angażowanie się par w intymne relacje z partnerami innymi niż własny. Może to dotyczyć dwóch par lub wielu, może się też odbywać w „sesji” grupowej bądź indywidualnej. Każdy może mieć swoje własne wyobrażenie o tym, czym jest „swinging”. Generalnie dotyczy on jednak wymiany partnerów w kontekście seksualnym.

Swingersi to ludzie, którzy, jak w opisie powyżej, decydują się na intymność rekreacyjną z innymi, chętnymi ku temu osobami. Głównie są to pary damsko-męskie, które spotykają inne damsko-męskie pary w celu m.in. wspólnego uprawiania seksu i dla wsparcia emocjonalnego. Wszelkie swingerskie aktywności odbywają się za zgodą wszystkich ludzi w nie zaangażowanych (a więc dana osoba może się zgodzić na igraszki partnera, nawet jeśli sama nie zamierza tego robić).

 

Zboczeńcy czy zwykli ludzie?

 „Słyszałem, że zadajesz się ze swingersami, jacy oni są?” – może usłyszeć niejedna osoba, która ma w kręgu swoich znajomych pary, które otwarcie przyznają się do bycia swingersami. „Co masz na myśli mówiąc ONI?” – warto zapytać. „Cóż, w końcu czy to nie dziwne? Założę się, że co weekend organizują jakieś orgie i nigdy nie mają dość bzykania! Świat jest pełen dewiantów…” – nierzadko można usłyszeć podobne opinie. Takie poglądy dotyczące swingersów nie należą do rzadkości. Przeciwnie, to dość powszechne przekonanie. Pomysł, że „swinging” to niekończąca się orgia, pełna spoconych ciał i wyuzdanego seksu, jest niezwykle żywy w naszym społeczeństwie. Niektórzy myślą, że jest to sport. Jednak taka idea dotycząca swingersów jest mocno wypaczona. Co więcej, krzykliwe media często portretują zjawisko, sugerując, że jest to część zboczonego, liberalnego planu, który ma na celu wyniszczyć moralnie państwo i doprowadzić naszą cywilizację do upadku. Wielu, mówiąc o swingersach, odnosi się do nich jak do ludzi niosących zgorszenie bądź wymagających pomocy psychiatrycznej. Media często ukazują swingersów jako osoby, których związki to ruina i traktują zdradę („swinging”) jako ostatnią deskę ratunku dla rozpadającego się małżeństwa. Oczywiście „obrońcy moralności” będą przy tym krzyczeć, że jedynym ratunkiem dla zagrożonego związku to zaprzestanie owych „dewiacyjnych” praktyk i uczczenie świętości małżeńskiego łoża. Jednak czy można zmuszać ludzi, by budowali swe związki „tak jak Pan Bóg przykazał”, mimo iż przekonali się, że ten wariant nie jest dla nich odpowiedni? W końcu kim jesteśmy, by mówić innym, że nie mają prawa być szczęśliwymi, robiąc to, co robią?

 

Swingersi są wśród nas

A więc kim tak naprawdę są swingersi i jakimi są ludźmi? Wiele osób, instytucji, mediów czy środowisk naukowych próbowało już odpowiedzieć na to pytanie, jednak zawsze w ich ocenę wkradał się daleko posunięty subiektywizm. Raporty „przyjazne” swingersom zawsze ukazują ich w jak najlepszym świetle, media głównego nurtu zwykle skupiają się na potencjalnych zagrożeniach i chwytnych hasłach, podczas gdy naukowcy badający temat zwykle nie mają za wiele kontaktu z samymi swingersami, więc i tak nie mają pojęcia jakimi naprawdę są ludźmi.

Po pierwsze, swingersi są tacy sami jak my. Swingersem możesz być ty, ja, nasi przyjaciele, sąsiedzi, współpracownicy, znajomi z siłowni czy z klubu, niektórzy są lekarzami, inni mechanikami, gliniarzami, pielęgniarkami, bibliotekarzami, politykami, księgowymi (tak, nawet oni!), zagorzałymi katolikami, fryzjerami i żołnierzami. Podsumowując, swingersi nie są odrębną rasą ludzi, którzy przybyli z kosmosu, nie posiadają znamienia bestii ani innych atrakcji – po prostu nie sposób ich odróżnić od reszty społeczeństwa.

Jest jednak coś, co swingersów wyróżnia na tle naszego społeczeństwa – a konkretnie otwarta postawa względem związków i generalnie seksualności.

Badania przeprowadzone w Ameryce wykazały, że profil społeczny swingersów jest następujący: w większości są biali, mają pomiędzy 36 a 55 lat, zazwyczaj posiadają wykształcenie wyższe, w związkach są od 11 do 20 lat, a ich domowy budżet stanowi ten klasy średniej. Można wśród nich znaleźć przedstawicieli wielu zawodów, od robotników i urzędników, po osoby posiadające uczelniane tytuły. Niektórzy są samozatrudnieni, inni pracują dla organizacji pożytku publicznego, czyli badania wskazują na to, o czym wspomniałem wcześniej: swingersem może być praktycznie każdy.

 

Swingersem w politykę

Większość badań wskazuje, że mężczyźni-swingersi są przeważnie heteroseksualni, choć około 20% określa się jako biseksualni. Większość kobiet twierdzi, że są bi-ciekawskie, jednak jedynie mały procent opisuje się jako czysto biseksualne. Biseksualność wśród kobiet jest szeroko akceptowana w swingerskiej społeczności, w przeciwieństwie do biseksualności męskiej, która jest generalnie niemile widziana. Być może jednym z powodów, dla których swinging wydaje się atrakcyjny dla kobiet, jest właśnie bezpieczne, przychylne środowisko, w którym mogą eksplorować swą biseksualność.

Większość swingersów to małżeństwa lub pary żyjące w konkubinacie, do tego przeważająca liczba jest w związkach ponad 10 lat i jest to zwykle ich pierwsze małżeństwo. Nieliczni byli w poważnych, długoletnich związkach więcej niż raz, nie ma też różnic między badanymi kobietami i mężczyznami pod względem długości i liczby zawartych małżeństw. W dodatku przeciętny okres oddawania się „swingingowi” to od 3 do 12 lat, co wskazuje na fakt, że bycie swingersem wpływa pozytywnie na długość trwania związków. 

Skoro przyjmuje się, że swingersi charakteryzują się większą otwartością w kwestiach seksu, co często przekłada się na bardziej liberalne poglądy na życie, można by oczekiwać, że swingersi będą bardziej liberalni w kwestiach politycznych i światopoglądowych. Jednak badania wykazały, że swingersi reprezentują całą gamę poglądów politycznych. Nie są więc grupą politycznie jednorodną. Przeciwnie, często wykazują poglądy skrajnie różne, od społecznego konserwatyzmu po liberalizm i socjalizm, pewien procent twierdzi zaś, że nie ma żadnych poglądów politycznych. Co ciekawe, większość swingersów wykazuje bardziej prawicowe przekonania. 

 

Swingersi a wiara

Być może badania przytoczone wyżej wydają się wbrew logice. W końcu osoby konserwatywne zazwyczaj przyjmują bardzo sztywne zasady dotyczące monogamii i moralności seksualnej, co stoi w sprzeczności z bardzo niemonogamicznymi zachowaniami swingersów.

A jak bardzo religijni są badani swingersi? Okazuje się, że większość określa się poniekąd jako dość religijna, choć około jednej czwartej twierdzi dla odmiany, że nie czują się związani z żadną religią. Ewidentnie przynależność wyznaniowa nie przeszkadza swingersom w cieszeniu się pełnią swingerskiego życia. Wydaje się, że nie ma tu powiązania między religią a monogamią.

Skąd zaś pochodzą swingersi? Zazwyczaj zamieszkują miasta bądź wielkomiejskie aglomeracje. Jednak dziś nie ograniczają się już tylko do społeczności miejskich, głównie za sprawą tego, że wielu przeprowadziło się w ciągu ostatniego dwudziestolecia na przedmieścia i na wieś. Jedna czwarta swingersów mieszka w miejscowościach mających mniej niż 50 000 mieszkańców.

Skoro swingersi są częścią głównego nurtu społeczeństwa i nie sposób ich odróżnić od reszty, nigdy nie można wykluczyć, że twój sąsiad, współpracownik czy przypadkowy znajomy jest właśnie jednym z nich.

 

Przyjemność czy trauma?

Osobną kwestią jest to, co sami swingersi myślą na temat swojego stylu życia i co pchnęło ich do dołączenia do owej „zboczonej” części społeczeństwa. Jak wspomniałem wyżej, niektórzy sugerują, że swingersi to głównie faceci w średnim wieku, którzy zmuszają swoje pozbawione własnego zdania żony do perwersyjnych czynności rodem z krainy seksualnych fantazji i totalnego zepsucia.

Dlatego opinia samych zainteresowanych zdaje się tu być niezmiernie interesująca. Co ich skłoniło do zostania swingersami? Co się dzieje w „swingującym” związku? Okazuje się, że istotnie, w większości przypadków swingerska przygoda rozpoczęła się za sugestią męża. Około 2/3 badanych mężczyzn przyznało się do podsuwania podobnych pomysłów swoim partnerkom, podczas gdy jedynie 1/4 kobiet było inicjatorkami. Znając czynniki stojące za zaangażowaniem się danej osoby w „swinging”, można lepiej zrozumieć indywidualne doświadczenia na tym polu. Najczęściej podawanym powodem kontynuowania swej przygody ze „swingingiem”, zarówno przez mężczyzn, jak i przez kobiety, jest potrzeba większej seksualnej różnorodności, kwestia zadowolenia z seksu i zaspokajanie własnych fantazji. Jeśli chodzi o najczęstsze praktyki związane z byciem swingersem, to obejmują one głównie wymianę partnerów i seks grupowy. Jednak niewielka liczba swingersów przyznała, że nigdy tak naprawdę nie wymieniała się partnerami.

Inne aktywności dotyczyły m.in. seksu między dwiema kobietami, jednak na najczęstszą konfigurację wskazywano na trójkąty męsko-damsko-męskie. Większość swingersów pozytywnie ocenia swoje doświadczenia. Nie ma też różnic między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o stopień satysfakcji czerpanej ze „swingingu”.

Badania wskazują również na to, że swingersi są szczęśliwi w swoich związkach i posiadają mocne emocjonalne więzi ze swymi partnerami. Więzy rodzinne w tych relacjach są silne i małżonkowie nie szukają innego wsparcia emocjonalnego ani też nie próbują ich zastąpić nowymi. Co więcej, swingersi twierdzą, że ich partnerzy są w stanie ich seksualnie zaspokoić – „swinging” jest dla nich jedynie czymś, co wprowadza powiew świeżości i urozmaicenia do sypialni (niektórzy określają w tym kontekście „swinging” jako „sport zespołowy”, twierdzą też, że „pary, które bawią się razem, zostają razem”). 

 

Przyszłość nasza i wasza?

Pomimo ciągłej ostrej krytyki ze strony społeczeństwa i przekonania, że swingersi żyją w niespełnionych związkach, w których są nieszczęśliwi, nie ma dowodów na to, by jakkolwiek poprzeć ową tezę. Badania wskazują raczej na coś innego, a być może nawet i na dużo dalej idące zjawisko społeczne, które może długotrwale wpłynąć na dynamikę związków i powszechność seksu pozamałżeńskiego „za przyzwoleniem”. Być może „swinging” to jeden z etapów redefinicji małżeństwa jako takiego, które w dzisiejszym świecie może się wydawać co poniektórym tworem anachronicznym? Może jesteśmy świadkami kolejnej obyczajowej rewolucji, która doprowadzi do tego, że tradycyjnie oczekiwana monogamia w małżeństwie straci rację bytu? Kto wie, z pewnością przyszło nam żyć w ciekawych czasach…

DP

 

Polecamy

W dn. 29 maja odbyły się w SHAPE (NATO) w Mons obchody Święta Konstytucji 3 Maja. Uroczystość jest upamiętnieniem Konstytucji z 3 Maja 1791 r. Jej doniosłość polegała na tym, że była pierwszą konstytucją w Europie i drugą na świecie, po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.

Zima to pora roku, która daje wiele możliwości do fotografowania. Jeśli mamy śnieg, możemy korzystać z dużej ilości światła odbitego. Miękkie, równe oświetlenie świetnie nadaje się do czarno-białych zdjęć.

Sądziłam naiwnie, że to kiepski żart na Prima Aprilis, gdy dziewczyny z biura zadzwoniły z pytaniem, jak się czuję wiedząc, że Żabie Oczy wracają dziś do pracy po urlopie macierzyńskim.

Jako że Belgia nie rozpieszcza mieszkańców pogodą, na wakacje obieram zazwyczaj jakiś kierunek gwarantujący słońce, przyjemne temperatury, turkusowe morze, piękne pejzaże i coś ciekawego do zwiedzania.

W mailu napisał mi, że chciał zmienić swoje życie a przynajmniej spróbować. Zaraz po ślubie wyjechał i tyle go widziałam...

Michał Szpak – charyzmatyczny polski wokalista. Podbił nie tylko polski, ale i europejski rynek muzyczny. Udział w X-Factor, statuetka SuperPremiery na 52.

Każdy rodzic przynajmniej raz usłyszał od dziecka takie słowa – „Nudzę się!”. Co wtedy robimy? Jedni rodzice dają dziecku telefon, tablet, komputer, pilot do telewizora i mają młodego z głowy.

O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna, wie każdy. A marzenia o przystojnym księciu z bajki przybierają na sile z wiekiem, zwłaszcza gdy 30-tkę ma się już dawno za sobą, a zegar biologiczny zaczyna coraz intensywniej tykać.

Bez nerek nie da się żyć! Usuwają one toksyczne związki przemiany materii i pilnują, aby organizm nie został zatruty. Czasami jednak nie domagają i wówczas – „Houston, mamy problem”!

Prawie każda z mam pamięta wierszyk recytowany lub sepleniony przez jej małe, zazwyczaj 3-letnie dziecko:
„Mamo, mamo coś Ci dam:
Jedno serce, które mam,
A w tym sercu róży kwiat
Mamo, mamo, żyj sto lat!”

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices