Dziś jest , imieniny obchodzą:

Selfies: o co w tym wszystkim chodzi?

Selfies robią sobie wszyscy – od wypindrzonych nastolatek po szacowne głowy państw. Internet jest ich pełen, a media społecznościowe wręcz nimi ociekają. Samo słowo zrobiło zawrotną karierę, a akcesoria umożliwiające robienie „profesjonalnych” selfies dają nieźle zarobić producentom. Wszyscy wydają się być zadowoleni. Jednak niedawne badania wykazały, że selfies mogą szkodzić postrzeganiu własnego ciała. Dlaczego więc je sobie robimy? Powody mogą się wydać szokujące…

 

Jak już wspomniałem, niemal wszyscy zdają się robić sobie selfies. Obecnie stanowi to część naszej kultury masowej, w której wszyscy bez większej refleksji uczestniczymy. Dlaczego? Cóż, przecież wszyscy tak robią! Czasem selfies przyświeca jakiś szczytny cel, np. w Wielkiej Brytanii zebrano ponad osiem milionów funtów na walkę z rakiem dzięki akcji „no make-up selfies”.

Jednak w większości przypadków robimy sobie selfies, by je następnie wrzucić do mediów społecznościowych i pokazać wszystkim jak to wspaniale wyglądamy bądź też jak to wyjątkowo spędzamy czas. Zdarzają się nawet trendy w obrębie robienia samych selfies, do których ludzie przyłączają się bez konkretnego powodu, np. after-sex selfies (dosłownie selfies zrobione zaraz po seksie), couplies (ang. couple = para) – selfies robione przez pary, które zwykle zbliżają swe usta w kaczym grymasie, oraz uglies (ang. ugly = brzydki), na których robi się po prostu głupie miny.
Wszystko to brzmi zabawnie i (w miarę) niewinnie, jednak psychologowie mają na ten temat własne zdanie. Co więcej, konsekwencje robienia sobie selfies mogą być bardzo poważne.
Selfies zdają się być ponad społecznymi normami i barierami wynikającymi z ageizmu (dyskryminacja ze względu na wiek, przyp. red.) czy coolizmu (tego, jak bardzo ktoś jest „cool”, przyp. red.). Nastolatki mają na ich punkcie obsesję, rodzice uważają, że fajnie jest wbić się w trend, celebryci są dla selfies po prostu stworzeni, a nawet hipsterzy robią sobie „półironiczne” selfies. Zdają się one odpowiadać każdemu, do tego stopnia, że czasami stanowią one całość aktualności w mediach społecznościowych. Ale czy aby na pewno jest to dobre?
Niedawne badania wykazały, że selfies wcale dobre nie są. Po przeprowadzeniu rozmów z kilkuset uczennicami, grupa badaczy doszła do wniosku, że spędzanie czasu na Facebooku na oglądaniu selfies wiąże się z negatywnym postrzeganiem własnego ciała.
Jest to nieco przerażające, że zrobione w ułamku sekundy selfie może wywrzeć tak potężny wpływ na młode kobiety, choć tak naprawdę do pewnego stopnia można to było przewidzieć. Ciągłe patrzenie na starannie wyedytowane fotografie musi mieć wpływ na każdego, kto je ogląda – nie jest więc zaskakujące, że kobiety zaczęły się bardziej przejmować własnym wyglądem.

 

Dlaczego je sobie robimy?

Tym czego nie wykazało przytoczone wcześniej badanie, jest pytnie, dlaczego w ogóle z taką lubością robimy sobie selfies? Podążamy za obecnymi trendami i zwykle się nad tym za wiele nie zastanawiamy, jednak jeśli przystaniemy na chwilę i na poważnie zadamy sobie owo pytanie, do jakich dojdziemy wniosków?
Jeśli zapytałbym siebie, dlaczego czasem robię selfies, odpowiedziałbym zapewne, że dlatego, iż jest to sympatyczny sposób uchwycenia szczególnego momentu z przyjaciółmi lub pokazania im, co w danej chwili robię. Jednak prawda leży zupełnie gdzie indziej. Jeśli byłbym ze sobą bardziej szczery, przyznałbym, że jest to sposób na zaprezentowanie światu siebie. „Tak właśnie wyglądam” (przy odrobinie magii Instagrama) oraz „tak właśnie spędzam wolny czas” (oczywiście wybrawszy najciekawszą rzecz, jaką ostatnio robiłem).
I nie byłbym tutaj wyjątkiem. Psychologowie z Cambridge twierdzą, że selfies to sposób, w jaki ludzie próbują odkryć, kim naprawdę są i następnie przekazać tę wiadomość innym. To próba zdefiniowania samego siebie. Wszyscy lubimy myśleć, że kontrolujemy to, jak postrzegają nas inni i lubimy ich atencję, bycie w centrum uwagi, bycie częścią większej grupy.
Niektórym ta prawda może się wydać bolesna, jednak w rzeczywistości nie jest to zjawisko nowe. Już co najmniej od XV wieku ludzie, którzy „potrafili pracować nad własnym wizerunkiem” (czyt. artyści - malarze oraz możni, których było stać na opłacenie takowego) z chęcią sięgali po różne środki, by zaprezentować światu jak najlepszy obraz siebie. W ten sposób kontrolowano ów obraz siebie, a sam fakt, że nasz wizerunek był wystawiony na widok publiczny, podnosił status i prestiż prezentowanej osoby.

 

Nic się tutaj nie zmieniło

W przeszłości autoportrety służyły głównie wyrażaniu statusu i znaczenia danej osoby. Dziś widać, że wiele się w tej kwestii nie zmieniło. Autoportrety zostały dziś zastąpione przez selfies, a najbliższą malarskiemu pędzlowi rzeczą są obecnie filtry Instagrama. Jednak powody, dla których tworzymy swoje wizerunki na potrzeby „społecznego ekshibicjonizmu”, wcale się nie zmieniły.
Gdy rozmawiam ze znajomymi, którzy robią sobie wyjątkowo dużo selfies, wszyscy zgadzają się z tym, że chodzi im o kontrolowanie własnego wizerunku. Dużo łatwiej jest edytować i kontrolować selfie niż zdjęcie zrobione przez kogoś innego. Po prostu można sprawić, że będzie ono wyglądać ładniej.
Jednak pragnienie, by wyglądać „ładniej” nie bierze się z czystej próżności – chodzi głównie o potrzebę bycia zauważonym i akceptowanym w społeczeństwie. W końcu możemy zrobić sobie parę selfies i wybrać to najpiękniejsze, ale nam to nie wystarcza: zamieszczamy swoje zdjęcia na Facebooku, Instagramie, Twitterze i innych internetowych ustrojstwach.
Psychologowie potwierdzają, że jest to normalne – jesteśmy w końcu istotami społecznymi. Chcemy wchodzić w interakcje z innymi i być przez nich dostrzeganym. Jednak istnieje i druga strona medalu – jeśli będziemy mieli poczucie, że się nas właśnie nie zauważa, możemy się poczuć „przezroczyści”. Może to być dołujące i frustrujące.

 

Problemy…

Mowa tu głównie o frustracji, jaką czują młode kobiety, patrząc na Facebooku na selfies znajomych. Patrząc na te zdjęcia, można odnieść wrażenie, że nikt inny nie istnieje, a ich bohaterowie są po prostu niesamowici. Każdy stara się autopromować i budować własną markę.
Zjawisko to może być spotęgowane obecną kulturą celebrytów – jeśli nikt nie zwraca na ciebie uwagi, po prostu jesteś nikim. To dlatego kolorowa prasa pełna jest wydumanych skandalików i zdjęć wypełnionych silikonem pup. Właśnie to stanowi najważniejszą różnicę między XV-wiecznymi autoportretami i XXI-wiecznymi selfies…
Kolejne zagrożenie wiąże się z kiepską oceną sytuacji. Wszyscy chyba kojarzymy jakieś kontrowersyjne selfies celebrytów czy choćby selfie prezydenta USA Baracka Obamy z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem na pogrzebie Nelsona Mandeli. Nastolatkowie coraz częściej robią sobie zdjęcia w samej bieliźnie bądź nago – mogą nie żałować tego w danej chwili, jednak z pewnością pożałują tego później.
Co ciekawe, wybierając selfies, często dajemy się ponieść, gdyż chcemy jak najszybciej wrzucić nasze zdjęcie do sieci. Dreszczyk narcyzmu, nieskażony odbiciem lustra bądź zdrowym rozsądkiem, często prowadzi do impulsywnej i szkodliwej autopromocji.
Impuls ten może być podsycany kulturą celebrytów, gdzie głównym problemem zdaje się być brak rozgłosu i związany z tym strach przed utratą statusu społecznego. Zapewne wielokrotnie widzieliśmy już, do czego prowadzi taka impulsywność – nieważne czy autopromocję uprawia tu zwykły nastolatek, czy stary wyjadacz Obama.

 

Biedni nastolatkowie

Psychologowie twierdzą, że jeśli chodzi o zagrożenia związane z „kulturą selfies”, na znacznie gorszej pozycji są ludzie młodzi. To oni znajdują się na etapie w życiu, gdy starają się siebie określić. Próbują różnych osobowości. Zachodzi dysonans między tym, kim chcieliby być i kim próbowali bądź próbują być. Mogą mieć poczucie, że mieli już okazję pokazać światu, kim są, ale potem się im odmieniło i spieprzyli sprawę. Mogą odczuwać z tego powodu wstyd i frustrację.
Szczerze mówiąc, cieszę się, że nie jestem już nastolatkiem, niemniej wcale nie jest mi obce uczucie zażenowania, gdy zamieszcza się zdjęcie, którego później się wstydzi. Dzieciaki mają dziś gorzej – nie są w stanie uciec przed selfies, a w dodatku pokutuje przekonanie, że muszą do tego zbierać „lajki”, „retweety” i „ulubione” – aby móc się poczuć interesującym.
W ten sposób dzisiejsze nastolatki się komunikują. Jedynym sposobem na określenie tego, jak bardzo się jest interesującym, jest policzenie, ilu ludzi daną rzecz polubiło. Jest to poniekąd przerażające, że młodzi ludzie bazują swoją samoocenę na „lajkach” pod swoimi selfies, jednak taka jest właśnie XXI-wieczna rzeczywistość…
To, co jest budujące, to fakt, że młodzi ludzie są świadomi nowoczesnego świata i każdego dnia uczą się czegoś nowego. Poznają jak funkcjonują media społecznościowe, jak reagują ludzie, co wpierw zauważają – może nie jest to żadna głęboka wiedza, ale jest ona interesująca i na czasie.
Oczywiście wszystko to nie pomniejsza obaw związanych z wykształcaniem negatywnego obrazu samego siebie i zachwianą zdolnością do samodefiniowania na skutek długotrwałego przeglądania cudzych selfies w mediach społecznościowych. Jednak przynajmniej nastolatki są dziś świetnie obeznane z techniką. Na pocieszenie warto pamiętać, że Rembrandt stworzył wiele autoportretów, a i tak został słynnym artystą, może więc nałogowi strzelacze selfies też mają przed sobą świetlaną przyszłość?

DP

Polecamy

W dn. 31 marca na zaproszenie właścicieli „Nowinek”, do Brukseli, w ramach europejskiej trasy Europa Tour, zawitał kabaret “Paranienormalni”.

 

Gandawa, zwana niekiedy „piękną Flamandką”, przyciąga rzesze turystów niezależnie od pory roku czy pogody.

Rok temu, po wizycie nad sławnym jeziorem Lac de Curton, wróciliśmy z wielkim niedosytem, gdyż przez okrągły tydzień z Grześkiem nie mieliśmy nawet jednego brania. Tym razem sądziliśmy, że dobry los się do nas uśmiechnie i będzie inaczej.

Tomasz, lat 40, rozwodnik. Któregoś ranka obudził się z myślą, że może nie jest jeszcze za późno, by dokonać w swoim życiu zmian. Nie wie za bardzo, od czego zacząć, ale jest pewien, że dotychczasowe przyzwyczajenia nie dały mu szczęścia.

Oto badanie Polaków na reprezentatywnej próbie. Pytanie: Co-Którym jesteś Polakiem?! Metodologia badań: „co drugi Polak”, „co piąty Polak” wbite w Google. Polityki unikałem.

Co-Drugi-Polak:

 

Nie od dziś wiadomo, że Słowianie należą do jednych z najstarszych kultur zamieszkujących ziemię. Nic dziwnego, że wraz z naszą (raczej niechcianą) emigracją, słowiańska kultura, sztuka, historia dokonuje ekspansji na Europę Zachodnią.

Paweł Małaszyński i Cochise – polski zespół, grający szeroko pojętą muzykę rockową. Dla grupy muzyka, którą tworzą jest „krwiobiegiem” – zespół powstał w 2004 roku, w Białymstoku.

Art in the Box 2015 (druga edycja) to niepowtarzalny design prezentowany w niecodziennej witryno-galerii tylko podczas festiwalu Design September!

 

Rywalki czy przyjaciółki? Być może w środowisku ostra rywalizacja kobiet wcale nie musi być alternatywą? Praca, przyjaźń, kobieca solidarność, serdeczne relacje? Trudne, ale to możliwe…

 

Zielony krajobraz, piwna pasja, rolnicze podstawy i wykształcenie inżynierskie legło u podstaw nowego browaru w Ardenach w roku 2008.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices