Dziś jest , imieniny obchodzą:

Mała Belgia w Lublinie

Odległość do Brukseli w linii prostej: 1272 kilometrów. Odległość drogowa: trzeba dodać dwieście kilometrów! Lublin, Krakowskie Przedmieście. Ale tu, w Lublinie – proszę bardzo, szyld: „Mała Belgia”. Specjalnie dla „Nowinek” o babci i łoju wołowym, ale także o belgijskiej rodzinie królewskiej i o „Pulp Fiction” – z Olgą Sosnowską rozmawia Jacek Rujna.

 

- Wytropiliśmy Was z Brukseli, toż Wy macie w Lublinie „Małą Belgię”!
- Owszem, mamy „Małą Belgię” i od razu muszę powiedzieć, że niekiedy robi się z tego całkiem pokaźna duża Belgia!
- (z niedowierzaniem): Bardzo to ciekawe, co pani opowiada...
- Pewnie, że ciekawe! Zresztą żadna tajemnica. Lublin jest miastem uniwersyteckim i studentów czy wykładowców z krajów Beneluksu jest tu całkiem sporo. A jeśli jeszcze doliczy się wszelkie wymiany studenckie, odwiedzające młodych rodziny, turystów..., (lekko obrażonym tonem): ...nie jesteśmy żadną pustynią, proszę pana!
- W życiu bym czegoś takiego nie pomyślał!
- Nigdy nie wiadomo!
- No dobrze, uprzejmości już mamy za sobą, bierzemy byka za rogi: skąd pomysł, żeby w Lublinie odpalić akurat „Małą Belgię”?
- Z byka!
- Co „z byka”?
- Ciężko się z panem rozmawia, ale już wyjaśniam. Jestem nieuleczalnym frytkożercą. Smakiem mojego dzieciństwa były frytki, które smażyła dla mnie moja Babcia, świeć Panie nad jej duszą. Grube, chrupiące na wierzchu i aksamitne w środku o smaku zupełnie innym niż „kupne”. I przez wiele lat nie byłam świadoma, skąd się brał ten smak.
- A skąd się brał?
- A ze wspomnianego wcześniej byka, a ściślej mówiąc: z tłuszczu wołowego! I dopiero potem, kiedy się sprawą zainteresowałam biznesowo, odnalazłam ten zapomniany smak. I postanowiłam: jeśli frytki, to tylko smażone na głębokim tłuszczu wołowym. Oczywiście dwukrotnie smażone. Tak jak to się robi tradycyjnie w Belgii.
- Eeee, a wegetarianie w „Małej Belgii” to nie teges?
- Teges, teges! Mamy wersję smażoną w oleju palmowym!
- A pamięta pani słynną rozmowę z „Pulp Fiction”, kiedy to...
- ...kiedy to Vincent Vega rozmawia z Julesem o frytkach w Europie i o polewaniu ich majonezem, że błeee.... Jasne, że pamiętam, miałam nawet zamiar powiesić na ścianie plakat z tego filmu.
- Sama pani kręci majonez nocami?
- Majonezu nie kręcę, bo bym nie wyrobiła, bez przesady! Na bazie majonezu za to robię nasze sosy, częściowo sama je wymyślam i jest ich, niech no policzę: andaluzyjski, pesto czerwone i zielone, samuraj, koperkowy, cicho, niech się skupię..., no tak, ponad dziesięć będzie! To nasza duma, bo sami je robimy, choć przyznam, że niekiedy szukając nowego smaku na sos dnia, trochę wydziwiam ze składnikami.
- I jedzą?!
- Pewnie, że jedzą! Najlepsze frytki w Lublinie z najlepszymi sosami, a jak ktoś by chciał, proszę bardzo – jeszcze inne różności, też z głębokiego tłuszczu! I gofry belgijskie i piwa belgijskie… Do tego dokładamy pomysły, serce i na dodatek pracujemy jak Jules z Vincentem! Jakże mieliby nie jeść?!
- Podobno macie specjalne ziemniaki na frytki, hodujecie je na grządkach za „Małą Belgią”?
- Wypraszam sobie taką impertynencję! Frytki z ziemniaków odmiany „bintje” sprowadzamy wprost z Belgii albo z Holandii i teraz uwaga, niech pan tam dokładnie zapisze: nie sprowadzamy mrożonych! Zapisał pan?! Sprowadzamy chłodzone! To jest różnica, proszę powtórzyć, żeby nie było!
- Tak jest, melduję: frytki bintje, chłodzone, a nie mrożone, zupełnie jak w agencie 007, wstrząśnięty, a nie zmieszany. Dobrze?
- (łaskawym tonem): Może być!
- A macie tam przypadkowo Manneken Pis? Takiego sikającego chłopca z Brukseli?
- A nawet myślałam, żeby kopię zainstalować, się zobaczy. Na razie mamy belgijską flagę, portret pary królewskiej i plany na organizację kolejnych belgijskich świąt narodowych. Z konkursami! A sikających chłopców jest w Lublinie niekiedy aż za dużo.
- Jest pani w jakiś szczególny sposób związana z Belgią?
- Nie bardzo; byłam w Belgii kilka razy, fajny kraj, owszem, ale to te ich frytki pozwoliły mi wrócić do smaku dzieciństwa. Super sprawa, naprawdę, życzę każdemu, żeby odnalazł smak swojego dzieciństwa i mógł go – po latach – twórczo rozwijać!
- Dzięki...
- A mogę kogoś pozdrowić na koniec?
- Jasne!
- No, to pozdrawiam serdecznie Damiana z „Belgijki – Frytki Duże Grube i Chrupiące” w Gdańsku!
- Dobra, dobra, dziękuję, do widzenia!
- Przychodźcie do mnie na frytki, wymyślam nowe sosyyyy!
- Do widzenia!

Polecamy

Popularność Wrocławia na mapie Polski jest niezaprzeczalna. Ciekawe wydarzenia kulturalne i zabytki przyciągają turystów. Dla miłośników piwa - nowo powstające browary, duży wybór lokali i różnorodność gatunków piw stanowi o sile miasta.

 

Tradycją Polskiego Centrum Kształcenia im. Jana Pawła II w Brukseli stał się corocznie organizowany festyn. W tym roku odbył się w niedzielę, 15 czerwca. Pogoda dopisała, a na imprezę zorganizowaną przy współpracy z Komitetem Rodzicielskim przybyły całe rodziny.

Leonardo da Vinci jest jednym z najbardziej znanych artystów w historii, stał się także symbolem okresu Renesansu. Jego geniusz nie ograniczał się jednak tylko do sztuki. Leonardo był błyskotliwym wynalazcą i badaczem w zakresie inżynierii, chemii, hydrodynamiki, optyki, mechaniki, pirotechniki, anatomii i fizyki. Tworzył wizje wynalazków i wysnuwał idee na długo zanim pojawiły się technologie, które by umożliwiły ich realizację.

Tak jak pisaliśmy w listopadowym wydaniu, FC Polonia nie najlepiej rozpoczęła obecny sezon. Pod koniec października piłkarze z Boitsfort mieli na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa, trzy porażki i jeden remis.

Bez wątpienia klimat w Belgii jest znacznie łagodniejszy niż w Polsce, a co za tym idzie i wiosna nadchodzi znacznie szybciej.

Rywalki czy przyjaciółki? Być może w środowisku ostra rywalizacja kobiet wcale nie musi być alternatywą? Praca, przyjaźń, kobieca solidarność, serdeczne relacje? Trudne, ale to możliwe…

 

O Napoleonie niewątpliwie każdy słyszał na lekcjach historii. Ale czym innym jest wkuwanie suchych faktów, a czym innym obejrzenie na żywo inscenizacji jednej z najsłynniejszych bitew w historii Europy.

Tradycją naszej firmy stały się wspólne obiady, podczas których plotkujemy sobie nad zjadanymi kanapkami, sałatkami czy odgrzewanymi daniami. Przerwy obiadowe nie są zbyt długie, mamy jednak czas coś zjeść, zrobić sobie herbatę czy kawę oraz porozmawiać o tym i o owym.

Włosy są naszą największą naturalną ozdobą. Nadają charakteru twarzy człowieka. Mogą mieć różne kolory naturalne lub zmieniane przy użyciu farb. Na ich wygląd w dużej mierze wpływają czynniki zewnętrzne, jak zabiegi fryzjerskie, dieta i stan ogólny organizmu.

Człowieka da się wyciągnąć z PGR-u, ale pegeeru z człowieka wyciągnąć się nie da. Co młodszym czytelnikom należy się wyjaśnienie, czym był PGR. Państwowe Gospodarstwa Rolne; symbol marnotrawstwa, pospolitego złodziejstwa, wiecznego pijaństwa, wszechobecnego łapówkarstwa, traktor z urwanym kołem, którego nikt nie naprawia, błoto po kolana i tak dalej. Dziw, że to się kupy w ogóle trzymało przez ponad 40 lat.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Mini galeria 04
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 03
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices