Dziś jest , imieniny obchodzą:

Karnawałowe wspomnienia „Mons 2015” rusza pełną parą

Mons, o którym nie raz już pisałam, to serce francuskojęzycznej prowincji Hainaut. Wierne od średniowiecza swojej świętej patronce – Waldetrudzie jest corocznie, w niedzielę Świętej Trójcy, teatrem gigantycznych uroczystości związanych z jej kultem.

 

Procesja religijno-historyczna oraz inscenizacja walki świętego Jerzego ze smokiem zostały zakwalifikowane dziesięć lat temu do Światowego Dziedzictwa Niematerialnego UNESCO.

Wpisanie na tę samą listę, w kategorii spuścizny materialnej, barokowej Wieży Miejskiej oraz neolitycznej kopalni krzemienia usytuowanej w pobliskim Spiennes, było jednym z najważniejszych czynników, które zadecydowały o proklamowaniu walońskiego miasta Europejską Stolicą Kultury na rok 2015.

Uroczysta inauguracja przypada na 24 stycznia br. i nosi nazwę „Eblouissement” („Olśnienie”, przyp.aut.). I tutaj, proszę Państwa, wątek mi się urywa, gdyż Redaktor naczelna przypiera mnie do muru, aby skoncentrować się na olśniewającej ceremonii otwarcia. Jak już jednak wspominałam w poprzednim numerze „Nowinek”, pisząc do miesięcznika, mamy w pewnym sensie związane ręce. Biorąc pod uwagę aspekt techniczno-logistyczny wydawania czasopisma, musimy oddawać artykuły do druku z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Tak więc, pozbawiona daru jasnowidzenia, nie jestem w stanie opisać wydarzeń, które jeszcze nie miały miejsca.

Z dokumentacji będącej w moim posiadaniu, mogę jedynie wywnioskować, że uroczystości będą/były godne obejrzenia. Organizatorzy przewidzieli bowiem moc atrakcji i manifestacji kulturalnych: ogrom dźwięku i światła odbijającego się w 18 000 srebrzystych ponchos rozdawanych bezpłatnie wszystkim tym, którzy chcieliby je wdziać. Od godziny 18:00 ogniste kule będą oświetlać Place du Parc, na Marché aux Herbes będzie można tańczyć z fluorescencyjnymi robotami, zaś od 22:30 z Placu Nervienne będzie można podziwiać sztuczne ognie. Tutaj dla ciekawostki dodam, iż Wieża Miejska (le Beffroi) jest aktualnie oświetlona, niczym latarnia morska, biało-czerwonymi snopami światła (są to barwy miasta).

Fundacja „Mons 2015” oraz władze gminy przewidziały tak bogaty i zróżnicowany program (w tym otwarcie pięciu nowych muzeów), że absolutnie nie sposób nawet pobieżnie o wszystkim wspomnieć. Mam przed sobą przewodnik na pierwszy kwartał zawierający ponad dwieście stron (!). Mogę więc jedynie Państwu polecić udanie się na stronę internetową http://www.mons2015.eu/fr lub bezpośrednio do Biura Obsługi Ruchu Turystycznego, jeśli są Państwo na miejscu.

Jak wspominałam powyżej, pisanie z wyprzedzeniem nie ma dużego sensu gdyż w turystyce, tak jak i w życiu, wszystko może się zdarzyć lub zmienić. I tak, jednym z emblematów miasta miała stać się gigantyczna struktura z drewna „The Passenger”. Ten nowatorski symbol, autorstwa flamandzkiego architekta – Arne Quinze – był zresztą jednym z nielicznych elementów, o którym znalazłam wzmianki w polskiej prasie. Rzeźba z drewnianych deseczek, mierząca 18 metrów wysokości i 90 metrów długości, została usytuowana tuż przy Rynku, naprzeciw Pałacu Sprawiedliwości. Uroczysta jej inauguracja miała miejsce 6 grudnia, a całkowity koszt wykonania osiągnął astronomiczna sumę 400 000 Euro. Schodzili się gapie, przyjechała telewizja, ludzie wypowiadali się przed kamerami „za” lub „przeciw”. Krótko mówiąc, było głośno i dobra reklama dla miasta.
W wigilijny wieczór było jeszcze głośniej o „Passengerze”, ale w inny sposób. Koleżanka wysłała mi maila z życzeniami dopisując: „A słyszałaś, że to tam w Mons chyba runęło?”… Przychodzi kolejny mail z artykułem w załączniku - „Dzieło Arne Quinze zawaliło się częściowo ze względu na wadliwe wiatry”. I tu, drodzy Państwo, nie chodziło wcale o „wichurę z defektem”. Jeden z francuskojęzycznych dziennikarzy tak się spieszył, aby zamieścić jak najszybciej swój tekst na łamach strony internetowej, że zamiast słowa „poutre”, (czyli „belka”, która okazała się rzeczywiście wadliwa) użył „proute”, co oznacza wypuszczane gazy jelitowe zwane inaczej wiatrami lub „bąkami” w żargonie potocznym. Czego to człowiek w prasie nie wyczyta!

Natychmiast po świętach przystąpiono do odbudowy plenerowej struktury. Zaczęła się również gorąca polemika na temat: „Kto za to wszystko zapłaci?”. Okazało się, że ubezpieczyciel artysty (chciałoby się napisać „ze spalonego teatru”…). Koniec końców, ktoś odgórnie zdecydował, iż obiekt zostanie całkowicie rozebrany, choć planowo miał dekorować miasto przez okres pięciu lat. Ale odstawmy na razie anegdoty na bok.

To, co jest pewne, to fakt, iż „clou” pierwszego semestru będzie wystawa obrazów, rysunków i listów Vincenta Van Gogha. Około 70 dzieł pomniejszych, zostanie przedstawionych w Muzeum Sztuk Pięknych (BAM) w okresie od 25 stycznia do 17 maja br. Świadomie użyłam sformułowania „pomniejsze”, gdyż najbardziej znanych dzieł holenderskiego malarza tutaj nie uświadczymy. Zapowiada to już sam podtytuł wystawy: „Narodziny artysty”. Otóż Vincent przebywał w pobliskim regionie (onegdaj górniczym) Borinage w latach 1878-1880 jako… protestancki kaznodzieja. Przy okazji zaś szkicował sceny z życia prostych ludzi, a jego rysunki służyły najczęściej… jako papier na podpałkę, ale o tym w kolejnym artykule, już po rozpoczęciu wystawy.

Polecamy

Wywiad z prywatnym detektywem Sébastienem Bakun

 

14 lutego. Sobota. Szczególny dzień zaplanowany przez większość ludzi od dawna ze względu na Walentynki. Ja też miałam plany, a nawet bilety na wyjazd do Paryża. Tyle tylko że z powodu choroby najbliższego członka rodziny tę eskapadę musiałam sobie wybić z głowy.

Panie posiadające figurę typu V, która zwana jest również figurą Y, charakteryzują się tym, iż ich sylwetka jest szersza u góry i węższa na dole.

Mamo, skąd się wziąłem? Co to jest seks? Te i podobne pytania usłyszysz od swojej pociechy na pewno. Seks nie powinien być tematem tabu. Im wcześniej zaczniesz rozmawiać z dzieckiem, tym łatwiej znajdziecie wspólny język.

Wreszcie nadeszła wiosna. Przyroda obudziła się znów do życia, a z nią i ja. Po zimowych miesiącach melancholii, wstąpiła we mnie iście wiosenna energia.

Może jakaś mała metamorfoza poprawi nam humor, odmłodzi i sprawi, że będziemy wyglądać modnie, czuć się lepiej, nie omijając nowych trendów?

 

Lato to wymarzony okres nie tylko na wyjazdy wakacyjne w dalsze czy bliższe krainy, ale także doskonały moment w roku, aby zadbać o swoje locum.

Wśród naszych uszczypliwych, nastoletnich pociech króluje przekonanie, że kobietę w wieku dojrzałym prędzej trafi snajper w środku zatłoczonego miasta, niż wypatrzy jakiś konkretny mężczyzna. Przecież mamy XXI wiek i o zadbanej kobiecie po 40.

Wyprowadzanie psa do parku?! Niech szybko się załatwi, strażników nie widać. Segregowanie śmieci? Tak, ale nie bądźmy ortodoksami, czarny worek pochłonie wszystko. Guma z gęby wyleciała na chodnik? Spokojnie, niech leży – ludzie zadepczą. Plastikowe torby na zakupach? Niech będą, pewnie w domu się przydadzą. Polskie zachowania „na emigracji” dalekie są od wzorca, choć – przyznać trzeba – wielkich powodów do wstydu nie mamy.

– Aha, pamiętajcie: wyjeżdżacie do państwa kapitalistycznego, które może i ma tam jakieś swoje plusy, ale chodzi o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów! – nawoływał prezes Ryszard Ochódzki w nieśmiertelnym „Misiu” Stanisława Barei.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 04
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2011

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices