Dziś jest , imieniny obchodzą:

Zimowe perypetie

Zima to pora roku, która daje wiele możliwości do fotografowania. Jeśli mamy śnieg, możemy korzystać z dużej ilości światła odbitego. Miękkie, równe oświetlenie świetnie nadaje się do czarno-białych zdjęć. Tak samo pokryte lodem drzewa i krzaki, a w Belgii zważywszy na wysoką wilgotność powietrza, mamy ich pod dostatkiem, pozwolą wprowadzić nasze zdjęcia w świat magii.

 

Zimowy krajobraz nie jest jednak najlepszym przyjacielem ani fotografa, ani naszego sprzętu. Tak jak my sami powinniśmy się ubrać w ciepłe ubranie, tak samo powinniśmy zabezpieczyć nasz sprzęt. Nie będę jednak analizował kwestii ciepłej odzieży, wydaje mi się że każdy wie, jak należy się ubrać i co ze sobą zabrać, aby się rozgrzać przy niskich temperaturach. Skupimy się dzisiaj na tym, jak zabezpieczyć aparat i wykonać ciekawe zdjęcie.

Najsłabszym ogniwem w fotografowaniu zimą są akumulatory i baterie w aparacie i w lampach błyskowych lub innych urządzeniach elektronicznych takich jak światłomierz czy piloty zdalnego sterowania. Wybierając się w zimowy plener, wędrówkę na szczyt góry czy rozstawiając się na stoku w celu sfotografowania zimowych szaleństw, pamiętajmy, aby do każdego elektronicznego sprzętu zabrać dodatkową baterię lub zestaw akumulatorów. Mróz powoduje dużo szybsze rozładowanie się ogniw, nawet gdy nie korzystamy z zasilania. Ponadto zapasowe baterie nie powiny być przechowywane w torbie ze sprzętem. Należy przetrzymywać je w ciepłym miejscu, najlepiej przy sobie w kieszeni, aby nie narażać ich na niską temperaturę.

Ustawianie sceny do zdjęć, to znaczy lamp błyskowych, statywów, oświetlenia, aparatu i blend, np. na stoku w celu sfotografowania osoby skaczącej na desce czy nartach, zajmuje trochę czasu. W niskich temperaturach samo rozłożenie przenośnego softboxsu, które w normalnych warunkach zajmuje nam 3 minuty, na stoku, w rękawiczkach zajmie nam 10 minut. W tym czasie baterie i akumulatory zaczną już się lekko mrozić i tracić ładunek elektryczny. Ja osobiście wkładam akumulatory na samym końcu, już po rozłożeniu studia i sprawdzeniu, czy wszystko jest na właściwym miejscu. Tak samo po wykonaniu zdjęć, pierwsze co wyciągam i chowam, to są właśnie akumulatory, a następnie dopiero pakuję i chowam resztę sprzętu. Takie postępowanie pozwoli nam na dłuższe wykorzystanie baterii i na wykonanie większej ilości zdjęć.

Aparaty i obiektywy mogą pracować w niskich temperaturach. Ale niebezpieczeństwem dla nich jest szybka i nagła zmiana temperatury. Średnio około godziny do półtorej, a czasem i dłużej, wystawiamy nasz sprzęt na niską temperaturę. Około 20 minut zajmuje rozłożenie się w terenie, następnie wykonanie zdjęć około godziny, kilka ujęć z innych perspektyw, miejsc, jakieś powtórki, analiza zdjęć i kolejna powtórka w celu zyskania zamierzonego efektu, a następnie złożenie sprzętu. Spokojnie możemy stwierdzić po takim okresie czasu, że nasz sprzęt jest odpowiednio zamrożony. Nie wiem jak wy, ale ja w chwili pakowania się do auta mam już włączony silnik i nastawione ogrzewanie maksymalnie jak tylko można, aby usiąść już w wysokiej temperaturze. Tak samo jak przy niskich temperaturach należy chronić sprzęt, tak samo należy chronić go przed gwałtownym ogrzaniem.

Identyczna sytuacja powtarza się na spacerze, kiedy to wymarznięci wpadamy do restauracji i nagle z ujemnej temperatury znajdujemy się w bardzo ciepłym miejscu. Na mrozie wilgotność jest bardzo niska, w ciepłym miejscu jest ona dużo wyższa. Efektem zmiany temperatur i poziomu wilgotności jest szybkie skroplenie wody, zaparowana optyka, zaparowany układ lustra w aparacie, zaparowana matryca oraz możliwość skroplenia wody na układach elektronicznych wewnątrz aparatu. To samo dzieje się, gdzy zmrożony sprzęt włożymy do ciepłego auta.

Czym to może skutkować? Mając zaparowaną optykę, będziemy chcieli ją pewnie zaraz przetrzeć, a mało dokładnie usunięta wilgoć z soczewek może pozostawić smugi, które będzie ciężko usunąć zwykłą szmatką. Czyszczenie obiektywów poprzez chuchanie na nie nie jest najlepszym sposobem, lepiej zainwestować kilka złotych w specjalne do tego przeznaczone płyny. Ale nawet gdy wyczyścimy i usuniemy parę z obiektywu, ona nadal pozostanie na lustrze i możliwe także, że na matrycy. Demontaż obiektywu pomoże w szybszym ogrzaniu lustra i pozbyciu się pary, ale także ułatwi dostęp wilgoci do środka aparatu.
Najgorszym rozwiązaniem będzie jednak systemowe otwarcie migawki w celu odparowania i ręczne czyszczenie matrycy. Tego nie róbcie nigdy na zmrożonym aparacie. Ilość wilgoci i skroplenia na matrycy może być tak duża, że nawet jeśli nie uszkodzimy matrycy od nadmiaru wilgoci, to wizyta w serwisie w celu „umycia” matrycy może być niezbędna.

Co zatem możemy zrobić i jak bezpiecznie przechować nasz sprzęt przed wilgocią w trakcie transportu lub wypoczynku? Zamknąć go szczelnie w torbie fotograficznej lub plecaku. Podziałają one jak termos, nie spowodują gwałtownego ogrzania i pozwolą na dalszą pracę i fotografowanie po wyjściu z restauracji czy dojechaniu na kolejny plener.

Co może jeszcze wilgoć? Pomijając zaparowanie, wilgoć może uszkodzić elektronikę. Czy ktoś miał kiedyś okazję zalania klawiatury w komputerze? Zamoczony układ scalony powoduje zwarcie, a w konsekwencji trzeba wybrać się do sklepu i kupić nową klawiaturę. Tak samo wilgoć może zadziałać w naszym aparacie. Włączamy aparat i na tym kończy się nasze fotografowanie, a my albo zmieniamy sprzęt, albo liczymy się z kosztowną naprawą.

Powraca jednak moda na fotografię klasyczną. Coraz częściej w górach spotykam się z osobami, które fotografują na klasycznych materiałach światłoczułych. W takich aparatach ilość elektroniki jest znacznie mniejsza, a często ogranicza się ona jedynie do prostej płytki ze światłomierzem. Tak jak na przykład moja ulubiona Leica R3. Cała elektronika w niej to płytka ze światłomierzem i wskazówka wartości ekspozycji. To sprzęt najbardziej niezawodny, tak samo jak Nikon FM2, z którego już coraz rzadziej korzystam na rzecz oczywiście aparatu Leica. Zdjęcia wykonane na stoku czy w kawiarni... Po wyjściu aparat jeszcze działał, jednak po wejściu na szczyt zaczęły się problemy. Światłomierz nie działał, zmiana baterii nie pomagała. Lekkie zdenerwowanie. Co się dzieje? Z doświadczenia przyjąłem wartości ekspozycji, które mniej więcej mogą być właściwe, aby wykonać zdjęcie i tu kolejna niespodzianka. Spust migawki nie działał, trochę na siłę wciśnięty, ale ani migawka, ani lustro nie drgnęły. Aparat zamarzł.

Myślę, że każdy może sobie wyobrazić rozczarowanie i gorycz po godzinie wspinania się w rakietach śnieżnych na szczyt w celu wykonania zdjęcia i awarii sprzętu, nie wspominając już o obawie przed uszkodzeniem aparatu.

Bez paniki, każdy fotograf ma przynajmniej drugi aparat zapasowy i zdjęcie wykonałem, a dowód na to widać na zamieszczonym obrazku. Rozpoczynamy teraz powolne wracanie do bazy noclegowej. Pakujemy sprzęt, zapinamy plecak lub torbę i wracamy do bazy. Jeśli nasze plany wieczorne związane są z obejrzeniem zdjęć i pochwaleniem się nimi w mediach społecznościowych, a nie wybraniem się na saunę czy basen w hotelu, pamiętajmy, aby przed wejściem wyjąć z aparatu kartę. W pokoju hotelowym będziemy mieli identyczną sytuację, co w ciepłym aucie lub restauracji. Wyjęcie karty pamięci pozwoli nam pracować nad wykonanymi zdjęciami. Aparat pozostawmy w zamkniętym plecaku i pozwólmy mu na powolne nagrzewanie się i aklimatyzację w cieple. Sprzęt fotograficzny to jednak nie wszystko. Po około godzinie albo i dwóch pamiętajmy o naszej torbie czy plecaku. Nie jest on całkowicie wodoodporny, skraplanie się wody z powietrza dotyczy także jego.

Po doprowadzeniu do temperatury pokojowej naszego sprzętu, wypakujmy wszystko z torby i zostawmy ją otwartą blisko źródła ciepła. Sytuacja jest podobna jak w przypadku butów narciarskich. Po całym dniu użytkowania należy je wysuszyć. Oczywiście nie proponuję nakładania torby na suszarkę do sprzętu narciarskiego, wystarczy postawić ją w poblizu kaloryfera.

Fotografując zimą, warto pamiętać o zabraniu zestawu filtrów połówkowych. Pozwoli nam to na wyrównanie oświetlenia. Ponownie przypominam o zabraniu dodatkowych akumulatorów i baterii oraz o przechowywaniu ich w ciepłym miejscu.
Życzę wielu udanych zdjęć!

Łukasz Kobus
Brussels School of Photography

Polecamy

Sylwester tuż, tuż, szafy pękają w szwach, a i tak kobiety stoją zazwyczaj przed odwiecznym dylematem, że nie mają co na siebie włożyć.

Po telefonie od Marka i propozycji wspólnego wyjazdu na łowisko we Francji, nie czekałem zbyt długo na podjęcie decyzji. Zgodziłem się od razu, gdyż taką wyprawę miałem już od dawna w planach, ale, niestety, praca i obowiązki nie pozwalały na to, więc propozycja Marka bardzo mi podpasowała.

Szybko nadciągająca wiosna nie tylko sprzyja motocyklistom i wycieczkom jednośladem w ciekawe i malownicze miejsca, a tych w Belgii nie brakuje, ale także pozwala na uchwycenie piękna przyrody niewidocznego na pierwszy rzut oka. Pewnie zastanawiacie się, co mam na myśli?

Oto badanie Polaków na reprezentatywnej próbie. Pytanie: Co-Którym jesteś Polakiem?! Metodologia badań: „co drugi Polak”, „co piąty Polak” wbite w Google. Polityki unikałem.

Co-Drugi-Polak:

 

Sezon wakacyjny można już oficjalnie uznać za otwarty, a to oznacza, że możemy się oddać czynnościom, na które zwykle brakuje nam czasu.

Któż z nas chociaż raz w życiu nie korzystał z gotowych kalkulatorów kredytów na stronach internetowych. Sprawa wygląda gorzej, jeśli chcemy np.

Po spokojnym i bardzo udanym weekendzie, kiedy w końcu nieco odpoczęłam po morderczym tygodniu w biurze i nadrabianiu zaległości nagromadzonych przez Żabie Oczy, szłam w poniedziałek rano do pracy z ogromną ciekawością.

Panie Ambasadorze, przede wszystkim dziękuję za znalezienie czasu na udzielenie tego wywiadu. Cieszę się, że mam okazję przybliżyć Pańską sylwetkę czytelnikom „Nowinek”. Funkcję Ambasadora RP w Królestwie Belgii objął Pan sześć miesięcy temu.

Rywalki czy przyjaciółki? Być może w środowisku ostra rywalizacja kobiet wcale nie musi być alternatywą? Praca, przyjaźń, kobieca solidarność, serdeczne relacje? Trudne, ale to możliwe…

 

– Znowuż, Malinowski, przyszedłeś do szkoły zarośnięty jak dzik jakiś! – mówiła w liceum nauczycielka matematyki na widok Jasia. Wspomniany Jasiu orłem w zakresie królowej nauk nie był, więc zwieszał głowę, mamrocząc coś pod nosem. – Siadaj, pała!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Ani Mru Mru
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 04
  • Bal Gimnazjalistów

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices