Dziś jest , imieniny obchodzą:

Strzyżenie i golenie Józia

„Nobody’s perfect”- wyśpiewują artyści piosenek do młodzieży, a sami już co nieco sobie podciągnęli, zoperowali i dzień zaczynają od biegu lub treningu na siłowni. Dzieci w przedszkolu wiedzą, że trzeba dobrze wyglądać. Nie zdobędzie się sympatii, będąc niewidzialnym.

 

I nie ma to jak dobre wejście. Trzeba skupić na sobie uwagę, wrażenie musi być mocne, bo tylko takie zadziała. No i zadziałało. Otóż, wchodzę do szkoły zaspana, wiadomo, że tuż przed dzwonkiem. W tej samej chwili obrazek nieco surrealistyczny. Trzej chłopcy idą korytarzem, na plecach tradycyjnie majtają im plecaki, a w ręku trzymają torby podróżne, każda w czarnym kolorze. Że plecaki to rozumiem, ale torby? Uczepiłam się myśli, że musi być piątek, a młodzieńcy opuścili właśnie internat, by po lekcjach wrócić do domu. Dla pewności pytam o dzień tygodnia biednego pierwszoklasistę, zatopionego w lekturze jakiś zeszytowych mądrości. Wywołany do odpowiedzi wyrecytował, że na pewno jest środa. Tymczasem tajemnicze torby zniknęły w szatni.

Panowie wypakowali z nich: pudełka próżniowe z ugotowanym ryżem, surowym i usmażonym kurczakiem, papryką, kromkami czarnego chleba, owsianką. Do tego jogurty, jabłka i banany. Na półkach w ich szafkach wylądowały po kolei: świeżutkie ręczniki, buty sportowe, spodenki i koszulki. Ba, nawet czyste skarpetki! Spojrzeli na mnie z politowaniem i wyjaśnili, wzruszając ramionami, że chodzą codziennie na siłownię. A jedzenie zaniosą za chwilę do szkolnej stołówki. Surowe mięso usmażą około siedemnastej, bo w ten sposób ustawili sobie dietę. „Pani dyrektor o wszystkim wie”- rzucili mi na odchodne.
Wiem, co to zdrowe odżywianie i liczenie kalorii, w końcu jestem kobietą. Ale wyobrażenie o siłowni faktycznie mam nieco przedpotopowe. O kulturystach za moich czasów mówiono, że „mięśniaki”, „sterydy”, „ koksy”, że taki książki nie przeczyta, a w dodatku łysy i bez szyi.
Dzisiaj jak grzyby po deszczu wyrosły w całej Polsce kluby fitness. Może i znajdzie się tam typowy „kark”, ale częściej student, biznesmen, fryzjerka, dziennikarz, a nawet mama tuż po porodzie. Bohaterowie akcji odreagowują napięcia i stresy pod okiem instruktora, nazywanego modnie trenerem personalnym, który wyciska z nich „siódme poty”. Później zaliczą basen, saunę i masaż. I jak olimpijscy bogowie rozłożą się na swoich domowych leżankach. Za takie dopieszczenie ciała trzeba słono zapłacić. Najtańsze karnety w dobrych klubach zaczynają się od 70 zł za miesiąc. Doliczmy do rachunku określoną bieliznę, sportowy strój, specjalną torbę, kosmetyki, odżywki, dietę. Sklepy przy klubach oferują wszystko i handel kwitnie.
A w małym miasteczku, gdzie środowisko jest głównie popegeerowskie, kwitnie, ale niestety, bieda. Klubu nikt nie otworzy, bo takiego śmiałka towarzystwo zabiłoby śmiechem. Poszedłby biedak z torbami, a sąsiedzi mieliby temat do rozmów jeszcze przez długie lata.

Pozostaje klub - „domówka” w piwnicy lub siłownia działająca przy szkole. Jeśli jest pomieszczenie, trzeba je wyposażyć. Na to tym bardziej brakuje „hajsu”. Ale potrzeba jest matką wynalazków, więc znaleźli się tacy, którzy „produkują” sami ławeczki, atlasy treningowe - wszystko składają z zakupionych na Allegro części. Najłatwiej o stojak pod sztangę, gryf na ciężary i samo obciążenie. Budżet takiej „siłki” to kasa kilku osób, czytaj członków „klubu”.

Plusem jest to, że inwestycja zawsze się zwraca. Gdy znudzi się dźwiganie ciężarów, natychmiast pojawią się chętni, by odkupić zgromadzone skarby. Wiem to, bo kiedy mój starszy syn wyemigrował na studia, koledzy podjechali pikapem pod garaż i wrzucili do niego niemal wszystko. Wręczyli mu gotówkę i odjechali zadowoleni.

Z wiadomych względów pominę wątek luksusowych butów, ubrań i bielizny. Ale co z trenerem personalnym? Jak bez niego żyć?!

Z tym też można sobie poradzić. Do zakompleksionych „świeżaków”, na których liche ciało nikt by nawet nie spojrzał, przemawiają gwiazdy z kanału Warszawski Koks dostępnego na YouTube. Tytuły odcinków chwytliwe: „Od zera do Sakera” „Ostateczne starcie Owca vs Saker” „Skąd Saker czerpie moc?”. Wyjaśniam dla niewtajemniczonych, że Saker i Owca to pseudonimy utytułowanych kulturystów, czyli dwóch Michałów, Sakowskiego i Owczarzaka. Jeżeli wytniemy z ich monologów wszystkie „siema” i „joł”, to dowiemy się, jak należy rozpocząć treningi, jak ustalić liczbę kalorii, jak skutecznie budować masę i jakich produktów unikać. Saker oprowadza nawet swoich wirtualnych uczniów po Biedronce i podpowiada, które produkty są wartościowe. Warto dodać, że stronę Warszawskiego Koksu na Facebooku polubiło już ponad 122 tys. fanów. Właśnie sprawdziłam, że w gronie wielbicieli jest również moje dziecko. Nie ma się co dziwić fali tej popularności, bo na zdjęciu profilowym prężą się pięknie umięśnione torsy czterech adonisów na tle morza. I nawet jadowite komentarze, złośliwe riposty nie zmienią faktu, że goście są dobrze zbudowani.

Marzenie o tym, że lustro się uśmiechnie, laski oszaleją z zachwytu, a koledzy z zazdrością sprawdzą przyrost bicepsa, jest realne, kiedy widzi się taki efekt.

No i młody połyka haczyk. Żeby było jasne, ci tak zwani dobrzy uczniowie też. Niektórzy tak skutecznie, że chcą wystartować w kulturystycznych mistrzostwach Polski, ale większość nie wytrzymuje nawet roku.

„Jak boli, to rośnie” – mówią z uśmiechem fani tego sportu po katorżniczym treningu.
Gorzej, kiedy ból dotyczy depilacji nóg, klatki piersiowej i pośladków. Bogaty chłopak z Warszawy przespaceruje się do kosmetyczki, zapłaci, krzyknie parę razy i po sprawie. Jak trafił do dobrego gabinetu, po zaczerwienieniach nawet śladu nie będzie.

A taki z prowincji, gdzie pójdzie, jeżeli jest jeden zakład w miasteczku? Przecież już po chwili wszyscy się dowiedzą, że Kowalski nogi sobie depilował, a nawet klatę i tyłek ogolił.

Nie pozostaje nic innego jak zakupić w Internecie plastry, sprawdzić, by nikogo nie było w domu i zamknąć się w łazience. Dalej sikanie z bólu i rzęsiste łzy. A efekt? Pryszcze, zaczerwienienia i długie gojenie.
I po co to wszystko?
A po co tatuaże, cud diety, piercing, tipsy, spodnie rurki? Różne mody są i będą. Siłownia w małych miasteczkach na tej liście jest prawdziwym hitem i trzyma się najdłużej.
Cóż, może należy pozwolić młodym na ćwiczenie mięśni. Jest wtedy szansa, że przy okazji nauczą się gotować, ograniczą palenie, picie, a może nawet porzucą je na zawsze.
Lepsze to niż czekanie aż zaśpiewają razem z „Kabaretem Starszych Panów”:
„Ni krzywizna, nie równina
Taka gmina
Spotkasz chłopa- gęba sina,
Oj, nie wraca ci on z kina
Taka gmina.”

Aleksandra Radecka

Polecamy

O św. Walentym słyszał każdy, ale o tym, że jego relikwie znajdują się w Charleroi, w kościele Saint-Remy de Montignies-sur-Sambre słyszało niewielu. Zdziwieni? Ja też byłam zaskoczona, gdy odkryłam ten fakt przez zupełny przypadek.

Nareszcie doczekałam się lata i upragnionego urlopu. Ze względu na Pawełka, nie planowaliśmy żadnych wypraw w dalekie, egzotyczne zakątki naszego globu.

Odkąd żużel stał się moją pasją, Patryk „DuZers” Dudek, zawodnik Falubazu Zielona Góra, to mój numer jeden na liście ukochanych zawodników.

Zmieniają się czasy i ludzie, ale nie święta czy tradycje. Dlatego też już od pokoleń, marzec kojarzy się powszechnie z Międzynarodowym Dniem Kobiet, obchodzonym ósmego dnia tego właśnie miesiąca.

 

Szwecja. Jakoś nigdy nie myślałam, żeby tam pojechać, bo lubię wypoczywać w naprawdę ciepłych krajach, żeby wygrzać kości. Tak się jednak złożyło, że poleciałam służbowo na cztery dni do Uppsali.

W listopadzie 1962 roku, dwunastu mężczyzn zasiadających na ławie sędziów przysięgłych sądu w Liège rozstrzygnąć miało, czy 25–letnia Suzanne van de Pute jest winna zbrodni, którą miała popełnić wraz z matką, siostrą i za zgodą męża.

Po telefonie od Marka i propozycji wspólnego wyjazdu na łowisko we Francji, nie czekałem zbyt długo na podjęcie decyzji. Zgodziłem się od razu, gdyż taką wyprawę miałem już od dawna w planach, ale, niestety, praca i obowiązki nie pozwalały na to, więc propozycja Marka bardzo mi podpasowała.

Ukochane przez kobiety szpilki w szafie zajmują jedną z czołowych pozycji. Ich częste noszenie może jednak zakończyć się powstawaniem żylaków, deformacjami kości stopy w postaci halluksów czy obrzękiem. Jedyną ich zaletą jest to, że mają zdolność rzeźbienia mięśni nóg.

W numerze listopadowym pisałam o możliwości darmowego upgrade’u systemów Windows 7 i 8 do Windows 10. Osoby, które jeszcze tego nie zrobiły mogą się zastanawiać, co nowego oferuje nam najnowszy system Microsoftu.

 

Lato to czas żniw, podczas których można zobaczyć zbiory różnych zbóż opuszczających pola. W wielu przypadkach jęczmień czy pszenica trafi do słodowni, a następnie do browarów. Dla osób na diecie bezglutenowej istnieją jednak odpowiednie piwa.

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Ani Mru Mru
  • Dzień Dziecka 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 03
  • Krakus

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices