Dziś jest , imieniny obchodzą:

Wątpliwości i nudności

Nowy rok zaczął się dla mnie nowymi kłopotami. Sądziłam, że romans z miłością mojej młodości przeszedł już do historii i został przez wszystkich zapomniany, jednak tak jeszcze nie było. Zaczęłam bowiem przypuszczać, że z namiętnej nocy mogą wyniknąć bardzo poważne konsekwencje. Mówiąc krótko, obawiałam się, że jestem w ciąży! I to z moim byłym chłopakiem z liceum. Jeszcze tego mi tylko teraz brakowało, żebym za grzech jednej nocy zapłaciła uwiązaniem się na całe życie z dzieciakiem z nieprawego łoża…

 

Już przez święta jakoś kiepsko się czułam. Ciągle bolał mnie żołądek i mdliło mnie prawie codziennie. Codziennie bolała mnie też głowa. Poza tym byłam w podłym nastroju, wszystkiego się czepiałam i ciągle chciało mi się płakać. W biurze nie mogłam na niczym się skupić i porobiłam pełno gaf i drobnych błędów. Ciągle myślałam o tym, co to dalej będzie… Pewnie Jacek mnie zostawi i będzie rozwód i to z wielkim hukiem. Co powiedzą moi rodzice? A teściowa? Suchej nitki by na mnie nie zostawiła, to pewne. Byłam kompletnie załamana… Masz babo placek, myślałam sobie. Zachciało ci się na stare lata przygód łóżkowych, to teraz będziesz mieć za swoje… A przecież św. pamięci babka Łucja, co przecież niejeden raz mężatką była i życie jak na swoją epokę dosyć bujne miała, zawsze powtarzała: Jak się nie ze ślubnym swoim sypia, to o skutkach grzechu musi myśleć kobita. Bo potem rozpaczanie nic już nie pomoże, jak pacholę nieślubne da Boże. Szkoda, że mądre słowa babki Łucji przypominam sobie zawsze dopiero po fakcie.

Jak na złość, w biurze aż kotłowało się od natłoku pracy. W dodatku byłam sama, bo Artur poprosił o przeniesienie na czas stażu do innego biura, a Żabie Oczy były ciągle na wolnym. Nie wiedziałam, jak wybrnąć z całej sytuacji. Nie miałam odwagi zrobić testu ciążowego, ale przecież nie mogłam żyć w takiej niepewności w nieskończoność. W końcu pomyślałam sobie, że raz kozie śmierć i kupiłam dwa różne testy dla pewności. Przez noc nie zmrużyłam nawet oka, czekając na ranek i sprawdzenie, czy moje obawy się potwierdzą. Minuty konieczne do odczekania na wynik wydawały mi się wiecznością. Przeżywałam istne katusze zamknięta w łazience i głucha nawet na kwilenie głodnego Pawełka, który właśnie się obudził. W końcu nadszedł moment prawdy… I okazało się, że wszystko w porządku! Drugi test potwierdził wynik – negatywny! Nie jestem w ciąży. Przez moment poczułam się trochę lepiej i wydawało mi się, że będę w stanie góry przenosić tego dnia, ale była to złudna chwila uniesienia i poczucia wielkiej ulgi.

Nakarmiłam i przebrałam synka, zjadłam śniadanie i wypiłam moją ulubioną kawę z mlekiem, żeby się nieco rozbudzić, bo gdy emocje opadły, zaczęło mnie brać spanie. Ziewałam okropnie i miałam ochotę położyć się na dywanie i zdrzemnąć się choć przez pół godzinki. Niestety, musiałam iść do pracy, a wcześniej zająć się Pawełkiem do momentu przyjścia opiekunki. Znów poczułam się nie tylko straszliwie zmęczona, ale i moje wcześniejsze dolegliwości powróciły. Dowlekłam się do biura, mocno spóźniona i klapnęłam za biurkiem jak wielki wór ziemniaków wrzucany na zimę do piwnicy. Po chwili zadzwonił telefon i w słuchawce usłyszałam głos mojej dawnej sąsiadki Irenki, której nie widziałam już od wieków. Opowiedziałam jej nieco (bez szczegółów i doniesień o moim skoku w bok) jak się czuję, a ona mi na to od razu, że powinnam pójść do lekarza, bo może dolega mi coś poważnego. Powiedziała, że będzie codziennie dzwonić, aż w końcu znajdę wolną chwilę i poświęcę ją sobie, a nie dziecku, mężowi czy obowiązkom domowym. Dałam jej słowo honoru, że natychmiast zadzwonię i umówię się na wizytę do mojej pani doktor. Tak też zrobiłam.

Wizyta u lekarki, badanie krwi, testy na alergię i w końcu diagnoza. Okazało się, że na stare lata mam alergię na krowie mleko, które powoduje u mnie nie tylko kłopoty żołądkowe, ale i migreny oraz mdłości. Poza tym pani doktor stwierdziła stan przemęczenia i wyczerpania, wynikające ze stresu i złego odżywiania. Nakazała mi zmienić gruntownie mój jadłospis i przestać zajadać się niezdrowymi gotowymi produktami, które pożerałam w biurze z braku czasu na zjedzenie porządnego obiadu lub chociaż zdrowej sałatki. Zostało mi także przykazane wygospodarowanie dla siebie codziennie przynajmniej pół godziny czasu (a najlepiej całej godziny) na spacer, kąpiel, książkę, gazetę lub jakiekolwiek inne odstresowujące zajęcie. Przyrzekłam pani doktor, że zastosuję się do jej przykazań co do joty, mając świadomość tego, że wydarzenia ostatnich tygodni nieco nadszarpnęły mój system nerwowy, a miesiące objadania się tzw. śmieciowym jedzeniem z pewnością nie wyszły mi na dobre. Dostałam też zestaw witamin wzmacniających z magnezem do zażywania przez najbliższe miesiące i skierowanie na kontrolne badania na wiosnę.

Uznałam, że początek roku to dobry moment na nowe postanowienia i zmianę starych przyzwyczajeń. Zaproponowałam Jackowi – któremu zaczął rosnąć brzuszek i w ogóle przybyło sadełka tu i ówdzie – zmodyfikowanie sposobu naszego odżywiania i z radością muszę przyznać, że chętnie się na to zgodził. Stwierdził nawet, że już od dawna ma ochotę na lżejszą kuchnię, z większą ilością warzyw i owoców, ale nie śmiał mi tego powiedzieć. Poza tym wspólnie ustaliliśmy tygodniowy plan naszych zajęć i opieki nad Pawełkiem tak, aby każdy z nas miał dla siebie chwile wytchnienia. Jeden wieczór w tygodniu zarezerwowaliśmy wyłącznie dla nas we dwoje tak, aby po ostatnich doświadczeniach i nieco traumatycznych przejściach dla naszego związku, spróbować odbudować łączącą nas więź i na nowo rozpalić ogień naszej dawnej miłości z nadzieją, że nie wygasł on na dobre. Może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Czas pokaże, czy uda mi się nie tylko podreperować moje zdrowie, ale i uleczyć bolesne zadry w naszym małżeństwie…

Anna Karska

Polecamy

CES 2017 już za nami, a oto dalszy ciąg intrygujących nowości, które wzbudziły duże zainteresowanie wśród uczestników targów i być może niedługo trafią do sklepów.

 

 

Bez prawa do krytyki nie ma prawdziwej pochwały. Te słowa wypowiada w 1784 roku Figaro, bohater sztuki Pierre`a Beaumarchais`ego „Wesele Figara”, uznanej przez mu współczesnych za wysoce niemoralną.

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.

Bardzo chętnie instalujemy na swoich komputerach, tabletach czy też telefonach tzw. darmowe aplikacje. W rzeczywistości jednak w dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo.

 

Mediolan, będący stolicą włoskiej Lombardii, odwiedziłam nie po raz pierwszy. Wiele lat temu spędziłam tam bowiem kilka dni. Ten ostatni pobyt był więc dla mnie tylko przypomnieniem (trochę tak jak szczepionka przeciwko tężcowi).

 

Witam serdecznie po dosyć długiej przerwie i na wstępie proszę o wyrozumiałość. Natłok obowiązków, wyjazdy plenerowe i masa innych zobowiązań zmusiły mnie do krótkiej przerwy, ale już powracam.

 

Usiadłem przy stole w kuchni, roztrzęsiony, nie mogąc pozbierać myśli. W rękach trzymałem dwa klucze - jeden, który otrzymałem od właściciela wynajętej kawalerki w Liège, a drugi znaleziony w kopercie na progu swego domu w Brukseli. Były identyczne.

13 grudnia 2014 roku w Domu Polskim przy Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Brukseli odbył się Świąteczny Kiermasz Polonii.

Łazienka to pomieszczenie, które znajdziemy w każdym mieszkaniu, niezależnie od tego czy będzie to rozległa willa, czy niewielka kawalerka w bloku. Pomimo różnic wynikających z jej wielkości lub standardu wyposażenia, istota przeznaczenia łazienki jest zawsze taka sama.

Każdy z nas chce, aby jego dom był miejscem spokoju i bezpieczeństwa. Podczas gdy na spokój w domu mają wpływ wyłącznie jego domownicy, to bezpieczeństwo może nam zapewnić profesjonalnie zaprojektowany i zainstalowany system alarmowy.

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Miss Fitness
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices