Dziś jest , imieniny obchodzą:

Strrraszna historia

Obudziłem się w środku nocy, cały zlany potem, a me serce waliło jak oszalałe. W pierwszym momencie nie byłem pewien, czy ze snu wyrwał mnie jeden z kolejnych koszmarów, które ostatnimi czasy nawiedzały mnie praktycznie co noc, czy też coś innego.

 

Usiadłem na łóżku i zacząłem wsłuchiwać się w odgłosy nocy. Zdałem sobie sprawę, że jeśli nie był to kolejny, przerażający sen, to mogło to być coś jeszcze bardziej złowieszczego. Od czasu mojej feralnej wizyty w owym piekielnym, naszpikowanym kamerami domu minęło już ponad dwa miesiące, jednak obrazy, które zobaczyłem na znalezionych tam kasetach na zawsze wryły mi się w pamięć. Co noc odtwarzam we śnie każdy detal, a horror, który temu towarzyszy, nie pozwala mi zaznać spokoju - ani za dnia, ani nocą.

Wsłuchując się w ciszę, nagle wychwyciłem odgłos powolnych kroków, które dochodziły sprzed domu. Z żołądkiem podchodzącym do gardła, postanowiłem skorzystać z faktu, że mój dom jest wyściełany dywanami i bezszelestnie zakradłem się do drzwi wejściowych. Wizja kolejnej kasety leżącej na progu, na której mogę obejrzeć swój własny dom z różnej perspektywy, napawała mnie coraz większym niepokojem, jednak chęć dowiedzenia się tego, kto owe kasety zostawia, była silniejsza.
Przez chwilę stałem bez ruchu i przysłuchiwałem się dalej, jednak odgłos kroków się już nie powtórzył. Powoli odsłoniłem wizjer i przystawiłem do niego oko. Na początku nic nie widziałem, co w myślach przypisałem panującym na zewnątrz ciemnościom. Przybliżyłem więc twarz do drzwi i zacząłem się wpatrywać ze zdwojoną mocą, licząc, że coś jednak dostrzegę. W tym momencie, koncentrując się na fakcie, że noc wyglądała na niesamowicie żółtawą i mglistą, nagle wyraźnie usłyszałem powolny, świszczący oddech, a w judaszu zobaczyłem oko tego, który stał po drugiej stronie.
Tego oka nie da się pomylić z niczym innym, było to te same, przerażające żółte oko, które patrzyło się na mnie na poprzednich nagraniach. Zrozumiałem, że to Coś cały czas stało na progu z twarzą przy drzwiach, a to, co widziałem wcześniej, to wnętrze jego oka. Dopiero gdy nieco odsunął głowę, zobaczyłem co jest grane. Odruchowo runąłem w tył, starając się uciec jak najdalej od drzwi. Oczywiście narobiłem przy tym hałasu co nie miara, na co nieproszony gość odpowiedział ochrypłym, szyderczym śmiechem. Rzuciłem się do telefonu i zadzwoniłem na policję, licząc w duchu, że zjawią się szybko i przegonią stąd tę bestię z piekła rodem. Co prawda sam się sobie dziwiłem, dlaczego nagle zobaczyłem w policji sprzymierzeńca, no ale w końcu co innego mogłem zrobić?

Radiowóz pojawił się po pięciu minutach, a mundurowi podeszli do drzwi i zadzwonili. Podchodząc do drzwi, dostrzegłem w oknie pokoju po lewej przemykający cień, na widok którego kolana samoistnie się pode mną ugięły. Otworzyłem drzwi i moim oczom ukazało się dwóch policjantów, a jeden z nich trzymał w ręku dużą kopertę: - Leżało na progu - powiedział, wręczając mi ją. Oczywiście wiedziałem, co znajduje się wewnątrz. Zaprosiłem ich do środka i postanowiłem opowiedzieć, jak to od dwóch miesięcy otrzymuję te niepokojące nagrania, co policjanci zakwalifikowali jako nękanie. Oczywiście nie wdawałem się w szczegóły, jak to się wszystko zaczęło, w końcu nie będę opowiadał policji jak to włamałem się do opuszczonego domu i ukradłem karton przerażających kaset.

Postanowiłem pokazać policjantom co też jest na taśmie, którą znaleźli na moim progu. Umieściłem kasetę w magnetowidzie i przewinąłem do początku nagrania. To jednak było inne niż pozostałe. W przeciwieństwie do poprzednich, nie było to nagranie z ulicy, tylko z wnętrza budynku. Zacząłem się przyglądać i moje serce zamarło - to nagranie z mojego domu! Widać było na nim ten sam salon, w którym właśnie siedzieliśmy! Operator powoli zmierzał w kierunku mojej sypialni, po czym otwarł jej drzwi. Podszedł do łóżka, na którym znajdowałem się ja - spałem, jednak wiłem się we śnie niczym dżdżownica wystawiona na słońce. Przez chwilę kamera była skierowana na mnie, a kamerzysta nie wykonywał żadnych ruchów.
W pewnym momencie wyciągnął jednak swoją makabryczną, kościstą rękę i zaczął powoli ściągać ze mnie kołdrę. W tym momencie nagranie się urwało, a na kasecie nie było nic więcej. Oniemiały i roztrzęsiony, spojrzałem szeroko otwartymi oczyma na policjantów. Tego się naprawdę nie spodziewałem.

Ci pokręcili głową i polecili mi spędzić kilka najbliższych nocy w hotelu. Stwierdzili, że sprawa jest poważna, gdyż jest to przykład naprawdę ekstremalnego stalkingu, jednak jak zauważyli, „moje życie raczej nie jest zagrożone, gdyż gdyby ten ktoś chciał mnie zabić, to już dawno by to zrobił”. Zbyłem ten „wielce pocieszający” komentarz milczeniem, po czym wręczyłem im wszystkie dotychczasowe kasety, które znalazłem na progu, gdyż stwierdzili, że będą one podstawą prowadzonego śledztwa.

Gdy nadszedł ranek, zebrałem się do kupy i zdecydowałem - dziś przeprowadzę się gdzie indziej, zostawiając cały ten koszmar za sobą. Policja przecież mnie nie ochroni, nie wiedzą, z czym mają do czynienia, w końcu nie widzieli kaset, które znalazłem w owym domu. Nie widzieli oczu bestii i potworów wspinających się po ścianach niczym pająki. Nie słyszeli wrzasków mężczyzny, który stał się ich ofiarą. Wiedziałem, że jeśli czegoś nie zrobię - i to już - to spotka mnie podobny los.

Zaczęła mnie ogarniać coraz większa paranoja. Żyjąc w permanentnym stresie przez ostatnie miesiące, powoli zaczynałem mieć problemy z rozróżnieniem racjonalnego strachu od wytworów własnego umysłu. A może po prostu mój mózg uodpornił się na wszystkie te koszmary, których doświadczyłem? Tak czy inaczej, nie wiedziałem czy wystarczy przenieść się do innej dzielnicy, czy też lepiej do innego kraju? Czy muszę zmienić samochód? Może ten ma założony lokalizator? Czy będę mógł się tu jeszcze pojawić po resztę swoich rzeczy, czy jest to zbyt niebezpieczne? Zmienić telefon i zdobyć nowy numer? W końcu jeśli ma moje dane, to może mnie śledzić gdziekolwiek nie pojadę! Może zmienić też imię i nazwisko? Albo i operacja plastyczna? Mój umysł zaczął mi podsuwać coraz to bardziej absurdalne rozwiązania, poparte coraz bardziej irracjonalnymi obawami.

Spakowałem najbardziej podstawowe rzeczy i zaniosłem je do samochodu. Znalezienie w Belgii mieszkania, do którego można się od razu wprowadzić, to nie lada sztuka, więc postanowiłem, że w razie czego zatrzymam się w hotelu. Przed opuszczeniem domu postanowiłem wziąć jeszcze prysznic, w końcu nie wiadomo ile mi zejdzie na poszukiwaniach i gdzie w końcu trafię. Ciepły prysznic okazał się niezwykle relaksujący po wszystkich tych nocnych przejściach. Wycierając się swoim ulubionym, miękkim ręcznikiem, dostrzegłem nagle w lustrze coś dziwnego na swej szyi. Po bliższych oględzinach nie miałem wątpliwości - przez mą szyję i spory kawałek klatki piersiowej biegła czerwona pręga, wyglądająca dokładnie jak zadrapanie. Na myśl od razu przyszła mi koścista ręka, która na nagraniu sięgała w moim kierunku. Przełknąłem głośno ślinę i ekspresowo zakończyłem toaletę, po czym zarzuciłem na siebie koszulkę, wbiłem się w jeansy i czym prędzej wyskoczyłem na próg domu. Z ulgą przekręciłem klucz w zamku drzwi, po czym wsiadłem do samochodu i odjechałem przed siebie.

DP

Polecamy

29 maja w Brukseli odbyły się Międzynarodowe Mistrzostwa Belgii w kulturystyce i fitness w których udział wzięły reprezentacje narodowe z Francji, Włoch, Belgii, Luksemburga, Holandii i Polski.

Nowy rok zaczął się dla mnie nowymi kłopotami. Sądziłam, że romans z miłością mojej młodości przeszedł już do historii i został przez wszystkich zapomniany, jednak tak jeszcze nie było.

Gościłem niedawno w centrum handlowym w Europie zwanej „Zachodnią” i wygląda ono nieco inaczej od tego, z czym mamy zazwyczaj do czynienia podczas wizyt w Polsce. Ta akurat ulica biegła przez ścisły pępek miasta, od rana do nocy okupowana jest przez jak najprawdziwszy targ warzywno-rybno-owocowy, zapachy i smrody mieszają się z gromkim pokrzykiwaniem przekupek zachwalających swoje produkty. I zero sanepidu na dodatek!

Tak jak pisaliśmy w czerwcowym numerze, FC Polonia Bruksela zajęła trzecie miejsce w swoim pierwszym sezonie w Belgijskim Związku Piłki Nożnej (4 liga okręgowa, przyp. red.).

 

Wśród Polaków przyjęło się coraz więcej zwyczajów, które przywędrowały z Zachodu. Do najbardziej znanych należą Walentynki i Halloween i choć przeciwnicy krzyczą, że następuje amerykanizacja polskiej kultury, to fakt jest faktem, iż każde z tych świąt pozwala się cieszyć życiem.

Władze belgijskie rozpoczęły w minionym roku od dawna zapowiadane wzmożone kontrole osób pozostających bez pracy.

To nie żart – w asortymencie niedawno otwartego w Eindhoven sklepu są suknie ślubne chroniące pannę młodą przed postrzałem. Jednakże, podobnie jak kuloodporne krawaty, jest to sprzęt na zamówienie.

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.

Mons, o którym nie raz już pisałam, to serce francuskojęzycznej prowincji Hainaut. Wierne od średniowiecza swojej świętej patronce – Waldetrudzie jest corocznie, w niedzielę Świętej Trójcy, teatrem gigantycznych uroczystości związanych z jej kultem.

 

Kłamstwo w związku – od razu przychodzą nam na myśl wielkie przewinienia, takie jak zdrada czy oszustwa finansowe na dużą skalę. Tymczasem spróbujmy skupić się na drobnych kłamstwach, przemilczeniu prawdy, intrygach i koloryzowaniu faktów.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices