Dziś jest , imieniny obchodzą:

Mandżur pakuj!

Kiedyś, całkiem w sumie niedawno, było tak, że mordercę skazywano na śmierć, a on błagał o życie. Świat zwariował: dziś takiego samego mordercę skazuje się na dożywocie (czyli życie), a on błaga o śmierć.

 

Siedzi facet w pierdlu w Belgii i widoki ma marne: udowodniono mu gwałt i morderstwo, dostał dożywocie. Po 30-letnim namyśle, bo tyle już odkiblował, stwierdził, że nie ma co się łudzić, amnestii nie będzie i czas permanentnie spakować mandżur (w grypsie więziennym oznacza: koc, prześcieradło). Wystąpił więc do sądu belgijskiego o eutanazję i sąd wyraził zgodę. Frank Van den Bleeken napisał we wniosku, że zdiagnozowane u niego zaburzenia psychiczne są dla niego źródłem cierpienia, które jest nie do zniesienia. Domagał się eutanazji, by „zakończyć swoją udrękę psychiczną”.
Rozmaite mądre głowy i eksperci orzekli z właściwą sobie swadą, że sąd wydał wyrok bardzo dobry, choć może bardzo niedobry. Że oto wspomniany Frank dotychczas umordował się dostatecznie świadomością swojej sytuacji i że życie jest dla niego źródłem udręki. Inny ekspert powiedział, że o to właśnie chodziło, że dlatego nie ma kary śmierci, by skazaniec mógł przejść traumę wyrzutów sumienia. Jeszcze trzeci zaś powiedział, że jeśli teraz przeprowadzi się na Franku eutanazję, to cały system prawno-więzienny jest do chrzanu. Czwarty zaś dodał, że skazaniec ma prawo decydować o swoim losie. A piąty na to: a wcale bo nie!
Wszystko to przypomniało mi film Law Abiding Citizen (Prawo zemsty), gdzie główny bohater mści się za śmierć żony i córki ścigając mniej lub bardziej winnych tej tragedii. Ingeruje nawet w egzekucję jednego ze współwinnych; zamiast łagodnej śmierci poprzez komisyjne usypianie podmienia skazańcowi środek, który strzykawka tłoczy w żyły. Zamiast spokojnego „zaśnięcia i odejścia” dostarcza mu w ten sposób, już na finiszu, masakrycznej dawki cierpienia, co widzimy na własne oczy, bo film jest amerykański i widać to, co trzeba. – Co mu tam podmieniłeś? – pyta ktoś, a nasz gość odpowiada: „Coś znacznie bardziej ekscytującego niż standardowy, bezbolesny usypiacz”.
Widz oczywiście aprobuje ten stan rzeczy uważając, że jak jest zbrodnia to musi być też i kara i na widowni podczas scen egzekucji nikt raczej głośno nie protestował, nikt chusteczką oczu nie wycierał.

Obiegły ostatnio cały świat informacje o tym, że przywódcy tzw. państwa islamskiego (północny Irak) w ogóle nie przejmują się prawami człowieka – odcięli głowy kilku Europejczykom i co im kto zrobi?! Oczywiście tak prezydent USA jak i premier Wielkiej Brytanii, nie licząc polityków pomniejszego płazu (cytat z Mickiewicza, nie poprawiać), wydali stosowne oświadczenia, ale chwilowo to dżihadyści są górą – w tym sensie, że nie ma na nich ani bata ani kata.
Czas jednak płynie, a młyny boże mielą powoli, ale dokładnie; więc teraz co, pytam się, jeśli pojadą tam brytyjscy czy jankescy komandosi i tych 50-ciu kolesi z nożami i maczetami wyłapią? Myślicie, że przetransportują do Europy? Sąd, obrońca, prawo do telefonu, spacerniak i osobna cela? Nic z tego; goście są martwi na dzień dobry i nikt się za nimi nie ujmie. I wszyscy sytuację taką przyjmujemy jako naturalną. Wchodzimy tu bowiem w obszar ich zwyczajów i ich kultury; przyjmujemy zasadę oko za oko, a nie zasadę nadstaw drugi policzek.

W Europie takie numery już nie przechodzą, o czym doskonale wie cały świat, w Europie daj się po zbrodni tylko złapać, nic więcej; poprosisz najwyżej o eutanazję po 30-tu latach. I żeby mi tu nikt nie mówił, że równam wyznawców islamu z terrorystami; nic podobnego, jestem pewien, że większość z nich to normalni, chcący spokoju i dobrosąsiedzkich stosunków ludzie. Dotychczas zresztą tak się składało, że choć nie każdy islamista był krwawym terrorystą z nożem w zębach, to jednak każdy terrorysta z nożem w zębach był islamistą.

Dziś słyszymy, że któregoś z tych zamaskowanych katów odcinających głowy Europejczykom zdradził czysty akcent i służby wyczaiły, że to po prostu Anglik, który znalazł powołanie na Bliskim Wschodzie w szeregach notabli państwa islamskiego. Jeśli to prawda, to konkluzja poczyniona na początku tego tekstu, a brzmiąca: „świat zwariował” jest jak najbardziej uzasadniona.

Chińskie przysłowie „obyś żył w ciekawych czasach” staje się przekleństwem naszej współczesności. Naszej: tej w Belgii, Holandii, Polsce, Hiszpanii i na tzw. Wyspach Brytyjskich. Myślę, że trzeba powoli powrócić do dzikich norm, tych, dzięki którym Europa wzrosła, bo wyidealizowany, pacyfistyczny, bezbronny, bezideowy, tęczowy kurnik, jakim staje się na naszych oczach ten kontynent, jest w poważnym niebezpieczeństwie.
Faceta z pierdla w Belgii – przewieźć do północnego Iraku, niech się wykaże, może znajdzie kolejnych uwięzionych. Wziąć się za fraki do kupy. I nie zapominać, że – wiele na to wskazuje – znowuż idzie do nas dzicz ze wschodu. Nie tam z Iraku, ale wschodu tego nam najbliższego. Pytanie o to, ilu z nich jest już w Polsce i Belgii, ilu posługuje się bezbłędnie językiem francuskim, polskim czy niderlandzkim – pozostawiam teraz Waszym domysłom. 

Polecamy

Mało kto chyba dzisiaj pamięta, że powiedzenie, tak dobrze nam znane i zakorzenione w naszym języku, jak np.,, Kali jeść, Kali pić’’ pochodzi z powieści ,, W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza i odnosi się do przesympatycznej postaci czarnoskórego przyjaciela, najpopula

14 września 2014 r. odbyła się w restauracji „Klein Zakopane” w Giesbeek w Holandii Gala Finałowa konkursu Miss Poland Benelux 2014. Już po raz czwarty wybierano miss, choć idea konkursu jest inna niż w Polsce – nie szuka się tu Polek o idealnych wymiarach.

„Wzdłuż kolii
diament za diamentem,
toczy się kurant migotów.
Zła to magia,
tęczowa, lecz chciwa”.
(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
–„O brylantach”)

 

Trzy tysiące nowych słów pojawiło się w najnowszej (z marca 2016 roku) edycji „Wielkiego Słownika Ortograficznego PWN”. Naukowcy tym samym uznali, że posługiwanie się poniższymi terminami nie może być uznane za niedopuszczalne.

Tybetanskie oczyszczanie Pierwotna mądrość poza przyczynami i skutkami, karmą. Połączenie z nią nie wymaga wysiłku (np. Nie chodzi o usilne staranie się żeby być szczęśliwym.) Zamiast odkryc wewnatrz, ze to szczescie już istnieje, spokój jest w nas, a samo żądanie spokoju zakłóca go.

Kiedy przyglądasz się swojej szyi w lustrze, na ogół nie widzisz nic szczególnego. Szyja jak szyja… otóż nie. Gdybyś mógł zajrzeć nieco głębiej, zobaczyłbyś z przodu szyi, zaraz pod powłoką skóry, tuż pod krtanią, że masz wielki skarb.

Na mocy ustawy sejmu o pomocy państwa w wychowaniu dzieci, zostało wprowadzone w Polsce nowe świadczenie w systemie wsparcia rodzin z potomstwem, tzw. świadczenie wychowawcze.

Mój mąż już od dobrych kilku lat słucha podcastów. Osobiście zawsze myślałam, że to coś w rodzaju audiobooka, i uparcie twierdziłam, że jeżeli mam sięgnąć po książkę, to już wolę taką tradycyjną, z kartkami i do czytania.

Kolonia, znana na świecie z wody kolońskiej, posiada także swoje piwo. Może być warzone tylko w Kolonii i okolicach i jest ono nieodłączną częścią charakteru miasta i jego mieszkańców.

 

Pani Profesor Małgorzata Fuszara – socjolożka, prawniczka, współtwórczyni Gender Studies przy Instytucie Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektorka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych. Ekspertka Rady Europy ds.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices