Dziś jest , imieniny obchodzą:

Miłość Wirtualna cz. 2

W poprzednim artykule opisałem szczegółowo fenomen aplikacji randkowych, na przykładzie najbardziej popularnego serwisu „Tinder”, dostępnego zarówno w formie aplikacji jak i strony internetowej. Dziś jednak chciałbym przybliżyć wam inne programy o podobnej formule, różniące się jednak znacznie stopniem skomplikowania. Dla wielu miłośników wirtualnego randkowania wybór innej aplikacji często oznacza zwiększenie szans na poznanie „tej wymarzonej drugiej połówki”, a więc bez zbędnych słów – zaczynamy!

 

Badoo

„Badoo” to druga pod względem popularności aplikacja randkowa, dostępna na smartfonach. Różni się ona od Tindera dość znacząco, zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób. Podstawy są niemalże identyczne – zakładamy konto i dostajemy dostęp do dziennej dawki przesuwania obrazków potencjalnych partnerów w lewo bądź w prawo, co może, lub nie, skutkować „matchem” (przyp., gdy obie osoby „polubią się”). Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a nie inaczej jest w tym przypadku, gdyż Badoo jest znacznie bardziej rozbudowane niż Tinder.

Na różnice natykamy się przy samym procesie zakładania konta – mamy wówczas do wyboru rodzaj poszukiwanej przez nas relacji (romans, przyjaźń, długi bądź krótki związek) oraz możliwość uzupełnienia danych osobowych – od rodzaju naszej postury (od atletycznej do „dużej i pięknej”), przez kolor oczu, włosów do wzrostu i aktualnego statusu matrymonialnego. Mamy też opcję uzupełnienia naszych zainteresowań, odpowiedzenia na kilka specyficznych pytań itp. System ten ma na celu wspomaganie naszego przeglądania potencjalnych randek, podsuwając nam osoby, z którymi – wedle systemu – mamy coś wspólnego.

Brzmi użytecznie? Tak też się może wydawać, lecz w praktyce nie ma to większego znaczenia, ponieważ Badoo zyskało złą sławę za nadmierną monetyzację aplikacji, w znaczeniu, że nasze szanse pozostaną znikome, dopóki nie wyciśniemy tych kilku euro na wirtualną walutę, której z kolei możemy użyć do odblokowania „supermocy”. Owe „moce” to po prostu dodatkowe funkcje, często bardzo użyteczne, jak np. wyświetlanie, kto polubił nasz profil, kto go odwiedził, możliwość wysłania specjalnych prezentów do osób, które wyjątkowo nam się podobają, funkcja cofnięcia podjętej decyzji oraz kilka innych, nie wspominając o znacznym zwiększeniu częstotliwości wyświetleń naszego profilu – wszystko to kosztuje!

Dodatkowo Badoo oferuje inny rodzaj „flirtu” poza znanym z tindera przesuwaniem obrazków – w specjalnej sekcji możemy wybrać podobającą nam się osobę i wysłać jej/jemu wiadomość, która może (lub nie) być zaakceptowana. Brzmi doskonale, lecz i tu wkrada się potrzeba opłacenia wirtualnego „haraczu” – najbardziej popularne osoby pozostaną dla was zablokowane do momentu opłacenia odpowiedniej kwoty, co jest bardzo frustrujące. Poza tym jest też funkcja zobaczenia swoich „sobowtórów” (osób z podobnymi zainteresowaniami i opisem do twojego profilu, tej samej płci). Osobiście nie polecam tej aplikacji przez nadmierny wyzysk ze strony twórców, ale można też jej używać za darmo i czasami nawet zadziała. Wedle mojego doświadczenia ta aplikacja jest najbardziej popularna wśród polonijnej społeczności w Holandii.

 

OkCupid

Ta z kolei aplikacja jest podobnie zaawansowana technicznie jak wspomniane wcześniej Badoo, lecz oferuje użytkownikom jeszcze większą dozę opcji personalizacji profilu oraz nie uprawia tak agresywnej polityki finansowej. OkCupid działa na sprawdzonej zasadzie „swipe” w prawo bądź w lewo (co jest normą dla tego typu aplikacji, z małymi wyjątkami), ale siła tej konkretnej platformy tkwi w zróżnicowanych opcjach prezentowania swojej osoby. Poza typowym wstawieniem swoich zdjęć, krótkiego opisu i podstawowych cech, mamy możliwość odpowiedzenia na zestaw pytań dotyczących zarówno etyki, stylu życia, religii, moralności jak i łóżkowych upodobań. W zależności od tego, jak odpowiadamy na pytania (jednocześnie zaznaczając jak nasz potencjalny partner powinien odpowiedzieć) zwiększamy nasze szanse na znalezienie odpowiedniej dla nas osoby, dodatkowo otrzymując specjalne „cechy” opisujące nas jako np. „bardziej ambitny”, „mniej wrażliwy” itp. Działa to w ten sposób, że porównuje nasze odpowiedzi do innych użytkowników aplikacji, a następnie decyduje, czy jesteśmy „bardziej” bądź „mniej” ambitni niż reszta społeczności tej platformy.

Na podstawie tych wyliczeń aplikacja podaje nam procentową skalę, ukazującą się na profilu innych osób, z którymi możemy się „spasować”. Licznik ów przypomina dawne nakładki na programy w MTV, gdzie młode pary były zachęcane do wysłania swoich imion smsem, by zobaczyć na ile procent do siebie pasują. W przypadku OkCupid ta cyfra pokazuje na ile ty i druga osoba zgadzacie się w poszczególnych kwestiach (na podstawie wspomnianych odpowiedzi). Jest to z pewnością pomocna funkcja i w ogromnym stopniu wpływa na to, jakie osoby trafiają na twą listę potencjalnych randek, ale należy pamiętać, że niczego nie gwarantuje. Nawet jeśli trafi wam się osoba z 99% podobieństwem, nie znaczy to, że znajdziecie wspólny język.

To podejście – z jednej strony pomocne – jest też nieco podejrzane. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że zaprojektowany system odpowiada za wyświetlane przez aplikację osoby, przez co tracimy okazję na poznanie kogoś kompletnie innego od nas, a jak mawia przysłowie – przeciwieństwa się przyciągają. Osobiście nie czułem się komfortowo z takim systemem i szybko zrezygnowałem z korzystania z tej aplikacji, powodem był też fakt, że wspomniane pytania często dotyczą bardzo intymnych spraw i mogą zmienić nasze podejście do drugiej osoby, nawet przed poznaniem takowej w prawdziwym życiu!

Jak zaś wygląda system płatniczy w OkCupid? O dziwo – nie najgorzej. Za odpowiednią kwotę otrzymujemy dostęp do tzw. A-List, która pozwala nam zobaczyć kto polubił nasz profil i natychmiastowo polubić bądź odrzucić takową osobę (funkcja podobna do tej oferowanej przez Tinder Gold). Na całe szczęście nie ma potrzeby, by płacić za tą funkcję, bowiem każdą osobę, którą sami polubimy możemy dodatkowo uraczyć krótką wiadomością, by wzbudzić jej zainteresowanie.

Podsumowując – OkCupid to bardzo rozbudowana platforma, pozbawiona natrętnych praktyk finansowych i brutalnego marketingu. Pozwala nam na zapoznanie się z charakterem naszej przyszłej randki przed spotkaniem oraz daje nam wolność kontaktowania się z kimkolwiek chcemy. Największymi problemami, z którymi się ta aplikacja mierzy to wspomniana „systemizacja” procesu randkowania oraz fakt, że każdy, na całym globie, może sobie wybrać miejsce, w którym przebywa, oszukując w ten sposób system. Dlatego też – jeśli jest się facetem – można się spodziewać ogromnej ilości dziewczyn z wysp Polinezji, które wykorzystują wspomnianą wyżej opcję, by zgłaszać swe propozycje matrymonialne o dosyć wysokich standardach.

 

Happn

W kompletnie innej sytuacji znajdują się amatorzy randkowania wirtualnego, dla których aplikacja „happn” jest głównym wyborem. W porównaniu do wszystkich wcześniej wymienionych aplikacji (łącznie z Tinderem) happn jest najprościej skonstruowany i najmniej inwazyjny. Dla wielu może to być ogromna zaleta, aczkolwiek warto wspomnieć, że system randkowania w tejże aplikacji znacząco się różni od pozostałych.

Happn to niewielki, ale sprytny program – po instalacji i rejestracji własnego konta, wraz z uzupełnieniem profilu (wszelkie dane, które chcielibyście potencjalnym randkom udostępnić pochodzą z Facebooka, którego konto można dołączyć do profilu) stajemy przed prosto wyglądającą listą, przypominającą nieco tą wykorzystywaną w Badoo. Nie ma tu żadnego machania palcem w lewo i prawo – zamiast tego aplikacja wyświetla nam osoby, z którymi minęliśmy się na ulicy, a które również posiadają zainstalowaną aplikację. W ten sposób program towarzyszy nam przez cały dzień (o ile posiadamy stałe łącza internetowe), a następnie pokazuje nam, ile osób spotkanych na naszej drodze poszukuje drugiej połówki. Może to być ktoś, kto po prostu minął nas na ulicy albo ta urocza osoba, która wpadła wam w oko podczas przejażdżki metrem – nigdy nie wiadomo.
Aplikacja ta nalicza również częstotliwość, z jaką przychodzi nam krzyżować drogi z innymi posiadaczami owego programu.
Gdy już mamy wyświetloną listę napotkanych, chętnych nowych doznań, osób, mamy możliwość polubienia bądź zignorowania takowej osoby. System ten działa w ten sam sposób jak w każdej innej aplikacji – jeżeli obie osoby się polubią, to odblokowany zostaje czat, gdzie można przełamać pierwsze lody. Jedyną płatną opcją umieszczoną w owej aplikacji jest możliwość wykupienia paczki specjalnych „powitań”, które pozwalają nam na wysłanie powiadomienia („crush”) wybranej osobie, iż jesteśmy nią zainteresowani. Ten prosty i przejrzysty system nie atakuje nas nadmiernymi reklamami, nie jesteśmy też ograniczeni w żaden sposób do przeglądania i akceptowania bądź odrzucania napotkanych osób. Nie istnieje limit „polubień”, co jest bardzo wygodne i nieinwazyjne.
Aplikację „happn” poleciłbym osobom, które poszukują czegoś prostego, intuicyjnego i przejrzystego. Dzięki funkcji przedstawiania nam profili osób, z którymi minęliśmy się w prawdziwym świecie unikamy sytuacji, gdy nawiązujemy ciekawy kontakt, lecz dzieli nas dosyć spora odległość, co zdarza się nad wyraz często w przypadku wymienionych wcześniej aplikacji. Nic tak nie irytuje, jak interesująca osoba, mieszkająca poza naszym zasięgiem. Happn pozwala nam na szybkie rozpoznanie osoby i ewentualne zorganizowanie wyjścia na kawę, skoro i tak mijacie się całkiem często.

 

Wirtualna miłość – i co dalej?

Wyżej wymienione aplikacje oczywiście nie przedstawiają całego spektrum świata wirtualnego randkowania – w wirtualnych sklepach możemy znaleźć ogromną ilość podobnych aplikacji, działających na podobnych bądź kompletnie odmiennych zasadach. Są tam platformy nastawione czysto na doznania łóżkowe, lub też wyłącznie dla osób poszukujących nowych znajomych, bez żadnej pikanterii. Wraz z postępem technologicznym łatwiej jest nam znaleźć drugą połówkę, omijając cały proces wybierania się do klubów, pubów bądź innych miejsc o podobnej naturze. Dla jednych jest to błogosławieństwo, dla innych – niepotrzebna komplikacja czegoś naturalnie prostego. Możemy sobie zadać pytanie, czy nie lepiej poznawać ludzi w prawdziwym świecie, a nie za pomocą ekraniku w telefonie, ale tą decyzję pozostawiam wam i życzę powodzenia w świecie romansu – zarówno tym prawdziwym, jak i wirtualnym.

L.

Polecamy

Zbliża się wiosna, dlatego też warto zadbać o swoją cerę, ponieważ skóra będzie narażona na promienie słoneczne. Po zimie skóra jest mocno przesuszona i brakuje jej witalności.

 

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Zbliżający się Dzień Wszystkich Świętych, gdy jesteśmy z dala od grobów najbliższych, jest okazją do uczczenia pamięci poległych w czasie wojny.

Jednym z symboli, które nierozerwalnie kojarzą się z kwietniem, jest prima aprilis. Dzień żartów, kawałów, dozwolonego kłamstwa obchodzony był już w średniowieczu i prawdopodobnie nawiązuje do starorzymskich praktyk.

ZIMA to typ urody przeważający na kuli ziemskiej, gdyż posiadają ją zarówno Azjaci, Murzyni oraz większość nacji śródziemnomorskiej.

Belgijskie przepisy ustawodawcze określające prawa i obowiązki pracowników i pracodawców w zakresie płatnych urlopów i dni wolnych od pracy liczą ponad 200 stron.

Witam serdecznie liczne grono wiernych czytelników jak i tych, którzy czytają mnie po raz pierwszy. O tym, że jest Was coraz więcej, wnioskuję po ilości maili i pytań, jakie zadajecie na profilu FB „Brussels School of Photography”.

Rok 2017 już za nami więc zaczynamy się zastanawiać, jakie trendy technologiczne przyniesie nam rok 2018. Wiele nowości zostanie zaprezentowanych na targach CES 2018, ale o tym napiszę za miesiąc.

Parlament Europejski wydał rozporządzenie ustanawiające zasady odszkodowania i pomocy pasażerom w przypadku opóźnienia lotu, odwołania lotu lub odmowy przyjęcia na pokład.

 

Ustawodawstwo belgijskie przewiduje kilka różnych rodzajów urlopów do wykorzystania przez rodziców oczekujących potomstwa lub posiadających dzieci w wieku poniżej 18 roku życia.

Art in the Box 2015 (druga edycja) to niepowtarzalny design prezentowany w niecodziennej witryno-galerii tylko podczas festiwalu Design September!

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Mini galeria 04
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices