Dziś jest , imieniny obchodzą:

Czy testosteron pachnie kobietą?

Kobiety i mężczyźni trochę inaczej widzą świat, inaczej na niego reagują. Różnią się na poziomie struktury układu nerwowego i hormonalnego.

 

Chłopaki nie płaczą - odrzuciliśmy to przekonanie jako szkodliwe dla mężczyzn, którzy hamując okazywanie uczuć chorowali, a nawet umierali na zawał. Nie wszyscy mężczyźni potrafią płakać. W dzieciństwie płaczą jak wszystkie dzieci, w okresie dorastania obiecują sobie, że już więcej nie zapłaczą, bo łzy to objaw słabości no i upokorzenie w oczach rówieśników. Przestają więc płakać. W takim razie, kiedy mężczyzna może pozwolić sobie na płacz? Kiedy czuje się wewnętrznie mocny i dowartościowany. Łzy są dobre, bo przywracają sprawom właściwe proporcje, uczą pokory, gaszą narcystyczne namiętności. Zdaniem biologów i badaczy mózgu, mężczyźni nie płaczą, ponieważ mają o połowę mniej prolaktyny, która wpływa na produkcję łez. Niezależnie od tego płacz mężczyzn w trudnych sytuacjach jest możliwy, a wręcz emocjonalnie niezbędny.

 

Nie czuję takiej potrzeby - nie chodzi tu o zmuszanie go do płaczu, lecz o kulturowe przyzwolenie. Nie chodzi też o tworzenie norm przyzwalających na męski płacz z byle powodu: bo dziura w oponie, bo kolega obgadał, bo nie zwróciła na niego uwagi. Mężczyźni mają większą zdolność do kontrolowania emocji. Łatwiej przychodzi im opanowanie łez, gdy uznają, że to nie jest dobry czas lub miejsce. I dobrze, bo mamy mniej maminsynków, których załamuje byle niepowodzenie. Z drugiej strony, jeśli nie odczuwają emocji adekwatnych do sytuacji i nie rozumieją, dlaczego wszyscy mają łzy w oczach, a oni nie, to znaczy, że pod grubą skórą, stwardniałą na skutek urazów i upokorzeń, utracili lub ukryli zdolność do empatii.

 

Szanuję jej odmienność - sensem międzypłciowych różnic jest ich komplementarność. Dzięki temu osoby w związku (hetero) dysponują kompletem unikatowych właściwości. Kobiety często mają większą tendencję do rozpamiętywania smutnych wydarzeń. Gdyby mężczyzna będący z taką kobietą podobnie rozpamiętywał i użalał się nad swoim losem, oboje zanurzyliby się w rozpaczy i skazali na jeszcze większy dramat. Dlatego lepiej, gdy jedno z nich powie (a zazwyczaj jest to on) „Mleko się rozlało, trzeba je posprzątać, nauczyliśmy się czegoś, teraz idziemy do przodu, bo są nowe sprawy do załatwienia”. Taka para ma więcej siły i zdolności przystosowania się do zmiennych kolei losu. Dlatego warto doceniać odmienność i mądrze się różnić. Wiedzieć, co jest kulturowe, a co biologiczne i nie wymagać od siebie samego i od siebie nawzajem rzeczy niemożliwych.

 

Czy ty mnie słuchasz? - Mężczyźni w kobiecej narracji nie zwracają uwagi na słowa, ale na emocjonalny przekaz i związaną z nim melodię głosu. Kobiety traktują to jako lekceważenie. Tak też może się zdarzyć, ale w wielu przypadkach to niesłuszny zarzut. No, może z wyjątkiem, kiedy kobieta ryczy jak lew i gestykuluje niczym Bruce Lee. Na ogół powodem braku męskiej uwagi na słowa jest bogate, melodyjne brzmienie kobiecego głosu, który dla męskiego ucha brzmi jak muzyka. Męskie głosy w porównaniu z kobiecymi są płaskie i bez wyrazu. W sprawie rozumienia słów kobiety, mężczyźni ciężką pracą mogą wiele się nauczyć i dużo zmienić. Współcześni mężczyźni wiele czasu spędzają w środowisku kobiecym. Muszą nauczyć się czytać kobiety, ich emocje z wyrazu twarzy, oczu. To trudne, bo jeszcze do niedawna najważniejsze były informacje przekazywane przez twarze mężczyzn w celu odróżnienia wroga od sojusznika. Dzisiaj ważne jest również to, co maja do przekazania nam kobiety.

 

Nie akceptuję różnicy płci. Dlaczego? - Przede wszystkim dlatego, żeby było łatwo, miło i przyjemnie. A jest tak, gdy druga osoba jest do nas podobna. Wtedy łatwiej o porozumienie. Mężczyzna woli pogadać z kimś, kto podejmuje szybko decyzje i nie roztrząsa emocjonalnych niuansów. Kobieta lepiej czuje się z kimś, kto słucha i mówi o uczuciach. Dlatego kobiety pragną i usilnie się starają zainstalować tę kobiecą właściwość w swoich partnerach. Samo w sobie nie jest to złe, pod warunkiem, że nie jest to celem całkowitej homogenizacji obu płci, lecz rozwój obojga partnerów polegający na uzupełnianiu brakujących zdolności i możliwości. Jeśli proces naszego dojrzewania nie zostanie zablokowany, z czasem zaczynamy doceniać różnorodność i wtedy nie jest ważne, by w związku było łatwo i przyjemnie, ale żeby było ciekawie i rozwojowo. Przestajemy więc dążyć do tego, żeby ukształtować partnera na swoje podobieństwo. Zaczynamy doceniać wyzwania, jakie się z akceptacją różnorodności wiążą, bo odkrywamy, że dzięki nim stajemy się mądrzejszymi, otwartymi i kochającymi ludźmi.

 

Polecamy

– Tego nie wyrzucaj, jeszcze na pewno się przyda! – gdera mój wiekowy (85 lat), ale wciąż sprawny na wszystkich poziomach, ojciec Stefan.

Po spokojnym i bardzo udanym weekendzie, kiedy w końcu nieco odpoczęłam po morderczym tygodniu w biurze i nadrabianiu zaległości nagromadzonych przez Żabie Oczy, szłam w poniedziałek rano do pracy z ogromną ciekawością.

Bez prawa do krytyki nie ma prawdziwej pochwały. Te słowa wypowiada w 1784 roku Figaro, bohater sztuki Pierre`a Beaumarchais`ego „Wesele Figara”, uznanej przez mu współczesnych za wysoce niemoralną.

Miło mi Cię spotkać w studio RTL w Brukseli. Właściwie nasze spotkanie zawdzięczamy czystemu przypadkowi. Kiedyś zauważyłam Twój profil na Facebooku wśród proponowanych znajomych. Zaintrygowało mnie imię Bartosz, które brzmi typowo po polsku.

W dniach 15 i 16 kwietnia Szkolny Punkt Konsultacyjny im. Jana Pawła II przy Ambasadzie RP w Brukseli, z siedzibą przy Polskiej Misji Katolickiej, odwiedziła autorka powieści fantasty „Wojna w Jangblizji” i bajek „Niespodziewane spotkania Kwaska” – pani Agnieszka Steur.

Rok temu, po wizycie nad sławnym jeziorem Lac de Curton, wróciliśmy z wielkim niedosytem, gdyż przez okrągły tydzień z Grześkiem nie mieliśmy nawet jednego brania. Tym razem sądziliśmy, że dobry los się do nas uśmiechnie i będzie inaczej.

„Baby, ach! Te baby, czym by bez nich był ten świat” – tak przed laty śpiewali Andrzej Zaucha i Ryszard Rynkowski. Moja babcia jednak sparafrazowała tekst piosenki, nucąc zawsze w sezonie grzybowym: „Grzyby, ach! Te grzyby, czym by bez nich był ten świat…”. 

 

W poprzednim numerze „Nowinek” obiecałam Państwu relację z wystawy Vincenta Van Gogha zatytułowanej „Narodziny artysty”, którą aktualnie można podziwiać w walońskim mieście Mons. Relacji jednak, w dosłownym znaczeniu, nie będzie.

23 kwietnia, w EWSPA Domu Polskim, mieliśmy okazję zobaczyć film dokumentalny pt. „Jestem Kuba”, w reżyserii Norweżki Ase Svenheim Drivenes, którego producentem polskim był Edward Porembny.

Świąteczne targi są jednym z moich ulubionych tematów. Jak najbardziej „na czasie” pachnące choinką i cynamonem, zapowiadają nadejście Bożego Narodzenia.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Mini galeria 04
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Ani Mru Mru
  • Krakus
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Gimnazjalistów

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices