Dziś jest , imieniny obchodzą:

Człowiek z lasu - opowiadanie

Wycieczka do lasu dała mi coś więcej niż świeże powietrze i piękne widoki. Historia może i banalna, ale prawdziwa!

Do czego to podobne, by atrakcyjna, wykształcona kobieta tuż po trzydziestce wciąż była sama! Wciąż wypominała mi przyjaciółka. - Po prostu nie mam szczęścia do facetów i nad czym tu się rozwodzić! Zresztą wystarczy mi mój kochany Bazyl. Jak zgłodnieje, to przynajmniej wraca prosto do domu. - Może masz i rację. - złagodniała Marta. Kot nie rozrzuca ubrań po mieszkaniu - roześmiała się - A tymczasem uciekam ogarnąć swoich bałaganiarzy. Marta pobiegła do domu do swoich spraw i obowiązków, a ja zostałam sama z Bazylem. Było mi naprawdę dobrze w świecie, który sobie misternie zbudowałam. Przeżyłam już rozstanie i zdradę, więc nic dziwnego, że byłam uprzedzona do związków. Nie miałam czasu na myślenie o facetach. Praca w szkole pochłaniała mnie bez reszty.

Tamtego dnia siedziałam w pokoju nauczycielskim i wolniutko popijałam kawę w przerwie między lekcjami. - W sobotę organizuję wyjazd do nadleśnictwa, do ośrodka edukacji i potrzebuję jeszcze jednego opiekuna - zagadnęła mnie Małgosia, nauczycielka biologii. - Pojedziesz? - Nie ma sprawy. Zgodziłam się bez chwili namysłu. - Masz fajne dzieciaki w swojej klasie, więc chętnie wam potowarzyszę. W tym roku mieliśmy wyjątkowo piękną jesień. Cieszyłam się na ten wyjazd. Już od dawna miałam ochotę na taki wypad i dotlenienie. Wyruszyliśmy z samego rana, aby w pełni cieszyć się urokami poranka na łonie przyrody. - Mam na imię Kajetan i jestem pracownikiem nadleśnictwa - przywitał nas młody leśniczy. Tak obrazowo zachęcał nas swoim wykładem na temat lasów, że wkrótce rozpoczęliśmy swoją wędrówkę po okolicy. - Po długim marszu chyba zasłużyliśmy na kiełbaski - zakomunikował radośnie Kajetan. Uczniowie musieli być bardzo głodni, bo biegiem ruszyli w stronę ogniska. - Świetna praca. Mają panie kontakt z młodzieżą - zagadnął do nas leśniczy. - Niestety ja prędzej spotkam tu łosia niż człowieka. - A może mówilibyśmy sobie po imieniu? - zaproponowała Marta. W końcu aż takie stare nie jesteśmy. - Będę zaszczycony - Kajetan skłonił się szarmancko. I tak właśnie rozpoczęliśmy pogawędkę. Dowiedziałyśmy się, że Kaj pochodzi z Bieszczad, a w nasze strony przyjechał za pracą. Rozmawiało się nam przyjemnie, ale czas zleciał szybko i trzeba było z żalem się rozstać.

Trzy tygodnie później wybrałam się na zakupy. Akurat wychodziłam ze sklepu, gdy usłyszałam, że ktoś mnie woła. Obejrzałam się i zobaczyłam Kaja. Przystojnego leśniczego z wycieczki, który biegł w moją stronę. - Cieszę się, że cię spotkałem - powiedział zdyszanym głosem. - Najwidoczniej robimy zakupy w tym samym sklepie - odparłam z uśmiechem. - Co u ciebie słychać? - Nic ciekawego - Kaj wzruszył ramionami. - Praktycznie na okrągło pracuję, żyję sam w środku lasu. Kocham naturę, ale nie ukrywam, że brakuje mi ludzi. - Przynajmniej nie masz uciążliwych sąsiadów - zażartowałam. - I to chyba ten plus... A może dasz się zaprosić na spacer po lesie? Teraz jest tam tak pięknie. Pokażę ci bór sosnowy i wydmy. - Myślę, że to dobry pomysł - odpowiedziałam, chociaż nie do końca byłam przekonana co do swojej decyzji. Wciąż nie byłam pewna czy jestem gotowa na randki, a na to się zapowiadało. - Wspaniale! Zobaczysz jak tam cudnie! - zapewniał pełen entuzjazmu. W domu biłam się z myślami czy postąpiłam słusznie. W końcu jestem już dużą dziewczynką - co mi tam...

W sobotę rano Kaj zjawił się pod moim domem solidnie wyglądającą terenówką. Pojechaliśmy prosto do lasu. - Wśród sosen i jałowców występują chronione... - i zaczął recytować wszystkie chronione gatunki drzew. - Zwolnij trochę, nie oprowadzasz szkolnej wycieczki - roześmiałam się. - Widzisz jak człowiek w tym lesie dziczeje. - wybuchłam śmiechem. – No, może nie aż tak bardzo - stwierdziłam pojednawczo. - Przyznaj, że wygląda to dziwnie. Spaceruję po lesie z zupełnie obcym mi facetem... - Chyba cię nie przestraszyłem? - zmieszał się. Nie bój się, jestem całkowicie nieszkodliwy. - Muszę uwierzyć ci na słowo - uśmiechnęłam się. Słońce było już wysoko, a od solidnej dawki tlenu kręciło mi się w głowie. - A teraz zapraszam Cię do leśniczówki na bieszczadzki obiad. - Oj, chętnie coś zjem, bo burczy mi w brzuchu - mam nadzieję, że nie było tego słychać. Podjechaliśmy pod leśniczówkę. Dom był z bali, solidny, ogrodzony wysokim płotem. - Rozgość się proszę. Czuj się jak u siebie - powiedział gościnny leśniczy. Po krótkim czasie po domu zaczął rozchodzić się przyjemny zapach. - Co tak ładnie pachnie? - zapytałam. - Placki po zbójnicku. Przygotowałem je według przepisu mamy. - Mam nadzieję, że zaraz będą gotowe, bo umieram z głodu. - Usiądź w saloniku zaraz podejdę do stołu - zakomunikował z kuchni.

Rozejrzałam się po przytulnym mieszkanku. Ten dom ma duszę - pomyślałam. - Uczta gotowa! - zaprosił mnie ukłonem do stołu. Takie placki jadłam po raz pierwszy. Bardzo mi smakowały. - Są przepyszne! Pochwaliłam leśniczego. - Czy ty nie masz wad? Sprzątasz, gotujesz, kochasz naturę - wypaliłam bez zastanowienia. - Wady ujawniam po dłuższym poznaniu - zaśmiał się. I tak sobie rozmawialiśmy... Nie wiadomo kiedy zrobiło się już późne popołudnie. - Muszę już wracać, obiecałam uczniom, że oddam im sprawdziany w poniedziałek. - Oczywiście, zaraz cię odwiozę - odpowiedział. Gdy wróciłam do domu, nie było mowy o sprawdzaniu czegokolwiek. Zasnęłam kamiennym snem. Rano zaledwie otworzyłam oczy pomyślałam o Kaju. Naprawdę mi się spodobał. Już zaczynałam za nim tęsknić. Na szczęście zadzwonił. - Może wpadłbyś do mnie w następną sobotę? - zapytałam. Gotuję średnio, ale jeszcze nikogo nie otrułam. Moglibyśmy też wybrać się do kina. - Z przyjemnością! - w jego głosie wyczułam radość.

Kajetan zjawił się punktualnie. Przyniósł mi bukiecik astrów. Gdy usiedliśmy do stołu, Bazyl wygodnie ułożył się na jego kolanach i nie zamierzał zejść. Zjedliśmy naleśniki z farszem pieczarkowo-serowym - to jedyne danie, którego nie potrafię schrzanić. Spędziliśmy miły wieczór w kinie. W drodze powrotnej dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Pod moim domem Kajetan bardzo spoważniał. – Boże, jak ty mi się podobasz - przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie protestowałam. - Od tej wycieczki nie mogę przestać o tobie myśleć. Ty, mieszczka, skradłaś serce człowieka z lasu. Kocham cię - wyznał. - Ja ciebie też - wyszeptałam...
O tamtej pory minęły już cztery lata. Wciąż jestem nauczycielką, ale i szczęśliwą żoną leśniczego. No i mamą prześlicznej Zosi...

AS

Polecamy

Czasami zdarza się, że już kilka godzin po myciu włosów, tracą one swoją puszystość, żałośnie opadają i wyglądają nieświeżo. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny szybkiego przetłuszczania się włosów – tak zwanego łojotoku – są dość powszechne i nie do końca zdiagnozowane.

Finał drugiej edycji międzynarodowego konkursu piosenki polskiej piosenki The Voice of Polonia zgromadził 13 listopada w Sali Kameralnej Bozar w Brukseli prawie pół tysiąca widzów.

 

Wielkanoc to najważniejsze święta w kalendarzu kościoła katolickiego. Towarzyszy im wiele ludowych obrzędów wywodzących się jeszcze z czasów pogańskich, a także tradycyjnych polskich zwyczajów, które w nadzwyczajny sposób ubogacają okres wielkanocny.

 

Przepisy celne obowiązujące aktualnie na terytorium unijnym regulują kwestie przewożenia przez granice różnych towarów, od luksusowych perfum po wyroby tytoniowe i alkoholowe.

Mieszkając na co dzień w Belgii, warto choć w wielkim skrócie znać historię tego kraju, aby zrozumieć mentalność jego mieszkańców i uznawany przez niektórych za dziwaczny podział na trzy strefy językowe (flamandzką, francuską i niemiecką).

 

W listopadzie i w grudniu, kiedy to większość z nas już planuje rodzinne święta i Sylwestra, razem z moimi przyjaciółkami pracujemy intensywnie, jak co roku, nad najważniejszym dla nas wydarzeniem: Kiermaszem Świątecznym Association Femmes d’Europe.

Ostatnio możemy odnieść wrażenie, że polski sport przeżywa renesans. Powstaje z popiołów niczym Feniks. Możemy pochwalić się całkiem niezłymi sukcesami w rywalizacjach drużynowych oraz indywidualnych.

Oto badanie Polaków na reprezentatywnej próbie. Pytanie: Co-Którym jesteś Polakiem?! Metodologia badań: „co drugi Polak”, „co piąty Polak” wbite w Google. Polityki unikałem.

Co-Drugi-Polak:

 

Maj od dziecka kojarzy mi się z konwaliami i bzem. Zapach tych roślin towarzyszył mi każdej wiosny przez całe życie spędzone w Polsce. Maj to także nasze święto narodowe oraz niedzielne uroczystości dzieci przystępujących do pierwszej komunii świętej.

W dn. 31 marca na zaproszenie właścicieli „Nowinek”, do Brukseli, w ramach europejskiej trasy Europa Tour, zawitał kabaret “Paranienormalni”.

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 04
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Mini galeria 03

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices