Dziś jest , imieniny obchodzą:

Ateny – kolebka kultury europejskiej

W Grecji byłam już wielokrotnie, ale głównie na wyspach, które są popularnym kierunkiem urlopowym. Od kiedy sięgam pamięcią, chciałam się też wybrać się do Aten. Letni upał w mieście skutecznie mnie jednak odstraszał, zwłaszcza, że nawet znajomi Grecy odradzali wyprawę w lipcu czy sierpniu. Szczęście mi jednak dopisało i zbiegiem okoliczności znalazłam się w Atenach w celach zawodowych. A jako że po pracy przychodzi czas na zasłużony odpoczynek, postanowiłam przez dwa dni zrelaksować się w mój ulubiony sposób, czyli zwiedzając.

 

Zobaczyć Ateny w tak krótkim czasie jest nie lada wyzwaniem, ale wraz z kolegami postanowiliśmy podnieść rzuconą nam przez los rękawicę. Po śniadaniu wyruszyliśmy w kierunku Akropolu, który był widoczny z naszego hotelu, tyle tylko że – jak na moje oko - z odległości około pięciu kilometrów. Pogoda była wprost wymarzona na spacer, więc spoglądając na mapę, szliśmy w kierunku centrum pełnego zabytków kultury antycznej. Tym, co od razu rzuciło nam się w oczy, było morze żółtych taksówek i mnóstwo motorów. Do uszu zaś dobiegał niekończący się hałas spowodowany trąbieniem kierowców, którzy wyglądali na zdenerwowanych, a nie zrelaksowanych, jak się zwykle myśli o Grekach.

 

Akropol i Plaka

Zmierzając w kierunku Akropolu, dostrzegaliśmy co i rusz kolejne kościoły z różnych epok. Zwiedziliśmy jeden z nich - bizantyńską świątynię Kapnikarea, by kilkanaście minut później znów wędrować przez Plakę - malowniczą dzielnicę pełną tawern, barów i sklepików – aby wreszcie dotrzeć do wyznaczonego celu. Po zakupie biletu w cenie 20€ weszliśmy na magiczne wzgórze Akropol. Bilet do najtańszych nie należał, ale przecież każdy rozumie, że obcowanie z zabytkami kultury antycznej musi mieć swoją cenę. Akropol to niezwykłe miejsce, wszak to tu było centrum antycznych Aten, to tu wybudowano wiele gmachów użyteczności publicznej i świątyń poświęconych najważniejszym bogom starożytnej Grecji i to tędy chodzili Platon, Fidiasz oraz Sokrates…

Zanim udało nam się dotrzeć do szczytu, zachwycił mnie imponujący odeon Heroda Attyka, czyli starożytny teatr z widokiem na morze. Niestety, nie dopisało nam szczęście, gdyż w czasie naszego pobytu nie odbywał się żaden koncert, który pozwoliłby nam doświadczyć niezwykłej akustyki obiektu. Wspinając się dalej, dotarliśmy do kolejnych pereł architektonicznych. Naszym oczom ukazywały się kolejno: poświęcony Posejdonowi i Atenie Erechtejon, Partenon i Propyleje. Po czterech godzinach spędzonych na wzgórzu i zrobieniu mnóstwa zdjęć, zdecydowaliśmy się znaleźć jakąś tawernę na Place i zjeść typowo greckie przysmaki. Nie było to trudne, bo to dzielnica kafejek i restauracji. Usiedliśmy na tarasie z widokiem na Akropol i ciesząc się słońcem, które jak na tę porę roku świeciło mocno, czekaliśmy na realizację zamówienia. Po kilkunastu minutach na naszym stole pojawiły się m.in. tzatziki z gorącym chlebkiem pita, wyśmienite dolmades, czyli mięsne gołąbki w liściach winorośli, przepyszne, polane oliwą z oliwek ogórki, pomidory i oliwki, które dojrzewając w pełnym słońcu Grecji, mają zupełnie inny smak niż te, które jemy w Belgii czy Polsce. Potem kelner przyniósł souvlaki, mousakę i inne pyszności. Moim odkryciem okazał się jednak grillowany ser halloumi, który zachwycił bez reszty moje kubki smakowe. Posileni ruszyliśmy dalej, przemierzając uliczki Plaki.

 

Plac Syntagma (Plac Konstytucji) i wycieczka autobusem

Ponieważ zbliżała się już godzina 16:00, przyspieszyliśmy kroku, aby czym prędzej znaleźć się na Placu Syntagma, gdzie o każdej pełnej godzinie przed budynkiem Parlamentu i przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbywa się uroczysta zmiana warty. Jest to niezapomniane przeżycie, ponieważ nie ma nic wspólnego ze zmianą warty, jaką znamy chociażby z Warszawy. Już „mundur” ewzonów, czyli żołnierzy Gwardii Prezydenckiej, zaskakuje przybyłych na miejsce turystów. Ich oczom bowiem ukazują się wysocy, przystojni mężczyźni (tylko tacy są wybierani do tej specyficznej służby) ubrani w rodzaj krótkiej sukienki z plisowanym dołem i w białe getry z doczepionymi do kolan pomponami. Na nogach ewzoni mają podkute trzewiki ozdobione wielkimi pomponami, a na głowie – czerwoną czapkę … z długimi frędzlami z boku. Zdziwieni strojem żołnierzy powinni zobaczyć ceremonię zmiany warty, kiedy to jej główni bohaterowie maszerują bardzo powoli i majestatycznie, wykonując przy tym bardzo dziwne (dla nas) ruchy nogami i rękami. Niewtajemniczonym warto powiedzieć, że cały rytuał wiąże się ściśle z oddaniem czci wszystkim poległym Grekom i z uczczeniem wyzwolenia Grecji z 400-letniej niewoli tureckiej.

Po obejrzeniu zmiany warty, postanowiliśmy zobaczyć kolejną część Aten z okien autobusu turystycznego, bo zmęczenie zaczęło nam coraz wyraźniej doskwierać. Usadowiliśmy się wygodnie, włożyliśmy słuchawki do uszu i ruszyliśmy w dalszą podróż. Dzięki komentarzom dowiedzieliśmy się nieco więcej o kolejnych atrakcjach stolicy. Mijaliśmy zrekonstruowany stadion panateński z IV w. p.n.e., na którym w odbyły się pierwsze zawody nowożytnych igrzysk, Wieżę Wiatrów, łuk Hadriana i ruiny Świątyni Zeusa Olimpijskiego.
Po wycieczce autobusem postanowiliśmy usiąść w „360 Coctail bar” z widokiem na oświetlony nocą Akropol. Tam odkryłam kolejny grecki specjał – likier Mastiha. Ten łagodny w smaku alkohol, nie tak mocny jak Ouzo, produkowany jest z żywicy drzewa mastyksu. Siedząc na tarasie, obserwowaliśmy innych degustujących. Nadzwyczaj łatwo było rozpoznać, kto jest turystą, a kto rodowitym Grekiem. Przybysze byli na ogół ubrani w spodnie do kolan, koszulki z krótkim rękawem ewentualnie delikatny sweter, podczas gdy tubylcy byli odziani w grube szale i ciepłe kurtki. No tak, pewnie w porównaniu z letnim upałem temperatura około 16°C wieczorem była dla potomków Homera niska…

Drugi dzień, a właściwie jego połowę, zważywszy na to, o której wstaliśmy, postanowiliśmy poświęcić w całości na spacer po Place i znalezienie drobnych upominków dla najbliższych oraz lokalnych przypraw, które nadają greckim specjałom ten niepowtarzalny smak.
Ateny - podobnie jak Rzym – są kolebką kultury europejskiej i trzeba tam pojechać przynajmniej raz w życiu, choć przyznam szczerze – nie jest to miejsce, w których chciałabym mieszkać na stałe. Weekendowy wyjazd wiosną lub jesienią – ze względu na bardzo przyjemne temperatury – będzie świetnym pomysłem, tym bardziej, że ceny poza sezonem są znacznie niższe.

Polecamy

Każdy rodzic przynajmniej raz usłyszał od dziecka takie słowa – „Nudzę się!”. Co wtedy robimy? Jedni rodzice dają dziecku telefon, tablet, komputer, pilot do telewizora i mają młodego z głowy.

W grudniu Amatorski Teatr Lalkowy dla Dzieci „Złoty Jeż” zakończył cykl przedstawień pt. „Bajki Europy” objętych patronatem Konsulatu RP i współfinansowanych ze środków unijnych.

 

Każdy z nas ma taki okres, kiedy zaczyna się wiercić. Coś mu przeszkadza, coś zaczyna uwierać, coś gniecie. Dochodzimy do wniosku, że warto byłoby coś zmienić. Większość z nas duma nad tym kilka miesięcy i na koniec grudnia stwierdza, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po tym jak już wyleczymy sylwestrowego kaca, wszystko się zmieni.

W dniach 15 i 16 kwietnia Szkolny Punkt Konsultacyjny im. Jana Pawła II przy Ambasadzie RP w Brukseli, z siedzibą przy Polskiej Misji Katolickiej, odwiedziła autorka powieści fantasty „Wojna w Jangblizji” i bajek „Niespodziewane spotkania Kwaska” – pani Agnieszka Steur.

Bez nerek nie da się żyć! Usuwają one toksyczne związki przemiany materii i pilnują, aby organizm nie został zatruty. Czasami jednak nie domagają i wówczas – „Houston, mamy problem”!

Lato za pasem, a ja nadal z zimową powłoczką sadełka, która miała mnie chronić przed zimnem. W sumie chroniła nie za bardzo, ale za to sporo się rozrosła i to nie wiedzieć kiedy.

Witam serdecznie po dosyć długiej przerwie i na wstępie proszę o wyrozumiałość. Natłok obowiązków, wyjazdy plenerowe i masa innych zobowiązań zmusiły mnie do krótkiej przerwy, ale już powracam.

 

Już od bardzo dawna zawodowy piłkarz jest kojarzony z typem „imprezowicza”, lubi poszaleć, wypić co nieco po meczu, a czasami nawet i przed.

 

Od 1 lutego 2017 roku w centrum Antwerpii oraz w części „Linkeroever” obowiązuje strefa niskiej emisji (LEZ). Każde skrzyżowanie przed rozpoczęciem tej strefy jest specjalnie oznakowane. Strefa ta obowiązuje bez przerwy, siedem dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę.

Kiedy na świat przychodzi dziecko, mimo iż jest takie maleńkie, już niesie tajemnicę własnego rozwoju, już skrywa w sobie zagadkę osobowości, temperamentu, uzdolnień, a my od chwili jego narodzin dostajemy jedno z największych, najpiękniejszych, najważniejszych, ale zarazem na

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Budki Suflera
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices