Dziś jest , imieniny obchodzą:

Taniec śmierci

Pyrrus, król Epiru, poniósł śmierć podczas bitwy, ale nie od miecza czy strzały, został trafiony w głowę dachówką zrzuconą z dachu, przez matkę jednego z wrogich żołnierzy. Pliniusz Starszy, historyk i pisarz rzymski zginął w czasie erupcji Wezuwiusza zalany lawą. Ajschylos, twórca tragedii greckiej, został zabity przez żółwia, którego jakiś ptak drapieżny z dużej wysokości upuścił mu na głowę, chcąc rozbić skorupę gada i pożreć go.

 

Zabijając wiezionego króla Anglii Edwarda II, wsadzono mu w odbyt poprzez obcięty róg, rozżarzony pręt, postąpiono tak aby pokazać, że umarł śmiercią naturalną. Stanisław Leszczyński zapalił się od iskry z kominka i po długiej agonii zmarł w wieku 88 lat. Dziewiąty prezydent USA William Henry Harrison, który swój urząd pełnił zaledwie przez miesiąc, zasłynął najdłuższym przemówieniem prezydenckim. Gadał tak długo, aż się przeziębił i wkrótce po tym zmarł. Jana Henryka Dąbrowskiego zabiła gangrena, która wdała się po odnowieniu rany nogi, spowodowana przypadkowym upadkiem. Natomiast król grecki Aleksander I zmarł w wyniku sepsy spowodowanej pogryzieniem przez małpy. Mieszko Otyły z dynastii Piastów, miał zemrzeć po zjedzeniu 15 pieczonych kurczaków, Jakub Szela ponoć utopił się w kałuży wracając pijany z jakiejś wiejskiej libacji, a król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki, jak wieść niesie udławił się ogórkiem.

Jednakże śmierć, wyjątkowa, makabryczna i niebanalna, nie jest zarezerwowana wyłącznie dla ludzi wybitnych. Spotyka ona również zwykłych śmiertelników, których imiona nie zapisały się na kartach historii, a jedynie uwieczniły je szpalty gazet.
Czasem przenoszenie się na tamten świat miało charakter groteski, a innym razem było wręcz przerażająco makabryczne, bo jak ktoś kiedyś powiedział „Śmierć jest jak miłość i niejedno ma imię”. Niniejsze przypadki zostały wyszperane w gazetach z minionej epoki, dla wielu czytelników, ze względu na swą niesamowitość zejść z tego łez padołu mogą wydawać się mało prawdopodobne, ale jeśli ktoś kiedyś zetknął się z projektem „Nagrody Darwina” to z łatwością odszuka w tym zestawie „Danse macabre” pewnych analogii. Te przypadki prezentują, jak śmierć może nas zaskoczyć, zakradając się podstępnie w najmniej odpowiedniej chwili i jak przy tym potrafi z nas zadrwić, swoim czarnym humorem. Mam nadzieję, że te swoistego rodzaju scenariusze napisane przez życie i śmierć staną się zachętą do chwili refleksji i zadumy nad marnością chwili.

 

Bila śmierci

Paryż, październik 1904
W pewnej kawiarni paryskiej powstał wśród kilku amatorów bilardu spór o to, czy można bile zmieścić w ustach. Jeden z bilardzistów twierdził, że może to uczynić, a gdy mu zaprzeczono, założył się z innymi i zaraz przystąpił do wykonywania przyjętego zobowiązania. Wziąwszy ze stołu bilę włożył ją sobie do ust. Bila istotnie zmieściła się w jego jamie ustnej, aczkolwiek z trudem. Gdy jednak przyszło do wyjęcia jej stamtąd, okazało się to niemożliwe. Nieszczęśliwy człowiek zaczął się dusić, przywołano więc lekarza, ale i jego usiłowania wydobycia bili okazały się bezskutecznymi. Ofiara nierozsądnego zakładu skonała w przeciągu godziny wśród strasznych cierpień. A wystarczyło trochę pomyśleć i wyrwać mu zęby zwiększając otwór jamy ustnej.

 

Dziecięce zabawy

Paryż, luty 1927

W małej miejscowości pod Nantes żyła spokojnie rodzina państwa Jacotin z czwórką przemiłych dzieci. Pewnego dnia Pan Jacotin wraz z żoną udał się w odwiedziny do swojego krewnego mieszkającego w pobliskiej wiosce. Dzieci pozostawili pod opieką służącej. Do trzech uroczych malców i ich ślicznej siostrzyczki przyszła dwójka dzieci z sąsiedztwa. Zabawa rozkręciła się, kiedy służąca wyszła z domu. Jeden z chłopców, ośmioletni Filipek wpadł na pomysł: - Urządzimy stos, Jeannette będzie czarownicą i spalimy ją za karę. Jest zresztą nieznośna i ciągle piszczy - dodał Filipek. Pomysł całej gromadce dzieci wydał się cudowny. Na podłodze ułożono stos zbierając po całym domu materace, poduszki i pościele. Pięcioletniej Żanetce rozpuszczono anielskie blond włosy, skrępowano jej ręce i nogi. Dziewczynka nie krzyczała, najwyraźniej podobała się ta zabawa. Wreszcie kat w osobie siedmioletniego Pawła Bretona polał poduszki naftą ze stojącej na stole lampy i podpalił. Ogień w jednej chwili objął całe mieszkanie dzieci wybiegły z krzykiem na zewnątrz wołając pomocy. Jednak było za późno. Pięcioletnia Żaneta podzieliła los Joanny D’arc i żywcem spłonęła.

 

Tragiczna narzeczona, no cóż - jak pech to pech

Paryż, styczeń 1927

Panna Gogo Pourcel, Paryżanka trzy razy kochała serdecznie i nawet bliska już była zamążpójścia, ale za każdym razem - zabijała przypadkowo przyszłego męża.
Pierwszemu z nich podała zamiast proszku na ból głowy arszenik przeznaczony na myszy. Narzeczony zmarł na jej rękach, a panna Gogo omal nie oszalała. Sześć miesięcy później narzeczonym panny Gogo został niejaki Lulec, który był wojskowym pirotechnikiem. W swoim domu posiadał mały arsenał różnych pocisków. Panna Pourcel odwiedziła narzeczonego i przy tej sposobności wybuchł jej w ręku nabój dynamitowy. Pan Leluc poniósł śmierć na miejscu, a panna Gogo ciężko ranna przeleżała trzy miesiące w szpitalu. Tragiczna kochanka popełniła po raz trzeci mimowolne zabójstwo. Będąc ze swym następnym narzeczonym, Leonem Masgon, na wspólnym polowaniu jej strzelba nagle wypaliła. Nabój śmiertelnie ugodził w pierś narzeczonego. Po tym kolejnym niefortunnym związku panna Gogo dostała obłędu.

 

To dopiero była miłość. Ciekawe czy ktoś jeszcze tak potrafi kochać?

Paryż, styczeń 1928
W mieście Amiens we Francji odbył się ślub niejakiego Artura Leonira, szofera z panną Bazin. Po tej ceremonii, kiedy orszak zaproszonych gości z państwem młodym na czele znalazł się na moście, nowożeniec, który kroczył na czele, puścił ramie swej nowo zaślubionej i oświadczył jej: „Ty nie będziesz ze mną szczęśliwa, lepiej to od razu skończyć”.

Po tych słowach pan młody niespodziewanie wskoczył na parapet mostu i stamtąd rzucił się do rzeki. Desperat utonął zanim ktokolwiek zdążył mu przyjść z pomocą, nawet jego ciała nie zdołano odnaleźć. Można sobie jedynie wyobrazić rozpacz nowo zaślubionej, która zapewne poczuła się jak modliszka, oraz nastrój w jaki zostali wprawieni zgromadzeni goście, którzy przyszli na wesele, a zasiedli do stypy.

 

Klaszczcie, komedia skończona – miał powiedzieć Ludwig van Beethoven na łożu śmierci. Tak też odszedł pewien dyrygent z Gandawy. Umarł jak żył i zapewne był szczęśliwy, kiedy wybiła jego godzina.

Gandawa, styczeń 1929

W Gandawie zdarzył się wstrząsający wypadek. Podczas uroczystego koncertu dyrygował orkiestrą znany kompozytor i dyrygent van Hove. W pewnej chwili dyrygent doznał lekkiego osłabienia, przeczuł nadchodzącą śmierć. Przerwał koncert i poprosił muzyków by zagrali marsz żałobny. Gdy ci się wzbraniali, uznając granie takiego utworu podczas uroczystego koncertu za niestosowne, dyrygent wydał formalny rozkaz rozdania nut. Zagrano marsza żałobnego. Zaledwie przebrzmiały ostatnie tony, batuta wysunęła się z ręki dyrygenta i van Hove padł martwy na pulpit.

 

Los to potrafi zadrwić. Ścinał głowy innym, teraz spróbuje sam jak to smakuje.

Grenoble, marzec 1927

Niejaki Dikran Menedzikan, Ormianin, który przez kilka lat był w sowietach katem, w 1923 roku uciekł do Francji gdzie poślubił w Marsylii młodą Ormiankę. Osiedliwszy się z nią w małym miasteczku pod Grenoble został szewcem. W wyniku awantury domowej odrąbał swojej żonie siekierą głowę. Tamtejsza prasa spekulowała, iż prawdopodobnie nie ominie go gilotyna.

Zakład o …życie

Do czego prowadzi pesymizm wywołany nadużyciem alkoholu.
Paryż, październik 1927
Dwaj mieszkańcy Bordeaux - serdeczni przyjaciele Darmusset i Favet - wypróżniwszy w winiarni szereg butelek, zauważyli w swoich kieszeni dno i to nasunęło im pesymistyczne wnioski. „Życie jest nigdy nie zaspokojonym pragnieniem, które wzrasta w miarę picia –orzekł p. Favet - Ponieważ nie mam pieniędzy, by móc pić dalej idę do domu, a ponieważ dręczy mnie pragnienie, więc się powieszę”. „Nie wieszaj się” –zaprotestował p. Darmusset –„bo wiesz, gdybyś się powiesił to byś umarł, a nie będziesz mieć na to dość odwagi. Za to ja na pewno się powieszę.” I obaj przyjaciele zaczęli się spierać, który z nich powiesi się pierwszy i w końcu założyli się o to. Tej rozmowie przysłuchiwał się ich znajomy, ale nie brał jej na serio, sądząc, że to tylko bredzenie pijaków. Tymczasem okazało się, że dziwaczny zakład rozegrał się naprawdę i obaj go wygrali, bowiem równocześnie powiesili się - każdy w swoim mieszkaniu.

Jednak nie tylko depresja wpływała na autodestrukcję. Były też i inne czynniki, jak choćby…. służba zdrowia.

 

Samobójstwo na widok lekarza

Paryż, marzec 1927 

Nieprawdopodobnym wydaje się fakt, żeby w XX wieku mogli istnieć ludzie, którzy wolą raczej śmierć dobrowolną, niż pomoc lekarską. A jednak zdarzył się taki przypadek we Francji 1927 roku. Rodzina pana Vuillerme, 79 letniego starca z Lougehemmois od dłuższego czasu była zaniepokojona stanem jego zdrowia i usilnie namawiała go, by zasięgnął porady lekarskiej. Wszelkie najgorętsze prośby spotkały się ze stanowczym sprzeciwem chorego starca. Kiedyś bowiem za młodych swoich lat był w szpitalu i jak ognia bał się od tej pory lekarzy i myśli powrotu do szpitala. Ponieważ zdrowie jego pogarszało się, rodzina wezwała lekarza. Ale skoro tylko doktor wszedł do pokoju chorego, ten wyciągnął spod poduszki rewolwer i celnym wystrzałem roztrzaskał sobie czaszkę, śmierć nastąpiła natychmiast. Zgon stwierdził lekarz, który był mimowolnym sprawcą tej katastrofy.

 

Pies mimowolnym zabójcą

Paryż, kwiecień 1927

Ulicą d’Assas w Paryżu spieszyła się do domu Leonora Durant, znana śpiewaczka operetkowa. Przechodziła właśnie obok gromady gryzących się psów, gdy naraz z otwartego okna na trzecim piętrze wyskoczył pies, który spadł wprost na głowę artystki. Pies wyszedł cało, kobieta te psie figle przypłaciła życiem, doznała bowiem złamania kręgosłupa i zmarła po godzinie.

 

Zemsta Orlicy

Lipiec 1928

W nadmorskiej miejscowości w Bretanii, na wysokiej skale mieściło się gniazdo orłów, w którym znajdowały się pisklęta. Codziennie samica wyruszała na polowanie i wracała niosąc młodym, zająca, królika lub jakiegoś ptaka. Niedaleko tego miejsca stała chatka ubogiego rybaka, Presera, a w niej również kilkoro dzieci, które nieraz przymierały głodem. Pewnego dnia dziewięcioletni Józio Prager, wyśledził orle gniazdo i zauważył jak matka nosiła zdobyty łup pisklętom. Wpadł on na pomysł dzielenia się z orlętami ich pożywieniem. Wyśledziwszy chwilę, kiedy orlica po przyniesieniu małym strawy odlatywała, zakradł się na skałę i wykradał pisklętom ich jedzenie. Najwyraźniej orlęta musiały poskarżyć się matce, albo jej samej wydało się rzeczą podejrzaną, że mimo starań z jej strony, dzieci wołają jeść! Pewnego dnia orlica zaczaiła się za gniazdem i spadła na młodego rabusia, jak grom, z jasnego nieba, zatłukła go dziobem i rzuciła w przepaść. Rówieśnicy Józia widzieli tę straszną scenę. Cała wieś ruszyła, chcąc pomścić śmierć chłopca. Gdy przybyli na skałę - gniazdo było puste. Bojąc się zemsty ludzi, a może tylko chroniąc gniazdo przed okradaniem, orlica przeniosła pisklęta w bezpieczne miejsce

 

Milion franków w trumnie.

Wygrany los loteryjny pogrzebany wraz nieboszczykiem.
Paryż, czerwiec 1934

Z Poitiers donoszą o niezwykłym wydarzeniu, żywo komentowanym w mieście i okolicy. W czasie jednego z ostatnich ciągnień loterii państwowej wygrana w wysokości miliona franków padła na numer zakupiony do spółki przez 4 miejscowych kupców. Jeszcze przed losowaniem jeden z właścicieli szczęśliwego numeru zmarł. Ponieważ bilet znajdował się w jego posiadaniu zawiadomiono o wygranej wdowę po nieboszczyku, która przeszukała papiery pozostałe po zmarłym, jednak bezskutecznie.
Wobec możliwości, iż bilet mógł się znajdować w ubraniu, w którym pochowano zmarłego, przeprowadzono ekshumację zwłok. Istotnie w kieszeni marynarki nieboszczyka znaleziono los, za który podjęto wygraną.

A na finał „Niech mu ziemia lekką będzie”

 

Aparat destylacyjny nagrobkiem

Paryż, Czerwiec 1936

W Angouleme umarł przed w 1934 roku fabrykant koniaku, Jean Fougeret, który posiadał jedną z największych piwnic francuskich. Zmarły znany był ze swej szczodrobliwości i ekscentryczności. Jego ostatnia wola nacechowana była tą samą oryginalnością, co różne jego wyczyny za życia. Fougeret polecił bowiem wykonawcom testamentu, aby pomnik na jego grobie wyobrażał aparat destylacyjny. W ten sposób pragnął Fougeret przypomnieć i po śmierci rodakom o tym, że był fabrykantem jednej z najlepszych marek koniaku. Olbrzymie zapasy likierów przeznaczył filantrop na rzecz biednych miasta Angouleme

Chcąc wielkie dokonać rzeczy,
trzeba tak żyć,
jakbyśmy nigdy
nie mieli umierać.
Luc de Clapiers de Vauvenargues
((1715–1747) – francuski pisarz, aforysta i moralista)

Polecamy

Masz pieniądze, a nie masz towaru w sklepie – dziś taka sytuacja wydaje się nieprawdopodobna. Jednak przez całe dziesięciolecia istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w takim właśnie absurdzie żyliśmy między Tatrami a Bałtykiem.

Gościłem niedawno w centrum handlowym w Europie zwanej „Zachodnią” i wygląda ono nieco inaczej od tego, z czym mamy zazwyczaj do czynienia podczas wizyt w Polsce. Ta akurat ulica biegła przez ścisły pępek miasta, od rana do nocy okupowana jest przez jak najprawdziwszy targ warzywno-rybno-owocowy, zapachy i smrody mieszają się z gromkim pokrzykiwaniem przekupek zachwalających swoje produkty. I zero sanepidu na dodatek!

Mój mąż już od dobrych kilku lat słucha podcastów. Osobiście zawsze myślałam, że to coś w rodzaju audiobooka, i uparcie twierdziłam, że jeżeli mam sięgnąć po książkę, to już wolę taką tradycyjną, z kartkami i do czytania.

Sezon urlopowy zmierza ,ku końcowi. Podczas, cieszących się wielkim sukcesem, letnich wakacji nie wszystkim jednak udało się wyjechać na wypoczynek. Przyczyny tego były różne.

W światowym raporcie głodu z 2014 r. podano, że 2 miliardy ludzi na świecie jest niedożywionych, a ponad 800 milionów głoduje.

Pierwsza runda już za nami. Nadszedł czas na małe podsumowanie. Bilans jest pozytywny, dzięki 9 zwycięstwom, 5 remisom i 2 porażkom, na półmetku ligi, FC Polonia zajmuje 3 miejsce w czwartej lidze okręgowej.

 

CES 2017 już za nami, a oto dalszy ciąg intrygujących nowości, które wzbudziły duże zainteresowanie wśród uczestników targów i być może niedługo trafią do sklepów.

 

 

Ryanair to tanie linie lotnicze, które obsługują 200 lotnisk w 32 krajach Europy. Przewoźnik ten posiada 84 bazy i obsługuje w sumie 1800 tras. W Polsce, ma on już ponad 30 procentowy udziału w rynku. Drugie miejsce zajmują wspólnie Wizz Air i PLL LOT.

Niemal 30 lat temu poważne badania opublikowane w renomowanych pismach naukowych (The Lancet, Archives of Disease in Childhood, Pediatrics) oraz przez Kolegium Lekarzy w Quebecu i Kolegium Psychologów w Quebecu potwierdziły, że niektóre barwniki i dodatki spożywcze mogą nasila

Oto badanie Polaków na reprezentatywnej próbie. Pytanie: Co-Którym jesteś Polakiem?! Metodologia badań: „co drugi Polak”, „co piąty Polak” wbite w Google. Polityki unikałem.

Co-Drugi-Polak:

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices