Dziś jest , imieniny obchodzą:

W prowansalskim stylu

Od dawna marzyła mi się na korytarzu piękna, drewniana szafa w prowansalskim stylu, który charakteryzują białe ściany i postarzane meble w jasnych, pastelowych barwach, najczęściej białe, écru, szare z metalowymi okuciem i uchwytami. Znalezienie takowej szafy nie było rzeczą niemożliwą, ale za każdym razem porażała mnie cena.

 

Zdecydowałam się więc na wprowadzenie w życie powiedzenia: „Polak (a właściwie Polka) potrafi” i zaczęłam regularnie sprawdzać strony www.2ememain.be oraz www.ebay.be. Po około dwóch miesiącach regularnego śledzenia aukcji, znalazłam to, o co mi chodziło. Sprzedający mieszkał niedaleko, co też było ważne. O pomoc w przewiezieniu dość wysokiego mebla poprosiłam znajomego, który ma mini-vana i niebawem wybraliśmy się po szafę. Gdy zobaczyłam ową szafę w realu, trochę zrzedła mi mina, bo oczywiście wyglądała dużo gorzej niż na zdjęciu. Ponieważ jednak jej kształt i żłobienia bardzo mi się podobały, postanowiłam ją jednak kupić. 100 € to nie znów bajoński wydatek.
Gdy wróciłam do domu i wnieśliśmy szafę do przedpokoju, mój syn i mąż pokładali się ze śmiechu, zastanawiając się, jak to możliwe, że to w ogóle kupiłam. Nie docierało do nich, że oczami wyobraźni widziałam już piękny mebel w stylu prowansalskim ze złotymi przetarciami.

Bogiem a prawdą nigdy nie zajmowałam się odnawianiem mebli, ale od czego jest nasz przyjaciel Google. Wkrótce udałam się do sklepu po stosowne narzędzia i preparaty. A na liście zakupów znalazły się m.in. metalowa szczotka do zrywania farby z pięknych niegdyś metalowych okuć, papier ścierny różnej grubości, pędzle, pędzelki, metalowe wiórki, masa szpachlowa do ubytków w drewnie i Bóg wie co jeszcze. Objuczona jak osioł, z ciężką siatką, ale już znacznie lżejszym portfelem, wzięłam się dziarsko do pracy. O ile odczyszczenie zawiasów poszło stosunkowo szybko i łatwo, o tyle zdarcie okropnej różowo – błękitnej farby ze żłobień było już nie lada wyzwaniem. Nie chcąc uszkodzić drewna, zaprzestałam pracy i znów zaczęłam przeczesywać Internet w poszukiwaniu stosownych informacji. Uff, odkryłam! Trzeba było kupić preparat do złuszczania starej farby, zwany w Belgii „Super-décapant”.

Następnego dnia po pracy znów pojawiłam się w sklepie, dokupując jeszcze kilka produktów. Po powrocie do domu, szybko zrobiłam obiad i zajęłam się renowacją. Humor jednak szybko mi się popsuł: super-décapant wprawdzie działał, ale nie tak jak się spodziewałam. Po usunięciu starej powłoki, pozostawały nierówności… Zrozumiałam, że nie dam rady odczyścić do surowego drewna całej szafy ze względu na jej powierzchnię i postanowiłam wymyśleć alternatywne rozwiązanie. Zaczęłam od uzupełnienia szczelin i szpar oraz zmatowienia i odpylenia powierzchni, po czym przeprowadziłam próbne malowanie we wnętrzu szafy. Poszło nadzwyczaj łatwo. Odczekałam kolejne dwa dni i postanowiłam zaszaleć z grubym pędzlem. Nabrałam na pędzel pięknej farby zwanej starym złotym i zaczęłam pokrywać nierówno powierzchnię. Udało się! Znów należało poczekać, by nałożyć białą farbę. Najbardziej byłam jednak podekscytowana przecieraniem metalowymi wiórkami, żeby gdzieniegdzie spod spodu wyszło delikatne złocenie. Ale brak doświadczenia szybko wyszedł na jaw, gdyż nie przewidziałam, że trzeba niezwykle ostrożnie używać tych wiórek. Po kilku mocnych ruchach zdarłam farbę do gołego drewna i znów efekt był daleki od oczekiwanego.

Kolejne dni spędziłam na powtórce tego, co robiłam już wcześniej: malowanie na biało, czekanie aż wyschnie, mazanie złoceń, znów malowanie na biało, znowu czekanie. I tak chyba ze cztery razy. Metalowe wiórki wyrzuciłam i zastąpiłam je delikatną stalową watą, która sprawdziła się bez zastrzeżeń.

Szafa zaczynała powoli wyglądać tak, jak sobie wymarzyłam. Wprawdzie sprzedawca ze sklepu, w którym byłam stałym bywalcem, śmiał się, pytając, czy remontuję sama cały dom, ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Mój syn i mąż już przestali się naigrawać z mebla, który proponowali na początku wywieźć na śmietnik.

Gdy wreszcie zobaczyłam efekt mojej miesięcznej pracy w świetle dziennym, od razu zapomniałam o trudnościach, o zmęczeniu, o wydanych pieniądzach, o bolących plecach i całym bałaganie. Bezapelacyjnie połknęłam bakcyla do przecieranych mebli. I niebawem wzięłam się za ramę lutra. Ale tu było łatwo, bo czyste, surowe drewno nie wymaga tyle trudu, aby uzyskać zamierzony efekt. Wyszło ślicznie! A teraz czekam na cieplejsze dni, żeby tym samym stylem wykończyć nogi przedpokojowego siedziska.

Polecamy

Wyprowadzanie psa do parku?! Niech szybko się załatwi, strażników nie widać. Segregowanie śmieci? Tak, ale nie bądźmy ortodoksami, czarny worek pochłonie wszystko. Guma z gęby wyleciała na chodnik? Spokojnie, niech leży – ludzie zadepczą. Plastikowe torby na zakupach? Niech będą, pewnie w domu się przydadzą. Polskie zachowania „na emigracji” dalekie są od wzorca, choć – przyznać trzeba – wielkich powodów do wstydu nie mamy.

14 listopada w Teatrze Wolubilis w Brukseli odbyła się już po raz siódmy Gala Polaka Roku 2014. Gościem honorowym była Pierwsza Dama, Anna Komorowska, która wręczyła Prof. Jerzemu Łukaszewskiemu Nagrodę Specjalną dla wybitnej postaci zasłużonej dla Polski lub Polonii w Królestwie Belgii.

Od niepamiętnych czasów przedstawiane były jako osoby wyjątkowo irytujące, stąd niewybredne żarty na ich temat. Lista zarzutów stawiana matkom naszych partnerów jest długa. Rozpoczyna ją pouczanie, jak mamy wychowywać nasze dzieci.

Doktor Waśkiewicz należy do towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej w Belgii.

„Baby, ach! Te baby, czym by bez nich był ten świat” – tak przed laty śpiewali Andrzej Zaucha i Ryszard Rynkowski. Moja babcia jednak sparafrazowała tekst piosenki, nucąc zawsze w sezonie grzybowym: „Grzyby, ach! Te grzyby, czym by bez nich był ten świat…”. 

 

Gdy mieszkałam w Polsce, coś takiego wydawało mi się nieprawdopodobne. Zarówno odległość geograficzna, jak i różnica cen (przebywam w Belgii od przeszło dwudziestu lat) były po prostu nie do pokonania. A teraz hop-siup dwa kliki w Internecie, walizka w rękę i w drogę.

Gościłem niedawno w centrum handlowym w Europie zwanej „Zachodnią” i wygląda ono nieco inaczej od tego, z czym mamy zazwyczaj do czynienia podczas wizyt w Polsce. Ta akurat ulica biegła przez ścisły pępek miasta, od rana do nocy okupowana jest przez jak najprawdziwszy targ warzywno-rybno-owocowy, zapachy i smrody mieszają się z gromkim pokrzykiwaniem przekupek zachwalających swoje produkty. I zero sanepidu na dodatek!

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.

Z dniem 1 października wprowadzono w Belgii szereg zmian w dotychczas obowiązujących przepisach. Oto najważniejsze z nich:

 

20 maja 2017 roku w salonach Ambasady RP w Brukseli odbyła się Gala Konkursu Dyktando Polonijne 2017.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 04
  • Koncert Golec u-Orkiestra

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices