Dziś jest , imieniny obchodzą:

Piękno Szwecji - Uppsala

Szwecja. Jakoś nigdy nie myślałam, żeby tam pojechać, bo lubię wypoczywać w naprawdę ciepłych krajach, żeby wygrzać kości. Tak się jednak złożyło, że poleciałam służbowo na cztery dni do Uppsali. Oprócz przygotowań iście służbowych postanowiłam dowiedzieć się więcej o tym kraju Europy północnej i o samej Uppsali. Już w czasie lotu samolotem na niezbyt dużej wysokości, zobaczyłam z góry zadziwiający widok: liczne autostrady z nielicznymi samochodami! Coś tak odmiennego od wiecznie zakorkowanej Belgii. Ale liczby mówią same za siebie: w Szwecji dwanaście razy większej od Belgii mieszka zaledwie ok. 10 milionów mieszkańców, czyli mniej niż w całej Belgii. Widok niesamowity – rozległe, puste przestrzenie!

Wreszcie szczęśliwe lądowanie i szybki odbiór bagażu ze stołecznego lotniska w Sztokholmie. Zakup biletu na pociąg. Szybki przelicznik koron na euro i lekki zawrót głowy: bilet na 25-kilometrowej trasie w cenie 18 € i sandwich za... 9,5€. Nie, nie, proszę nie myśleć, że z kawiorem czy może z truflami. Ot, zwykły sandwich. Potem taksówka z dworca do hotelu – odległość niewielka, ale obcasy w połączeniu z walizką nie służą spacerom. Cena też kosmiczna, ale nic dziwnego skoro Szwedzi zarabiają naprawdę dużo!

Po przyjeździe do hotelu okazało się, że obiekt jest świetnie usytuowany, w samym centrum, skąd zaledwie kilka kroków dzieliło mnie od najważniejszych zabytków miasta. Postanowiłam bezzwłocznie wykorzystać ten fakt, tym bardziej, że pierwsze służbowe spotkanie miało się odbyć dopiero za trzy godziny. Szybka zmiana obuwia na wygodne trampki i w drogę. Chwilę później już zwiedzałam pierwszy zabytek, o którym zdążyłam przeczytać przed wylotem do Szwecji i który najbardziej mnie zaintrygował. Myślę tu o katedrze Domkyrkan. Ta gotycka budowla była miejscem koronacji królów Szwecji od średniowiecza aż po XVII w. i z tego powodu jest najważniejszym obiektem sakralnym tego kraju. Dlaczego tak bardzo chciałam zobaczyć to miejsce? Bo zawsze w czasie zagranicznych podroży lubię odkrywać polskie ślady. A tu po pierwsze znajduje się grobowiec Katarzyny Jagiellonki, żony Jana III Wazy, Polki, która stała się królową Szwecji w latach 1568–1583. Czas miałam ograniczony i dlatego denerwowałam się, że nie mogę znaleźć tej kaplicy. W końcu zdecydowałam zapytać się ludzi będących w katedrze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, iż nie tylko wiedzą, gdzie to jest, ale byli też obeznani z faktem polskiego pochodzenia Jagiellonki i z chęcią zaoferowali mi pomoc. Po krótkiej rozmowie i zrobieniu pamiątkowych zdjęć ruszyłam dalej. Drugim powodem, dla którego chciałam zobaczyć tę protestancką katedrę, były dwa dzwony pochodzące z Polski. Oba zostały zrabowane w 1703 r. w czasie wojny północnej. Trzeci powód – to wspomnienie Jana Pawła II, który odwiedził to miejsce w 1989 r., co upamiętnia kamienna płyta na posadzce.

Po wyjściu z katedry moim oczom ukazało się XVII-wieczne Muzeum Gustavianum, które w przeszłości stanowiło część budynków uniwersytetu. To tu pracowali najsławniejsi lekarze i przyrodnicy, w tym Karol Linneusz, który sformułował istniejące do dziś zasady klasyfikacji organizmów żywych i ich podział na podział na klasy, gromady, rzędy i rodzaje. Niestety, ograniczony czas nie pozwolił mi na wejście do środka, gdyż w planach miałam też obejrzenie zamku. To w nim mieszkali królowie szwedzcy, bo przecież Uppsala była w przeszłości stolicą kraju, o czym pamięta niewiele osób. Widoczna z daleka jasnoróżowa budowla pochodzi z XVI w. i jest obecnie siedzibą Muzeum Sztuki. Jak przeczytałam w przewodniku, jest to miejsce warte zwiedzenia, ale na to potrzeba przynajmniej dwie godziny. Z nadzieją, że może uda mi się to przy następnej wizycie w Uppsali, zeszłam w dół i weszłam wprost do rozległego ogrodu botanicznego. Po intensywnym spacerze zatoczyłam koło po parku, zatrzymując się często, by zrobić pamiątkowe zdjęcia kolejnych zabytkowych budynków uniwersyteckich. Wszak Uppsala słynie również z najstarszej renomowanej uczelni.


I tym sposobem dotarłam znów do hotelu, by szybciutko przygotować się do czekającego mnie spotkania, bo przecież przyjechałam tu ze względów zawodowych, a nie prywatnych. Cztery dni w Szwecji minęły jak z bicza strzelił. Było naprawdę milo, spokojnie i bezstresowo, dlatego tym bardziej nie spodziewałam się tego, co mnie spotkało na lotnisku. Tuż przed odlotem chciałam kupić jakiś lokalny alkohol. Moje zdziwienie osiągnęło apogeum, kiedy usłyszałam, że nie mogę tego zrobić, jeśli podróżuję w obrębie Europy (nawet nie Unii Europejskiej). Najpierw myślałam, że młodzieniec pracujący w lotniskowym sklepie po prostu się pomylił, ale on ze spokojem wyjaśnił mi, iż takie jest szwedzkie prawo. Alkohol, który w Szwecji jest naprawdę drogi, można kupić tylko w specjalnych sklepach i to w ściśle określonych porach (w dni robocze do godziny 18:00, w soboty tylko do 15:00, a w niedziele jest to w ogóle niemożliwe). Oczywiście, alkoholu można się napić w restauracjach, barach czy klubach, jednak ceny wyskokowych trunków skutecznie odstraszają od nadmiernej degustacji. Wprowadzając tzw. ustawą alkoholową państwo szwedzkie postanowiło rozwiązać problem z alkoholizmem, który był dość powszechny w XIX w., kiedy to Szwecja była biednym krajem. Tak, tak, to nie przejęzyczenie – dzisiejsze bogactwo to państwo Europy północnej zawdzięcza szybkiemu uprzemysłowieniu począwszy od końca XIX stulecia, bogatym złożom rudy żelaza, ogromnym połaciom lasów i neutralności w obu wojnach światowych.

Wyjeżdżałam z mocnym postanowieniem, że jeszcze tu wrócę, najchętniej na długi weekend z rodziną, by wspólnie podziwiać to emanujące spokojem miejsce. Mam nadzieję, że wówczas uda nam się zwiedzić i Uppsalę, i pobliski
Sztokholm.

Polecamy

Wywiad z Edith Gisbert-Madziar, lekarzem medycyny estetycznej

Bez wątpienia klimat w Belgii jest znacznie łagodniejszy niż w Polsce, a co za tym idzie i wiosna nadchodzi znacznie szybciej.

Pamięć tego, co spotkało mnie w ciągu ostatnich tygodni, ciążyła na mnie niczym nieustępliwy kac. Nigdy nie sądziłem, że coś tak nieistotnego jak włamanie do opuszczonego domu może zmienić moje życie do tego stopnia. I to jeszcze jak – zamieniło je w prawdziwy koszmar!

Popularność Wrocławia na mapie Polski jest niezaprzeczalna. Ciekawe wydarzenia kulturalne i zabytki przyciągają turystów. Dla miłośników piwa - nowo powstające browary, duży wybór lokali i różnorodność gatunków piw stanowi o sile miasta.

 

Osoby mieszkające za granicą i żyjące między dwoma krajami, niejednokrotnie stają przed koniecznością przedstawienia oficjalnych dokumentów wydanych w innym państwie.

W poprzednim numerze „Nowinek” obiecałam Państwu relację z wystawy Vincenta Van Gogha zatytułowanej „Narodziny artysty”, którą aktualnie można podziwiać w walońskim mieście Mons. Relacji jednak, w dosłownym znaczeniu, nie będzie.

Kolejny etap miał być najkrótszym ze wszystkich, tylko 15 km i „tylko” 1000 m w górę – na Wielką Przełęcz św. Bernarda. To najwyżej położony punkt na naszej trasie – 2469 m n.p.m., na granicy Szwajcarii i Włoch. Swoją nazwę zawdzięcza św. Bernardowi z Menthon, patronowi alpinistów i ratowników górskich, który w 1050 roku założył tam schronisko dla pielgrzymów.

Można by zacząć tak: Dawno, dawno temu… Ale po co, jak to było niedawno i trwa do dziś…

 

23 czerwca Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem struktur unijnych. W referendum uczestniczyło 72,2 proc. uprawnionych do głosowania, z czego 51,89 proc.

Czy zakładając sukienkę w danym kolorze możemy podnieść swoją pewność siebie? A czy odpowiednio dobrany kolorystycznie makijaż może podkreślić pewne atuty i elementy urody? Zdecydowanie tak!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Gimnazjalistów
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 03
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Krakus
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices