Dziś jest , imieniny obchodzą:

Wino i Życie, ze Sztuką i Kulturą

Jedno miejsce i jeden czas. 24 marca 2017 roku. Bruksela, Molenbeek Saint-Jean. Wspaniała niedziela, piękna, słoneczna pogoda, kolejne już spotkanie przy okazji degustacji, stworzone przez Klub Wine&Life. Barwny korowód Polonii. Klimat podsycony smakiem wybornego wina, dobrego gustu, kultury bycia i konstruktywnej, wartościowej refleksji zaproszonych Gości. Ceglane ściany historycznej winiarni, przyozdobione pracami polskich artystów. Uczestnicy niedzielnego spotkania oddani kontemplacji i pochłonięci w dyskusji, nad pracą nowo poznawanych twórców. Dźwiękiem skrzypiec ubarwiona i wędrującymi po sali nutami muzyki, zgodna i pełna szacunku, dla koncertującej Artystki, cisza.

 

Bo nie jest niczym trudnym, łączenie Wina ze Sztuką, gdy tylko towarzyszy nam Kultura.
Tym czasem, żyjemy w świecie, w którym coraz więcej obszarów życia i działalności człowieka, przybiera formę „fastfoodowej” gonitwy. Tańca, jedynie w rytm popytu i sprzedaży. W zapomnieniu o tym, czy coś faktycznie posiada wartościową treść. Zjawisko to, udziela się nam wszystkim. Często przenikając również do naszego sposobu myślenia. Wkradając się w nasze zachowania. Weryfikując przy tym, na ile skutecznie, my sami, naszą kulturę i nasze maniery, potrafiliśmy obronić przed naporem tego zjawiska.


Ustawieni zostaliśmy do biegu. Za szybkimi zyskami, ekspresowymi, przez chwilę dodającymi splendoru tytułami. Fasadowymi, zaspokajającymi potrzebę „poczucia się” wartościami. Świat w pędzie z nami biegnie. Zmienia się. A my wykrzykujemy w tym wyścigu: „Chwilo trwaj!” Ale czy chwila trwać na zawsze zechce? I również w obszarach, które niegdyś w pełni elitarne, to „fastfoodowe” zjawisko, swe piętno odciska.
Czy na dłuższą metę warto pozwolić sobie, by stać się częścią tego swoistego obyczajowego minimalizmu?

Wino i Sztuka
I te, niegdyś wzniosłe w swej naturze dziedziny życia, bezwładnością współcześnie działających mechanizmów, spychane są coraz bardziej w rejony, pozbawione dawnych wartości i początkujących je idei, w obszar materialnego konformizmu, a dalej oportunizmu.
We współczesnej sztuce, prężnie rozwija się marketing artystyczny. Staje się jej głównym motorem napędowym. W efekcie, tak zwany, „dobry PR”, a nie nasza wiedza i świadomość, nie nasze indywidualne spojrzenie, nie wrażliwość na to, co faktycznie cenne, przyjmuje rolę czynnika, najmocniej wartościującego zdanie opinii publicznej, na temat danego, artystycznego dzieła. Wypracowywany wieloletnią, ciężką pracą talent i tą samą drogą osiągnięta, wybitna umiejętność posługiwania się danym, artystycznym rzemiosłem, ustępuje miejsca powszechnej, nad miarę wypromowanej, bylejakości. Wybitne w dziedzinie Sztuki jednostki, są wypierane przez łatwiejszą do sterowania, indywidualnie bezwładną, masę twórców. Z których każdego, bez trudu zastąpić da się pięćdziesięcioma następnymi.
Opis to bardziej charakterystyczny, dla mechanizmów sterujących fabryką. A dokładniej taką, gdzie ilość jest bardziej niż jakość istotna. W efekcie współczesna sztuka, która niegdyś spełniała funkcję kompasu wartości, była wskazówką do rozwoju, wyznaczała cele, przypominała o zapomnianych, fundamentalnych wartościach, staje się jedynie produktem, mającym dać zysk. Ewentualnie przebierając się fałszywie w wartości, by stać się zalążkiem, do jeszcze większego zysku. Czyim i czego to kosztem?...
Nie jest to opis, którym chciałoby się o Sztuce mówić i pisać. Ale oddaje jej stan na tą chwilę. Pozostaje upatrywać nadziei w młodych Artystach, tych co odkurzą stare zasady, niosąc przyszłej Sztuce kolejne odrodzenie.

A jak jest z Winem i jego Kulturą?
Wino. To, które spragnionym wędrowcom rodziło możliwość, by pustyni bezkresy przemierzać. Dając poznanie nowych kultur i rozwój. Ten smak, dawkowany powściągliwie i nieprzesadnie, piękną melodię słowa dający. O ile oczywiście traktowany w formie dopełnienia doznań, a nie środka do odurzania. O ile pity z umiarem, we właściwych proporcjach.

Jak dziś jest z Kulturą Wina?
I ta nie oparła się wpływom, galopujących obłędnie mechanizmów, ograniczania spojrzenia jedynie do popytu, sprzedaży i bezrefleksyjnego konsumowania. Hipermarketowe półki, uginają się pod ciężarem butelek, przyozdobionych wszelakimi etykietami. Niektóre z nich zachęcają nawet dopiskiem „reserva”. Na dyskusje o ich jakości szkoda w sumie czasu. Zamknijmy ten temat jednym zdaniem. W tym konkretny przypadku, przyjmujemy, że dopisek „reserva”, traktować będziemy z rezerwą.
Czy warto dbać o Kulturę Wina, Kulturę Bycia i Sztukę? W naszym odczuciu tak. Doświadczeniem nauczeni wiemy, że to co „fastfoodowo” szybkie, co najwyżej dać może nam tylko przez krótką chwilę. A to co ma przetrwać, wymaga pracy, wyrzeczeń i czasu.
Na koniec, chcielibyśmy serdecznie podziękować, tym wszystkim, znajomym i przyjaciołom, którzy współtworzą z nami wartości naszego Klubu. Dziękujemy Artystom (Sylwii Małachowskiej, Indze Falkowskiej, Patrycji Skrzyńskiej, Izabeli Wasyliszyn, Marghericie Villi, Damianowi Basińskiemu, Pawłowi Pawlo), którzy wzbogacili swoim talentem nasze spotkanie. Dziękujemy Gościom, którzy swoją nienaganną kulturą, potrafili docenić nasz wspólny wysiłek. Dziękujemy tym wszystkim, którzy z różnych względów, tym razem, do nas nie dotarli, ale sercem byli z nami.

Z poważaniem,
Zespół Klubu Wine&Life
Fot. Adam Sztokinier

Polecamy

W piątek (17 czerwca) w przedstawicielstwie Wielkopolski w Brukseli odbyło się wydarzenie „Zaradne Polki w Brukseli”, którego inicjatorką była wielkopolska Posłanka do Parlamentu Europejskiego Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

W dniach 29-27 czerwca na kanale niedaleko Brukseli odbyła się pierwsza szkółka karpiowa. Głównym pomysłodawcą oraz organizatorem tej imprezy był znany karpiarz-tester firmy Bandit Carp, Mariusz Narel.

Siwe włosy, czterdziestka na karku, a oni wciąż nie potrafią opuścić psychicznie, a czasem i fizycznie rodzinnego gniazda. Uczepieni matczynej spódnicy potrzebują pocieszania, pomocy i dobrej rady. We Włoszech nazywani są przerośniętymi bobasami, w Australii bumerangami.

„Wzdłuż kolii
diament za diamentem,
toczy się kurant migotów.
Zła to magia,
tęczowa, lecz chciwa”.
(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
–„O brylantach”)

 

W pierwszych dniach maja 1915 roku, mały, łysy mężczyzna o starannie przystrzyżonej brodzie umieścił w rubryce matrymonialnej jednego z paryskich czasopism ogłoszenie: „Pan lat 45, samotny, kapitał 4.000 franków, pragnie poślubić panią w podobnej sytuacji i wieku C.T. 45”

„Nobody’s perfect”- wyśpiewują artyści piosenek do młodzieży, a sami już co nieco sobie podciągnęli, zoperowali i dzień zaczynają od biegu lub treningu na siłowni. Dzieci w przedszkolu wiedzą, że trzeba dobrze wyglądać. Nie zdobędzie się sympatii, będąc niewidzialnym.

Pochodzi z Daireaux, miasteczka w prowincji Buenos Aires. Swoją przygodę z motocyklem rozpoczęła w wieku sześciu lat, zarażona pasją przez ojca, który uprawiał czarny sport w latach 70. i 80.

W mailu napisał mi, że chciał zmienić swoje życie a przynajmniej spróbować. Zaraz po ślubie wyjechał i tyle go widziałam...

Podróżowanie publicznym środkiem transportu ma to do siebie, że niekiedy nie przebiega zgodnie z planem. Najczęściej spotykanym problemem są opóźnienia w rozkładzie jazdy i przybycie do miejsca docelowego później niż planowano.

Ostatni miesiąc w biurze upłynął nam pod znakiem jesiennych dolegliwości, które skutecznie zaburzyły harmonogram pracy i dużurów w firmie. Mimo, że każej jesieni na zmianę chorowałyśmy, nigdy jeszcze nie było tak źle jak w tym roku.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Koncert Budki Suflera
  • Dzień Dziecka 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices