Dziś jest , imieniny obchodzą:

Czy suknia nie zdobi człowieka?

Zbliżający się wielkimi krokami Dzień Kobiet, o którym – mam nadzieję przynajmniej polscy mężczyźni nie zapomną! – jest wyśmienitą okazją do rozważań nad starym porzekadłem, że to nie suknia zdobi człowieka, a człowiek suknię.

 

O tym, że człowiek zdobi przysłowiową suknię swoim charakterem nie trzeba nikogo przekonywać. Ja jednak, ulegając mej trochę przekornej naturze, wdam się – czy się to komuś podoba, czy nie – w dyskusję z pierwszą częścią tego powiedzenia. Bo czy aby na pewno suknia nie zdobi człowieka? A w szczególności kobiety???

 

Od razu przypomina mi się pewna historia sprzed piętnastu lat. Łatwo mi to obliczyć, bo zdarzyła się rok przed narodzinami mojego syna. Zostałam zaproszona na imieniny, na imprezę na stojąco, w czasie którego ludzie tradycyjnie przechadzali się po rozległych pokojach na parterze, dyskutując z kolejno spotkanymi osobami. Towarzystwo doborowe, rzekłabym, że śmietanka towarzyska, lekarsko-prawniczo-nauczycielska. Pamiętam, że gdy znaczna część gości już wyszła, natknęłam się na stojącą z solenizantem kobietę, która ze smutkiem stwierdziła, iż znowu nie udało jej się nawiązać bliższej znajomości z żadnym z licznych obecnych tu mężczyzn-singli.

 

– Co jest ze mną nie tak? – pytała retorycznie. - Nie jestem ani stara, ani gruba. Wydaje mi, się, że powinnam być przysłowiową „dobrą partią”. Jestem lekarzem-specjalistą, mam ładny dom, jestem przyjacielsko nastawiona do ludzi, bywam w wielu miejscach, gdzie hipotetycznie powinnam poznać jakiegoś wartościowego człowieka, ale ciągle idzie mi jakoś pod górę – mówiła dalej.
Nie wypadało podsłuchiwać, więc dyskretnie zerknęłam w stronę dyskutującej, zadając sobie w głowie pytanie, w jakim ona może być wieku. Ale jak to na imprezach bywa, po chwili spotkałam inną zaproszoną osobę i rozmowa potoczyła się innym torem.

 

Rok później. Jesień. Znowu wybierałam się na imieninowe przyjęcie w to samo miejsce, ale jako że mój synek był mały, spóźniłam się i przyjechałam znacznie później niż zwykle. Weszłam witając się z gospodarzem i kolejnymi gośćmi, których znałam. W pewnym momencie dostrzegłam nowa osobę, której z pewnością nigdy wcześniej nie widziałam. Wykorzystałam więc nadarzającą się okazję i poprosiłam solenizanta o przestawienie nas.

 

– Zrobię to z przyjemnością – odpowiedział z promiennym uśmiechem. Gdy podeszliśmy do eleganckiej kobiety, gospodarz rzekł do niej: – Iwona też cię nie poznała! Widząc moje zakłopotanie, nieznajoma powiedziała: - To ja, Maria! Nie poznajesz mnie?! Nie przejmuj się, nie ty jedna! Widzimy się przecież tradycyjnie raz do roku właśnie na imieninach Andrzeja – kontynuowała. Oczy robiły mi się coraz większe ze zdziwienia. Czy to ta sama kobieta, która rok temu żaliła się gospodarzowi, że żaden mężczyzna się nią nie interesuje?! Ta sama, która pamiętam, w garsonce w stylu własnej mamy i z trwałą ondulacją modną chyba trzydzieści lat temu??

Maria ubiegła moje pytanie, mówiąc, że Andrzej wkrótce będzie świadkiem na jej ślubie, bo to jemu właśnie zawdzięczała przemianę z Brzydkiego Kaczątka w Łabędzia. To Andrzej jako dobry kolega po fachu i mężczyzna odważył się jej zaproponować wizytę u wizażystki i renomowanej fryzjerki, a wcale wtedy nie było to tak popularne jak dziś. Cztery wizyty u wizażystki, analiza kolorystyczna łącznie z doborem faktury materiałów, nauka makijażu, nowa fryzura, zupełnie inny kolor włosów i całkowita wymiana garderoby pod okiem specjalistki wyeksponowały ukryte piękno. Przedsięwzięcie było dość kosztowne, ale przyniosło niesamowite wprost efekty!

– Bo widzisz, – rzekła Maria – moja mama umarła, gdy miałam zaledwie sześć lat i nie było mi dane odkryć uroku zakupów i zrozumieć prawdziwej najpierw dziewczęcej, a potem kobiecej natury. Dorastałam z trzema braćmi i nie przywiązywałam żadnej wagi do ubioru. Ważne było, żeby ubrania były czyste, uprasowane i we właściwym rozmiarze. A że byłam molem książkowym, nie miałam żadnej przyjaciółki. I dopiero będąc po trzydziestce dowiedziałam się, że reprezentuję typ urody określany mianem Lata i w związku z tym powinnam wybierać ubrania w chłodnych odcieniach gorzkiej czekolady, pudrowego różu, mięty, grafitu, gołębiej szarości, powinnam nosić biżuterię o chłodnym połysku białego złota, srebra i platyny… Ale ty to wszystko pewnie wiesz. Chodź więc, przedstawię cię mojemu narzeczonemu…

Polecamy

— Sir — ozwał się nagle kandydat wzruszonym głosem. — Jestem bardzo znużony i skołatany. Dużo, widzicie, przeszedłem. Miejsce to jest jedno z takich, jakie najgoręcej pragnę otrzymać. Jestem stary, potrzebuję spokoju!

Trudno uwierzyć, że mamy już grudzień i kolejny rok prawie za sobą. Jedenaście miesięcy przeleciało jak z bicza trzasnął i na nowo pojawił się problem zakupu prezentów na gwiazdkę.

Nie od dziś wiadomo, że Słowianie należą do jednych z najstarszych kultur zamieszkujących ziemię. Nic dziwnego, że wraz z naszą (raczej niechcianą) emigracją, słowiańska kultura, sztuka, historia dokonuje ekspansji na Europę Zachodnią.

Wielu Polaków podjęło świadomie decyzję o życiu na emigracji w Belgii. Niektórzy zdecydowali się mieszkać tu czasowo, aby się dorobić, a inni – na stałe. Ale i jedni, i drudzy siłą rzeczy obcują z mieszkańcami maleńkiej Belgii.

Lato to czas żniw, podczas których można zobaczyć zbiory różnych zbóż opuszczających pola. W wielu przypadkach jęczmień czy pszenica trafi do słodowni, a następnie do browarów. Dla osób na diecie bezglutenowej istnieją jednak odpowiednie piwa.

 

22 września miało miejsce uroczyste otwarcie na brukselskim kampusie KUL nowego kierunku nauczania języka polskiego jako drugiego języka obcego w ramach studiów z lingwistyki stosowanej.

 

Leonardo da Vinci jest jednym z najbardziej znanych artystów w historii, stał się także symbolem okresu Renesansu. Jego geniusz nie ograniczał się jednak tylko do sztuki. Leonardo był błyskotliwym wynalazcą i badaczem w zakresie inżynierii, chemii, hydrodynamiki, optyki, mechaniki, pirotechniki, anatomii i fizyki. Tworzył wizje wynalazków i wysnuwał idee na długo zanim pojawiły się technologie, które by umożliwiły ich realizację.

„Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy,/Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory...” – tak śpiewał zespół Czerwone Gitary, przywołując atmosferę serdeczności i wybaczenia, co nierozłącznie wiąże się z Wigilią i Bożym Narodzeniem. I właśnie zbliżające się Święta Narodzenia Pańskiego są doskonałą okazją do uzmysłowienia sobie, jak narodziły się: tradycja pasterki, szopki, choinki i bombki.

Kiedy piszę ten artykuł, za oknem leje deszcz, temperatura sięga zaledwie 16 stopni Celsiusza, zatem wszystko wskazuje na to, że lato już minęło. Mam jednak nadzieję, że kiedy będziecie czytać niniejszy tekst, to pogoda będzie znacznie przyjemniejsza, słoneczna i ciepła, a przyroda zapełni się ciepłymi kolorami. Będzie to świadczyło o tym, iż nadeszła jesień, czas, kiedy zieleń ustępuje miejsca żywym, żółtym i czerwonym kolorom.

Jak co roku, tak i w tym, w miesiącach poprzedzających święta Bożego Narodzenia, zaczęłam zbierać zdjęcia choinek. Ach, jak ja lubię te zaprojektowane i z pomysłem dopieszczone drzewka!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Krakus
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices