Dziś jest , imieniny obchodzą:

Rudy - Człowiek legenda

Mam przyjemność rozmawiać z Panem Wiesławem Cieleniem, współzałożycielem i honorowym prezesem FC Polonii Bruksela, człowiekiem instytucją, bez którego polonijny światek piłkarski być może by nie istniał.

 

Jak powstał pomysł założenia polonijnego klubu piłkarskiego w Brukseli?
W lutym 1985 roku przyjechałem do Belgii z krótką wizytą do moich przyjaciół z Koszalina. Mój pobyt jednak przedłużył się. W wolnym czasie, jako że byliśmy fanami sportu, zaczęliśmy grać w piłkę. Po mszach w Polskiej Misji Katolickiej poznawaliśmy nowych kolegów, których zapraszaliśmy do wspólnej zabawy. Razem z rodzinami w każdą niedzielę organizowaliśmy pikniki połączone z grą w futbol. W momencie, gdy było nas wystarczająco dużo powstał pomysł stworzenia drużyny.

 

Pomysł to jedno, lecz realizacja takiego celu w latach 80. to inna sprawa. Jakim cudem udało Wam się oficjalnie zgłosić drużynę do rozgrywek?

Nie było to aż takie trudne. Przy pomocy naszego kolegi, profesora Ryszarda Szmydki, który biegle władał językiem flamandzkim, udało nam się zarejestrować drużynę w Federacji Katolickiej AVVV.

 

Nie były to łatwe czasy dla Polaków na obczyźnie. Praca „na czarno”, słaba znajomość języka, nieustanne nagonki policji. Jak się organizowaliście: wynajęcie boiska, transport na wyjazdowe mecze, sprzęt?

Właśnie dzięki tym trudnościom mieliśmy potrzebę bycia razem i wspierania się. Na pierwszym spotkaniu, w którym udział wzięli miedzy innymi: Kazimierz Jakiela, Zenon Lupina, Irek Wiśniewski (którego syn Mariusz grał, a wnuk gra dzisiaj w Polonii), Józek Przybylski, Grzegorz Braszko, Ronald Zbierski, Marek Kaczyński oraz ja, ustaliliśmy wysokość wpisowego, które wszyscy uiścili. Mam nadzieję, że nikogo nie ominąłem, jeśli tak z góry serdecznie przepraszam. A co do transportu, w pierwszych latach bywało różnie, czasami nasze samochody osobowe były mocno przeładowane, lecz to miało swoje uroki. Dziś jest więcej samochodów niż piłkarzy (śmiech).

 

Jak wyglądała promocja klubu? W jaki sposób wyszukiwaliście nowych zawodników?

Każda okazja była dobra. Jak już wcześniej powiedziałem, były to spotkania po Mszach świętych, pomagała też poczta pantoflowa. Z czasem zaczęli dołączać do nas koledzy, którzy przyjechali niedawno do Belgii i którym pomagaliśmy w pierwszym okresie pobytu tutaj.  Zaczęliśmy regularnie organizować bale Polonii, na których pozyskiwaliśmy fundusze na prowadzenie działalności. Muszę powiedzieć, że mieliśmy bardzo duże wsparcie naszych żon i rodzin.

 

Jak wyglądały relacje polsko - belgijskie na boisku i po za nim? Nie odczuwaliście pewnej formy rasizmu lub odrzucenia?

Niczego takiego nigdy nie odczuliśmy. Nie było dla nas żadnej taryfy ulgowej. Nasza postawa na boisku i po za nim, pozwalały pozyskać sympatię Belgów. Dzisiaj spotykam przypadkowo wielu naszych ówczesnych przeciwników z boiska, i zawsze są to tylko miłe wspomnienia. W zarządzie federacji AVVV mieliśmy i mamy wielu przyjaciół.

 

Pan był jednym z założycieli oraz pełnił funkcję prezesa przez paręnaście lat. Co sprawiło, że w pewnym momencie odłączył się Pan od klubu?

Byłem jednym ze współzałożycieli. W momencie, w którym stwierdziłem, ze mamy w naszym gronie kolegów, którzy są w stanie przejąć pałeczkę – ustąpiłem. Duża ilość innych obowiązków, między innymi działalność zawodowa w Polsce, powodowały, ze brakowało mi czasu. Nie oznacza to jednak, że Polonię opuściłem. Mam dwie dorosłe córki, Polonia jest moim „trzecim dzieckiem”, z którym będę zawsze całym sercem.

 

Co Pan sadzi o dzisiejszej Polonii?

Jestem szczęśliwy ze mamy ludzi, którzy wykonują znakomitą pracę. Efektem tego są sukcesy, między innymi przejście do Belgijskiego Związku Piłki Nożnej. W klubie nadal działają osoby z którymi miałem przyjemność grać w piłkę, tacy jak Wiesław Rapiejko, Kazimierz Zieliński, Piotr Siedlecki, Jacek Królikowski, Dariusz Łupiński, Krzysiek i Marek Piekarscy oraz parę nowych twarzy, które poświęcają swój wolny czas i którym jestem bardzo wdzięczny za ich zaangażowanie. Cieszy mnie również obecność na meczach „Polonii” coraz większej ilości kibiców.

Czy według Pana zatrudnienie Krzysztofa Piekarskiego w roli trenera było dobrym posunięciem?

Lepiej nie można było wybrać. Widzę zaangażowanie Krzyśka w to, co robi, a wyniki mówią same za siebie, efektem jego pracy jest awans do wyższej ligii.

 

Co myśli Pan o świeżo powstałej Akademii Piłkarskiej FC Polonii?

Kolejna piękna inicjatywa. Nie widzę lepszego pomysłu na to żeby Polonia mogła funkcjonować przez kolejne 30 lat!

 

Klub ma także drużynę weteranów. Słyszałem, że ostro się Pan szykuje do nowego sezonu?

Jest w drużynie wielu kolegów, z którymi spędziłem na boiskach niezapomniane chwile. Mam wielką ochotę na zabawę w piłkę, ale nie mam pewności czy dam sobie radę na boisku. Jeżeli tylko czas pozwoli, to chętnie dołączę do zespołu.

Dziękuję za rozmowę

Polecamy

Umowa o pracę to porozumienie pomiędzy pracodawcą i pracownikiem.

Komar atakuje

Nikogo nie trzeba dziś przekonywać, że znajomość języków obcych jest w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie nie do przecenienia. A już w szczególności emigrantów.

Nazywany „Ósmym cudem świata”. Otrzymał imię starożytnych mieszkańców Olimpu – Tytanów. TITANIC. Owoc ludzkiej pychy. Jeden z najbardziej luksusowych statków, który przegrał walkę z Oceanem i ludzką bezmyślnością. Cieszył się swoją świetnością 5 dni. Zatonął w 160 min.

Art Stage Promotion z Holandii zaprasza wszystkich miłośników hip-hopu już 29 kwietnia na pierwszy Polski Rap Festiwal w Brukseli .

 

W listopadzie 1962 roku, dwunastu mężczyzn zasiadających na ławie sędziów przysięgłych sądu w Liège rozstrzygnąć miało, czy 25–letnia Suzanne van de Pute jest winna zbrodni, którą miała popełnić wraz z matką, siostrą i za zgodą męża.

W Belgii istnieje możliwość zatrudnienia pracowników sezonowych w tzw. “sektorach zielonych” czyli w rolnictwie oraz ogrodnictwie.

Sezon urlopowy zmierza ,ku końcowi. Podczas, cieszących się wielkim sukcesem, letnich wakacji nie wszystkim jednak udało się wyjechać na wypoczynek. Przyczyny tego były różne.

Z morza wrócił sąsiad; facet jest marynarzem i czasem jak zniknie, to miesiąc albo dwa go nie widać. Wyszedł do ogrodu, ja do swojego, przywitaliśmy się. – Już się bałem, panie sąsiedzie, bo telewizja mówi, że Polaków gdzieś tam w Nigerii porwali i wciąż trzymają – mówię.

Jeśli ktoś nie wiedział, co ze sobą zrobić w sobotę 13 czerwca, trzeba było się stawić na tegorocznej edycji największego polonijnego wydarzenia sportowego w Belgii, czyli turnieju piłkarskiego Polonia Cup!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 03
  • Bal Gimnazjalistów
  • Krakus
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 04
  • Miss Fitness
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices