Dziś jest , imieniny obchodzą:

Dzieje zbrodniczej miłości

23 lutego 1934 roku w największym brukselskim teatrze „des Galeries” mieszczącym się przy ulicy Koninklijke Sint-Hubertusgalerijen miała miejsce premiera sztuki pt. „Marie Dubas de la ville”. Przedstawienie to cieszyło się taką popularnością, że każdy szanujący się brukselczyk musiał je zobaczyć.

W kulminacyjnej scenie tego spektaklu, kobieta posiadająca wspaniałe klejnoty, lecz jednocześnie nie będąc pierwszej młodości zakochuje się w młodym człowieku, który ma do niej przyjść na pierwszą schadzkę. W międzyczasie podsłuchuje ona rozmowę swego ukochanego jak ten układa plan kradzieży jej klejnotów, a w razie potrzeby nawet zabicia. W czasie upojenia miłosnego przestępca ma użyć do oszołomienia swej ofiary chloroformu. Jednak kobieta postanowiła odpowiednio przygotować się na to randez vous, kupuje rewolwer i nie zdradziwszy się w niczym, iż wie o zbrodniczych zamiarach kochanka przyjmuje go u siebie. Ten gra role zakochanego, a gdy w pewnym momencie ona odwraca od niego głowę, on na chusteczkę nalewa chloroform i robi ruch w celu przyłożenia jej do nosa. W tej samej chwili kobieta zrywa się, a w dłoni jej błyszczy mały damski rewolwer, którego lufa skierowana jest w twarz niedoszłego mordercy.

 

Pięć dni później w jednym z paryskich hoteli znaleziono w przelewającej się wodą wannie zwłoki kobiety. Kobieta przyszła do hotelu ze swym przyjacielem. W ciągu trzech dni, policja paryska starała się bezskutecznie ustalić imię i nazwisko zamordowanej. W międzyczasie śledztwo wykazało, iż przyszła ona do tego hotelu z mężczyzną o kilkanaście lat od niej młodszym, który wykorzystując odpowiedni moment przyłożył jej do ust chustkę przesiąkniętą chloroformem. Dawka była tak silna, że kobieta niemal natychmiast zmarła. Najprawdopodobniej nie wytrzymało serce. Morderca ciało swojej ofiary włożył do wanny i napuścił wodę. Następnie zabrawszy jej klejnoty opuścił hotel zacierając ślady.

Dopiero po trzech dniach, kiedy niejaki kupiec zbożowy Herel zgłosił zaginięcie swojej małżonki, policja francuska skojarzyła fakty i pokazała mu zwłoki z hotelu. Pan Herel nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy w paryskim prosektorium zobaczył zwłoki swojej ukochanej żony, a jeszcze bardziej był załamany, gdy opowiedziano mu o szczegółach jej śmierci.

Tymczasem śledztwo prowadzone przez francuską policję wykazało, iż to zamordowana kobieta zaprowadziła mordercę do hotelu i nie była widziana z nim po raz pierwszy. Jednak poszukiwania mordercy pozostały bez rezultatu. Zbrodniarz nie pozostawił po sobie nic, co by go mogło zidentyfikować. Jego rysopis podany przez służbę hotelową był tak nieszczególny, że mógłby pasować do tysiąca innych mężczyzn.

 

Van Schelle okradziony

Kilka miesięcy wcześniej, w grudniu 1933 roku na najmodniejszym sztucznym lodowisku w Brukseli należącym do znanego sportowca i biznesmena Martiala Van Schellego popełniona została kradzież. Z apartamentu Van Schellego mieszczącego się na terenie lodowiska zginęły dwa banknoty, każdy o nominale 1000 franków. Strata jednak nie była duża, gdyż Van Schelle był bogaty. Tym bądź co bądź nieprzyjemnym zdarzeniem postanowił podzielić się z grupą swoich przyjaciół, podkreślając przy tym, że złodzieje nie mieli szczęścia, gdyż obok pieniędzy znajdowała się szkatułka z kolią brylantową o wartości 15 000 Franków. Żeby nie być gołosłownym Van Schelle kilka minut później udał się do swoich apartamentów by wziąć ową kolię i pokazać ją zebranym. Jednak jakie było jego zdziwienie, gdy okazało się, że i ta zniknęła. Szkatułka była pusta. Kradzież musiała nastąpić dokładnie na kilka minut przed jego przybyciem do apartamentu. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, iż „lepkie paluchy” miał jeden z przyjaciół Van Schellego i to w dodatku ten, który słuchał opowiadania o tym gdzie znajdowała się owa kolia.
Van Scheller nie chciał z tego zdarzenia robić sensacji, która mogłaby zaszkodzić jego reputacji i interesom. 
Dlatego też nie doniósł o tym policji, postanawiając przeprowadzić śledztwo na własną rękę. Należy tu jednak zaznaczyć, że na sztuczną ślizgawkę Van Schellego przychodziła cała „złota młodzież” Brukseli. Jedni się ślizgali, drudzy przychodzili na kieliszek wina. Przez salony kawiarni, które znajdowały się nad lodem, przewijały się najpiękniejsze kobiety stolicy, słynne aktorki, głośne kokoty i całe stada brukselskich snobów, dla których pokazywanie się tam było warunkiem sine qua non. Wśród podobnej publiczności rzecz oczywista, że znajdował się zawsze olbrzymi odsetek niebieskich ptaków i różnych takich tam mętów, którzy tylko czekali na odpowiednią okazję.

 

Detektyw-sportowiec na tropie zbrodniarzy

W pierwszych dniach marca 1934 Martial Van Schelle jedzie w interesach do Warszawy, gdzie ma przeprowadzić pertraktacje w sprawie budowy basenu pływackiego i sztucznego lodowiska. Tuż przed samym wyjazdem znowu pada ofiarą kradzieży, tym razem ginie mu biżuteria na sumę 200 tys. franków. Van Schelle nie odracza podróży, lecz postanawia po powrocie zabrać się samemu do wykrycia złodzieja, ale tym razem z większym zaangażowaniem niż to czynił po poprzednich włamaniach.
Według niego kradzieży tej mógł dokonać jedynie Pierre Nathan, który wraz ze swoją przyjaciółką Malou Gerin był codziennym bywalcem jego basenów i ślizgawek i z którymi od czasu do czasu spotykał się towarzysko. I oni wydali mu się najbardziej podejrzani.
W tydzień później, po powrocie z Warszawy Van Schelle pierwsze kroki skierował do biura policji brukselskiej, gdzie przedstawił dowody na poparcie swoich podejrzeń. Początkowo policja z powątpiewaniem pokiwała głową na jego doniesienie, lecz na podany przez Schellego rysopis Pierre Nathana zwrócił uwagę jeden z komisarzy, gdyż skojarzył mu się on z rysopisem mordercy pani Herel. Przeprowadzone w tej sprawie dochodzenie stwierdziło, iż Pierre Nathan i jego kochanka Malou Gerin byli w Paryżu w okresie, kiedy popełniono ową zbrodnię.
Wydano nakaz aresztowania mając jednak w dalszym ciągu wątpliwości co do istoty zarzucanych im przestępstw. Jednak do ich zatrzymania nie doszło, gdyż Pierre Nathan i jego przyjaciółka zmienili adres i zniknęli bez śladu. Van Schelle tymczasem bombardował komendę policji telefonami pytając się czy wskazani przez niego złodzieje zostali już aresztowani.
Ostatecznie wyprowadzony z równowagi nieudolnością policji zadeklarował, że ów parkę znajdzie w ciągu jednego dnia, ale do tego potrzebuje pomocy detektywa. Policja spełniła jego prośbę, a on dotrzymał słowa. W ciągu dwóch godzin Van Scheller sportowiec, biznesmen, a wreszcie detektyw amator znalazł poszukiwanych. Oboje siedzieli jak gdyby nigdy nic w kawiarni „Cintra” mieszczącej się w centrum miasta. Kiedy zobaczył siedzącego przy stoliku Pierre w towarzystwie ładnej i eleganckiej kobiety podszedł do nich, przywitał się podaniem ręki, zamienił kilka kurtuazyjnych słów po czym opuścił lokal. To iście judaszowe przywitanie było sygnałem dla policjanta, który teraz miał wkroczyć do akcji i aresztować podejrzanych. Po chwili jeden z mężczyzn znajdujący się w kawiarni podszedł do tego stolika, pokazał policyjną legitymację i nakazał parce udać się ze sobą. Młody człowiek zerwał się z krzesła w pierwszym momencie chciał uciekać, ale nie miał dokąd. Zaraz też w lokalu zjawiły się policyjne posiłki zawiadomione przez Schellego Zanim reszta gości zrozumiała, co się tak naprawdę stało, Pierre Nathan i piękna Malou byli już skuci kajdankami. Policja specjalnych trudności w dowiedzeniu ich udziału w paryskiej zbrodni nie miała gdyż Malou nosiła na sobie klejnoty, które Nathan skradł mordując panią Herel. Van Schelle w roli detektywa-amatora odkrył przypadkiem morderców, których bez efektu szukała policja francuska i belgijska.

 

Kochać Malou – to tragedia.

„To okropne kochać taką kobietę jak Malou” – miał powiedzieć podczas śledztwa Pierre Nathan. Pierre spotkał Malou dwa lata wcześniej i po krótkiej znajomości owładnęła nim do tego stopnia, że stał się powolnym narzędziem w jej rękach. Jego ojciec starał się wyrwać syna z sieci tej „madame femme fatale”, ale jego działania były bezskuteczne. Nawet wysłał syna do Ameryki, myśląc, że tam zapomni o swojej przyjaciółce, ale mylił się. Nathan miał tę kobietę we krwi i nie mógł się jej za nic wyrzec. Wkrótce wrócił do Europy i gdy w Hawrze opuszczał okręt, ona już na niego czekała. Połączyli się znów i od tej chwili życie ich biegło od jednego przestępstwa do drugiego.


Malou poznała holenderskiego bankiera i została jego przyjaciółką. Dwa razy w miesiącu Holender przybywał do Brukseli, wówczas Nathan znikał. Po Holendrze przyszli inni, co prawda Malou była kosztowna, ale w ten sposób uzyskiwane pieniądze nie wystarczały. Wobec powyższego para kochanków obmyśliła włamania do Van Schelle, a później pod wpływem sztuki „Marie Dubas de la ville” granej w brukselskim teatrze przygotowali kolejne przestępstwo. Sprawa była prosta jak na scenie teatru „des Galeries”. Nathan miał zalecać się do jakiejś leciwej bogatej damy, następnie za pomocą chloroformu uśpić ją, a w razie potrzeby zabić i okraść.

 

Tajemnica pani Herel.

Pierre Nathan przesłuchiwany na ten temat przez sędziego śledczego opowiedział wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Przybył on do Paryża ze swoja kochanką mając postanowienie dojścia do pieniędzy za wszelką cenę. Po przybyciu do stolicy Francji zamieszkali w hotelu „Commodor” i tam przeglądając listę zabaw zauważyli, że hotel „Carlton” daje tańczącą herbatkę. Bez zastanowienia Pierre i Malou udali się tam. Nathan usiadł przy jednym stoliku, podczas gdy Malou przy drugim i udawali, że się nie znają. Nathan tańczył jedynie ze starszymi paniami i obserwował zachowanie swojej przyjaciółki. Ta niedługo wskazała mu kiwnięciem głowy pewną samotną kobietę, którą była p. Herel. Ten gest był niczym innym jak tylko wyrokiem śmierci. Pierre Nathan zbliżył się do niej i poprosił do tańca. Starał się przy tym zrobić jak najkorzystniejsze wrażenie, które i tak na ów damie robiła różnica wieku jaki ich dzieliła. Była od niego starsza o 17 lat. Pani Herel po „miłym” wieczorku pozwoliła się odprowadzić do domu swemu przyszłemu mordercy i umówiła się z nim na kolejne spotkanie. Nathan nie od razu zyskał jej względy. Spotkali się ze sobą jeszcze dwukrotnie, ale w pewnym momencie ruszyło go sumienie. Na trzecie spotkanie, kiedy to miał dokonać morderstwa nie przyszedł. Malou zrobiła mu wówczas w hotelu taką awanturę, że musiała interweniować służba. Kiedy się trochę uspokoiła, zmusiła swojego kochanka do zatelefonowania do prywatnego mieszkania pani Herel i poproszenia jej o nowe spotkanie. Jednak telefon odebrał pan Herel i Nathan był zmuszony powiedzieć tylko, że to pomyłka i odłożyć słuchawkę. Jednak Malou nie dawała za wygraną. Sama zadzwoniła i połączywszy się z panią Herel powiedziała, iż jest koleżanką Pierra Nathana, który nie przyszedł na umówione spotkanie, ponieważ się rozchorował i dzwoni w jego imieniu prosząc o wyznaczenie nowej schadzki. Pani Herel zgodziła się, idąc tym samym prosto w ramiona śmierci.

 

Van Scheller odzyskuje klejnoty

Mimo aresztowania pary przestępców policji nie udało się odnaleźć klejnotów należących do Van Schelle. Po raz kolejny musiał on wziąć sprawy w swoje ręce. W celu odzyskania swojej własności tknięty jakimś przeczuciem pojechał do Amsterdamu gdzie mieszkał Holender utrzymujący Malou. Jak się okazało, handlował on brylantami. Na spotkanie z nim posłał swojego sekretarza, który zwrócił się do niego z propozycją nabycia diamentów. Podczas prezentacji towaru Holender pokazał mu te, które skradziono Van Schellemu, zaznaczając przy tym, że akurat te kamienie nie są jego, lecz osoba, do której należą po otrzymaniu dobrej zapłaty chętnie je sprzeda. Kupujący obiecał dać swą odpowiedź za godzinę i rzeczywiście słowa dotrzymał. W oznaczonym czasie zjawił się sam Van Schulle w otoczeniu holenderskiej policji. Paser został aresztowany, a skradzione precjoza wróciły do prawowitego właściciela.
Francuski wymiar sprawiedliwości zażądał wydania tej zbrodniczej pary kochanków, motywując to faktem, iż morderstwo zostało dokonane w Paryżu. W jednym i drugim kraju groziła im kara śmierci, tylko z tą różnicą, że w Belgii takie wyroki były zamieniane na dożywotnie więzienie, a we Francji sprawnie funkcjonowała gilotyna.
Kiedy korespondent „ Tajnego Detektywa” donosił swojej redakcji o tych zdarzeniach francuski pozew o ekstradycję nie został jeszcze rozpatrzony przez belgijski sąd.

Polecamy

Po pięciodniowych zaciętych starciach między ludnością murzyńską, a policją i gwardią narodową, dzielnica Watts w Los Angeles przedstawia obraz zniszczenia.

Wszystko, co dzieje się wewnąrz nas, nasze oceny, sądy, opinie, to, co mówimy lub myślimy jest afirmacją. Wpływa zatem na rzeczywistość, w jakiej żyjemy i kształtuje ją w sposób, w jaki sobie życzymy. Dlatego też ważne, by uważnie formułować te stwierdzenia.

„Wzdłuż kolii
diament za diamentem,
toczy się kurant migotów.
Zła to magia,
tęczowa, lecz chciwa”.
(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
–„O brylantach”)

 

Tybetanskie oczyszczanie Pierwotna mądrość poza przyczynami i skutkami, karmą. Połączenie z nią nie wymaga wysiłku (np. Nie chodzi o usilne staranie się żeby być szczęśliwym.) Zamiast odkryc wewnatrz, ze to szczescie już istnieje, spokój jest w nas, a samo żądanie spokoju zakłóca go.

Pani Profesor Małgorzata Fuszara – socjolożka, prawniczka, współtwórczyni Gender Studies przy Instytucie Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektorka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych. Ekspertka Rady Europy ds.

Zbliża się wiosna, dlatego też warto zadbać o swoją cerę, ponieważ skóra będzie narażona na promienie słoneczne. Po zimie skóra jest mocno przesuszona i brakuje jej witalności.

 

14 lutego. Sobota. Szczególny dzień zaplanowany przez większość ludzi od dawna ze względu na Walentynki. Ja też miałam plany, a nawet bilety na wyjazd do Paryża. Tyle tylko że z powodu choroby najbliższego członka rodziny tę eskapadę musiałam sobie wybić z głowy.

W listopadzie 1962 roku, dwunastu mężczyzn zasiadających na ławie sędziów przysięgłych sądu w Liège rozstrzygnąć miało, czy 25–letnia Suzanne van de Pute jest winna zbrodni, którą miała popełnić wraz z matką, siostrą i za zgodą męża.

Dla wielu ludzi kredyt hipoteczny jest jedyną drogą do posiadania własnego domu lub mieszkania. Choć uzyskanie takiego kredytu nie jest łatwe i wymaga dopełnienia wielu formalności, co roku tysiące osób otrzymuje od banków pieniądze na zakup nieruchomości.

Przepracowani

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 04
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Ani Mru Mru
  • Krakus
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices