Dziś jest , imieniny obchodzą:

Matki - swatki

W mailu napisał mi, że chciał zmienić swoje życie a przynajmniej spróbować. Zaraz po ślubie wyjechał i tyle go widziałam...

Lukas od początku był dla mnie jedną wielką niewiadomą. Z niecierpliwością czekałam na jego przyjazd do Polski. Pisaliśmy ze sobą prawie rok a teraz mieliśmy się spotkać pierwszy raz.
Do poznania Lukasa wielce przyczyniła się moja mama. Zaledwie zdążyłam skończyć studia a ona już panikowała, że zostanę starą panną, a nie daj Boże wieczną singielką. Bez przerwy wyszukiwała mi coraz to bardziej pokracznych kandydatów. Na szczęście miałam pracę, własne mieszkanie więc czułam od czasu do czasu trochę powietrza.

Któregoś dnia mama przybiegła do mnie pełna euforii z wypiekami na twarzy. Okazało się, że napisała do niej dawna przyjaciółka. Na stałe mieszkała w Ameryce i straciły kontakt na wiele lat. Pani Jola owdowiała, poczuła się samotna i przypomniała sobie o dawnej sympatii do mojej mamy. W liście żaliła się, że jej trzydziestoletni syn ma własne życie i w ogóle się nią nie interesuje. Mieszka w Chicago i ogranicza się do okazjonalnych telefonów i tak jak ja nie spieszy się z założeniem rodziny. Czułam, że coś jest na rzeczy ,,będą nas swatać”, - pomyślałam.

Już nie pamiętam, które z nas odezwało się pierwsze. W każdym razie dość szybko zaczęłam z Lukasem wymieniać się mailami, a potem były długie pogaduchy telefoniczne. Przestałam się przejmować coraz to nowszymi pomysłami ,,swatek” bo widziałam w tym inne korzyści. Lukas źle mówił i pisał po polsku, więc szlifowałam język angielski. Marzyłam o wyjeździe do Stanów a dzięki tej znajomości być może nadarzy się okazja.

Kiedy Lukas oznajmił mi, że przyjeżdża do Polski, poczułam się nieco rozczarowana. Gdzieś tam w podświadomości liczyłam, że to on zaprosi mnie do siebie. Natomiast mama cała promieniała. Bez przerwy powtarzała - Nareszcie poznam twojego chłopaka i nie interesowały ją moje zaprzeczenia, że Lukas nie jest moim chłopakiem. Znowu czułam spisek, ale co tam - niech się cieszy - myślałam. Pocieszała mnie myśl, że mój wyjazd do Ameryki, to jeszcze nic straconego. Zaopiekuję się facetem, poznamy się lepiej i pewnie kiedyś zaprosi mnie za ocean.

Kiedy zobaczyłam Lukasa na lotnisku byłam miło zaskoczona. Bardzo przystojny, dobrze ubrany a w dodatku miły i bardzo grzeczny. Przywitał mnie bukiecikiem stokrotek, które udało mu się przemycić pod marynarką. Teraz myślę, że wtedy od pierwszej chwili zawładnął moim sercem na tyle, że byłam gotowa poświęcić mu więcej czasu niż przewidywałam.

Po dwóch tygodniach wycieczek i romantycznych kolacji Lukas oznajmił mi, że chciałby zapytać mnie o coś ważnego i od mojej odpowiedzi zależy, jak długo zostanie w Polsce. Spodziewałam się, że zapyta mnie o to, czy zostanę jego dziewczyną. Jakież było moje zaskoczenie kiedy ten amerykański przystojniak poprosił mnie o rękę! Oczywiście przyjęłam oświadczyny. Nie dość, że Ameryka była tuż tuż, to jeszcze taki super mąż.

Mama z wielkim zapałem pomagała załatwiać formalności. Chyba bała się, że się rozmyślę, bo tempo przerosło moje oczekiwania. Ślub był bajkowy, było sporo gości. Niestety nie było matki Lukasa. Schorowana kobieta bała się trudów podróży i wzruszeń. Ale mój perfekcyjny mąż zaprosił ze Stanów fotografa, który miał wszystko udokumentować dla pani Joli.

W podróż poślubną wybraliśmy się na Mazury. Zdziwiło mnie, że Lukas zabrał ze sobą pana kamerzystę i na początku byłam trochę zła, ale facet przyleciał z tak daleka i pewnie chciał zobaczyć jakieś ładne zakątki Polski. Pogodziłam się z tym, w końcu byłam szczęśliwą mężatką.

Czas mijał a ja czułam, że z moim mężem coś nie tak. Ożywiał się tylko wtedy kiedy na horyzoncie pojawiał się jego znajomy kamerzysta. Kiedy zostawaliśmy sami naturalny urok mojego męża pryskał. A seks? Cholera! Chyba był wymuszony. Ile razy bym nie zapytała - czy coś nie tak? Zawsze słyszałam - jest OK.

Zaraz po podróży poślubnej, Lukas zaczął delikatnie wspominać, że trzeba wracać do Stanów. Tyle, że po pewnym czasie oznajmił mi, że na razie wraca sam. Tłumaczył to tym, że to dla niego nowa sytuacja i musi się do niej przyzwyczaić. Zapewniał, że będzie przysyłał pieniądze i że wkrótce wszystko się ułoży. Czułam się oszukana? Nie! Jak opluta! - To po cholerę ta cała szopka ze ślubem, podróżą poślubną? -pytałam. A on? On, po prostu milczał.

Wyjechał. Odpowiedział mi po dwóch miesiącach mailem. Nawet nie miał odwagi zadzwonić. Ale to co przeczytałam przerosło moje najbardziej podłe myśli. Zaczął od przeprosin. Potem w kilku wersach wylał na mnie całe wiadro prawdy o sobie. Zapewniał mnie, że miał szczere intencje wobec mnie, bo próbował zmienić swoje życie. Ale się nie udało! Twierdził, że bardzo mnie lubi, ale natury nie da się oszukać. Oznajmił, że od kilku lat związany był z mężczyzną. To był ten pan kamerzysta. Nie układało im się i się rozstali. Wtedy Lukas zdecydował się, za namową matki na przyjazd do Polski. Pomysł ze ślubem był pod wpływem emocji i rozgoryczenia po rozpadzie jego związku. Myślał, że przy moim boku zapomni o kochanku i ułoży sobie życie zakładając rodzinę, ku zadowoleniu matki. Nigdy nie rozmawiał z nią o swoich skłonnościach, chociaż domyślał się, że ona wie. Zawsze zmieniała temat kiedy był blisko wyznania prawdy. I znowu przepraszał, że postąpił zbyt pochopnie, że nie da się w kilka tygodni zmienić orientacji. Napisał, że kiedy był już w Polsce jego partner wyprosił adres od pani Joli i przyleciał za nim. Zjawił się tuż przed ślubem i zaczął błagać żeby do siebie wrócili. Lukas na jego widok zrozumiał, że popełnia straszną pomyłkę żeniąc się ze mną, ale nie chciał narażać mnie na przykrości i szyderstwa. Wtedy pomyślał, że z czasem jakoś mi to wyjaśni. - No i wyjaśnił!

Oczywiście rozwiedliśmy się. Nasze matki znowu zerwały kontakt. Lukas dzwonił do mnie z propozycją. Chciał żebym przyleciała do Stanów, a on pomoże mi na starcie i zaopiekuje się mną. Jednak wciąż czuję się oszukana i zniesmaczona tym, że lądowałam w jego ramionach na zmianę z jakimś facetem. Po tym wszystkim, na dobre odechciało mi się Ameryki.

Polecamy

- A wiesz, że układ nerwowy ryby w paszczy jest tak czuły, że odczuwa ona ból od haczyka tak samo jak człowiek, któremu wbito by igłę w oko? – zagaił kumpel, który nie podziela moich pasji wędkarskich.

Nowy rok to czas na refleksję i na nowe postanowienia noworoczne typu „zrzucę kilka kilogramów, znajdę lepszą pracę bądź nauczę się nowego języka obcego”. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo często kończy się to niestety tylko na postanowieniach.

Z dniem 1 października wprowadzono w Belgii szereg zmian w dotychczas obowiązujących przepisach. Oto najważniejsze z nich:

 

Pracownik zatrudniony w sektorze prywatnym w Belgii na podstawie belgijskiej umowy o pracę może korzystać z prawa do płatnego urlopu edukacyjnego, umożliwiającego mu uczestnictwo w szkoleniach zawodowych lub ogólnokształcących.

Trudno uwierzyć, że za nami już kolejna zima i pierwszy kwartał roku. Trzy miesiące zleciały jak z bicza trzasł, a część z nas nadal nie zabrała się za realizację postanowień noworocznych ani za obiecaną sobie zmianę stylu życia.

Wiele się w naszym podróżowaniu zmieniło w ostatnich latach. W zapomnienie odeszły wczasy i kolonie oganizowane przez zakłady pracy po przystępnej cenie.

Pod koniec maja odbyły się uroczyste obchody Święta Konstytucji w SHAPE (w Naczelnym Dowództwie Sojuszniczych Sił Europy) w Mons. Dla zaproszonych gości była to jedna z rzadkich okazji znalezienia się na terenie, który na co dzień jest niedostępny dla zwykłych obywateli.

Lato to dla większości ludzi oznaka urlopów, wakacji i odpoczynku od całorocznych obowiązków związanych z życiem zawodowym i rodzinnym. Są jednak osoby, które – z racji wykonywanego zawodu – spędzają upalne letnie miesiące pracując w pocie czoła.

Zgodnie z tradycją naszej firmy, także i w tym roku szefowa postanowiła zorganizować dla nas zabawę karnawałową połączoną z obchodami Walentynek.

Według szacunków ONZ do 2050 r. populacja ludzka zwiększy się do ok. 10 miliardów, co oznacza konieczność wyżywienia dodatkowych dwóch miliardów ludzi. Gdy do tego dodać fakt, że marnuje się ok.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Krakus
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 03
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices