Dziś jest , imieniny obchodzą:

Pracowite wakacje

Lato to dla większości ludzi oznaka urlopów, wakacji i odpoczynku od całorocznych obowiązków związanych z życiem zawodowym i rodzinnym. Są jednak osoby, które – z racji wykonywanego zawodu – spędzają upalne letnie miesiące pracując w pocie czoła. Zmuszeni wymogami przełożonych, branżą, miejscem zamieszkania czy też sytuacją rodzinną, nie mogą sobie pozwolić na odpoczynek w lipcu czy sierpniu. Z niecierpliwością czekając na nadejście jesieni i kilku chwil wytchnienia, spoglądają niekiedy z zazdrością na leniuchujących turystów, plażowiczów i podróżnych.

 

Branżą, której sprzyja letnia aura i przez to zmusza zatrudnionych w niej ludzi do ciężkiej pracy, jest niewątpliwie rolnictwo. Lato to przecież czas żniw, a co za tym idzie, długich dni spędzonych na polach. To także okres zbiorów owoców i warzyw, intensywnych przygotowań do jesieni i zimy. Dla wielu mieszkańców wsi dochodzi do tego jeszcze remont czy budowa domu bądź obiektów gospodarczych, naprawy maszyn oraz konieczność zajmowania się zwierzętami domowymi i hodowlanymi. To dużo, stąd też dzień roboczy rolnika jest w lecie wyjątkowo długi, a w pracę włączają się wszyscy domownicy, z dziećmi na wakacjach włącznie, o czym dzieci miejskie nie mają najczęściej nawet bladego pojęcia.

Lipiec i sierpień to pracowite miesiące dla wszystkich zawodów związanych z branżą turystyczną. Od przewodników miejskich i górskich zaczynając, przez opiekunów kolonijnych i oazowych, na wynajmujących kwatery, posiadających hotele i pensjonaty w miejscowościach wypoczynkowych kończąc. Podobnie jest w przypadku właścicieli restauracji i kawiarni, a także wypożyczalni sprzętu sportowego i ulicznych handlarzy ze straganami wszelkiej maści (jedzenie, pamiątki). Dla wielu z nich, turyści są swego rodzaju „dojną krową”, zasilającą portfele i skarbonki na cały rok, także na miesiące jesiennej pluchy i zimowego zastoju w branży. Choć w miejscowościach najbardziej obleganych przez przyjezdnych mówi się wręcz niekiedy o „pladze” turystów, to jednak nikt nie może zaprzeczyć, że napędzają oni lokalną ekonomię płacąc za noclegi, wyżywienie, zwiedzanie muzeów, zamków i obiektów wartych obejrzenia, wejściówki na baseny i do Aquaparków, wyjazdy kolejkami, przejażdżki kucykami, dorożkami i rowerami, pływanie statkami, łodziami i kajakami... I tak bez końca... Ponad to, kupują – najczęściej przepłacając i nabywając zupełnie niepotrzebne im rzeczy: strugane pamiątki z drewna, czapki, torby, kubki, kieliszki i szaliki z nazwami kurortów i odwiedzanych miejsc, wszelkiej maści wyroby lokalnego rękodzieła i kółek gospodyń wiejskich, a także importowane do kraju nic nie warte badziewie z plastiku, imitujące dawne prawdziwe zabawki czy pamiątki. Na turystach każdy stara się zarobić jak najwięcej, stąd też ceny szybują w górę jak jastrzębie, sprawiając, że kupno czegokolwiek to z reguły znacznie większy wydatek w sezonie niż poza nim.

Całą tę masę turystów, plażowiczów, „stonki kolonijnej” i innych podróżników z kraju i ze świata, trzeba przywieźć, zawieźć i odwieźć skąd przybyła. Stąd też, na urlop w lecie nie mogą liczyć liczni kierowcy, kolejarze, piloci czy celnicy. Nasilenie ruchu turystycznego zmusza do czujności także policjantów, zwłaszcza tych z drogówki, czuwających nad bezpieczeństwem na drogach. Gotowi do akcji są w tym okresie – jak zawsze z resztą – strażacy, ratownicy medyczni i lekarze. W czasie suchego i upalnego lata łatwo przecież dochodzi do pożarów czy zaprószenia ognia, w wyniku których płonąć mogą nawet i całe połacie lasów. Upały to także zwiększone ryzyko zachorowania na choroby gastryczne, ze słynną salmonellą włącznie, co z kolei zmusza do pracy lekarzy i cały personel medyczny. Ponadto, istnieje niebezpieczeństwo ukąszeń przez rozmaite owady z kleszczami na czele, utonięć, podtopień, wypadków na szlakach górskich i drogach, złamań kończyn, zamroczenia alkoholowego i bójek wywołanych na weselach, wczasowych dansingach czy w dyskotekach. Wszystko to sprawia, że dyżury dla pracowników służb ratowniczych są w okresie letnim chlebem powszednim i odsuwają perspektywę wypoczynku strażaków, lekarzy i policjantów na dalszy plan.

Znacznie mniej zaszczytny, ale także pracowity okres mają w lecie złodzieje. Natężenie ruchu pasażerskiego na dworcach, lotniskach i w portach, a także liczne skupiska ludzi w miejscach licznie odwiedzanych przez turystów są wymarzoną wręcz pożywką dla żyjących z kradzieży. Nieuwaga, skupienie się na rozkładzie jazdy czy karcie dań, zapatrzenie w krajobraz, roztargnienie czy rozkojarzenie ułatwiają „pracę” złodziejaszkom i kieszonkowcom opróżniającym bez skrupułów zawartości marynarek i trenczy, damskich torebek, męskich tylnych kieszeni na spodniach, plecaków i portfeli. W rezultacie, nawet niedrogie z założenia wakacje, mogą okazać się bardzo kosztowną imprezą, jeśli w łapy pazernego złodzieja wpadnie markowy zegarek, aparat fotograficzny z górnej półki, biżuteria, solidny zaskórniak na nieprzewidziane wydatki czy też karta kredytowa z bezmyślnie zanotowanym w portfelu kodem PIN.

Pisząc o pracowitych wakacjach nie można pominąć tych, którzy pracują non stop i tak naprawdę nigdy nie mają urlopu, najczęściej przez długie lata. Chodzi tu o mamy, zwłaszcza te, których dzieci są jeszcze w powijakach, w pieluszkach lub nieco odrosły już od ziemi, nadal jednak nie są na tyle samodzielne, by mogły same wyjechać na kolonię, wczasy czy wakacyjne saksy. Mamy to kategoria robotników niepłatnych, pozbawiona wszelkich praw pracowniczych, jak chociażby wolne dni od pracy w niedziele i święta i płatny urlop wypoczynkowy, szkodliwe, słynna „trzynastka” – czyli 13 pensja w roku. Mamy, a Matki-Polki w szczególności, pracują praktycznie bez wytchnienia, najczęściej kosztem swojego czasu wolnego, własnych pasji i innych rozmaitych wyrzeczeń. Warto więc może w ten letni, upalny czas, podarować im kilka chwil ciszy, spokoju i odpoczynku, najlepiej na łonie natury. Tak, aby mogły choć odrobinę odetchnąć, pomarzyć o niebieskich migdałach i „naładować baterie” na kolejny czekający je rok szkolno-przedszkolno-żłobkowy. W przeciwnym razie, mogłyby jeszcze zastrajkować i co wówczas zrobiłyby ich pociechy oraz tatusiowie i mężowie, którym też tak często matkują?

Warto więc docenić tych wszystkich, którzy ciężko pracują, podczas gdy my się smażymy na plaży, opychamy lodami czy chodzimy po górach. Za naszym wypoczynkiem stoi wysiłek wielu ludzi, byśmy szczęśliwie i bezpiecznie dotarli na wakacje, dobrze je spędzili i mile wspominali w deszczowe jesienne wieczory.

Edyta Wiśniewska

Polecamy

Wizyta teściowej, która wydawała się nie mieć końca, dała mi się nieco we znaki. Mimo mojego postanowienia, żeby żadną miarą nie dawać się mamie Jacka wyprowadzić z równowagi i nie zwracać uwagi na jej kąśliwe komentarze, nie byłam w stanie nie przejmować się jej gadaniem.

Jedno miejsce i jeden czas. 24 marca 2017 roku. Bruksela, Molenbeek Saint-Jean. Wspaniała niedziela, piękna, słoneczna pogoda, kolejne już spotkanie przy okazji degustacji, stworzone przez Klub Wine&Life. Barwny korowód Polonii.

Wiecie, szanowni, dlaczego model samochodu VW Passat najczęściej przekracza granicę polsko-kaliningradzką (że tak to ujmę), polsko-białoruską i tak dalej?! Nie wiecie. A wiecie, co ludzie zamieszkujący przygraniczne tereny myślą o bojkotach rosyjskiej benzyny? Też nie wiecie.

Granica polsko-niemiecka. Na przejście graniczne w Zbąszyniu zostaje doprowadzony młody mężczyzna, lat około trzydziestu, średniego wzrostu. Jest skuty kajdankami i towarzyszy mu umundurowany Niemiec.

Bez nerek nie da się żyć! Usuwają one toksyczne związki przemiany materii i pilnują, aby organizm nie został zatruty. Czasami jednak nie domagają i wówczas – „Houston, mamy problem”!

31 maja Amatorski Teatr dla dzieci „Złoty Jeż” zakończył sezon bajką pt. „Dwa liski”. Spektakl odbył się w Domu Polskim.

W dn. 29 maja odbyły się w SHAPE (NATO) w Mons obchody Święta Konstytucji 3 Maja. Uroczystość jest upamiętnieniem Konstytucji z 3 Maja 1791 r. Jej doniosłość polegała na tym, że była pierwszą konstytucją w Europie i drugą na świecie, po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.

Kolejny etap miał być najkrótszym ze wszystkich, tylko 15 km i „tylko” 1000 m w górę – na Wielką Przełęcz św. Bernarda. To najwyżej położony punkt na naszej trasie – 2469 m n.p.m., na granicy Szwajcarii i Włoch. Swoją nazwę zawdzięcza św. Bernardowi z Menthon, patronowi alpinistów i ratowników górskich, który w 1050 roku założył tam schronisko dla pielgrzymów.

Od dawna marzyła mi się na korytarzu piękna, drewniana szafa w prowansalskim stylu, który charakteryzują białe ściany i postarzane meble w jasnych, pastelowych barwach, najczęściej białe, écru, szare z metalowymi okuciem i uchwytami.

Rozkwit w naturze, rozszerzenie dostępnych produktów, który obserwujemy od jakiegoś czasu, cieplejsze powietrze sprzyjające spędzaniu czasu na zewnątrz - to wszystko dodaje nowej energii do działania.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Krakus
  • Mini galeria 04
  • Dzień Dziecka 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices