Dziś jest , imieniny obchodzą:

Rekord od zaplecza

Witam serdecznie po dosyć długiej przerwie i na wstępie proszę o wyrozumiałość. Natłok obowiązków, wyjazdy plenerowe i masa innych zobowiązań zmusiły mnie do krótkiej przerwy, ale już powracam.

 

Część z Was pewnie już słyszała, a ci, który jeszcze nie słyszeli, to zaraz się dowiedzą, że 28 maja bieżącego roku nasz rodak – Krystian Herba – ustanowił rekord Guinnessa wskakując rowerem po schodach. Jego zadaniem było wskoczenie na 110 schodów w przeciągu minuty, a wskoczył na dokładnie 119. Wskakiwał na Atomium. Dobrze pamiętacie, to nie on pierwszy wskoczył na tę piękną wizytówkę Brukseli. Wcześniej dokonał tego francuski sportowiec, zajęło mu to około 19 minut. Krystian jednak dokonał tego w 14 min i 4 sekundy.
Skąd wiem i dlaczego o tym piszę? A mianowicie dlatego, że byłem odrobinę szybszy od Krystiana i tę trasę o kilka sekund pokonałem szybciej.
OK, nie byłem na rowerze, bo biegłem przed Krystianem, z plecakiem i aparatem w ręku dokumentując całe wydarzenie. Mogłem się opierać i podciągać na barierkach przynajmniej jedną ręką, bo w drugiej miałem aparat. Mimo tego, iż nikt tego nie odnotował w księdze rekordów Guinnessa to i tak jestem z siebie dumny. Ale po kolei – opowiem jak się przygotowywałem do tego zlecenia, bo łatwo nie było.

 

Zebranie informacji

Kilka miesięcy przed datą bicia rekordu, otrzymałem telefon z zapytaniem czy podejmę się wykonania zdjęć do plakatu promocyjnego oraz w trakcie samego wydarzenia. Z racji, iż lubię ciekawe wyzwania, zacząłem dokonywać roszad w kalendarzu, aby móc zarezerwować czas i podjąć się zlecenia. Kolejnym krokiem było zebranie informacji o samym Krystianie. Nie było to skomplikowane, ponieważ wujek Google dostarczył mi ich nadmiar. Krystian wskoczył na Pałac Kultury i Nauki, hotel InterContinental w Warszawie, Altus w Katowicach, Millenium Tower w Wiedniu, Gran Hotel Bali w Hiszpanii, Messe Turm w Niemczech. Skakał także w Dubaju, Szanghaju, Austrii, a na Tajwanie wskoczył na najwyższy budynek na świecie – Taipei 101 pokonując 3139 schodów – ponad pół kilometra wysokości. Kolejną rzeczą, jaką uczyniłem, było zobaczenie samego obiektu, w którym miało się odbyć wydarzenie. Przejście się schodami uświadomiło mi, że muszę poprawić odrobinę formę, ponieważ inaczej Krystian przeskoczy nad moimi zwłokami w połowie trasy i na tym skończy się cała zabawa i dokumentacja wydarzenia.
A oddalający się rower chyba nie zadowoliłby zleceniodawców.
Ale nie uprzedzajmy faktów.

 

Przygotowanie

Spacerowanie, czy jak w dziennikarstwie śledczym się to określa, „wizja lokalna” na Atomium pozwoliła mi poznać trasę, zaplanować miejsca, w jakich będzie można wykonać zdjęcia w taki sposób, aby nie przeszkadzać Krystianowi. Rozpoznanie terenu także pozwala zaplanować kadry oraz to, jaki sprzęt będzie potrzebny.

Wnętrze Atomium nie należy do jasnych miejsc, zwłaszcza te elementy obiektu, które nie są udostępnianie zwiedzającym.
Szybko się zorientowałem, że jedna lampa nie wystarczy, i na pierwszą cześć zlecenia, zdjęcia promocyjne, trzeba będzie zabrać trochę sprzętu. Oglądnięcie miejsca, w którym będzie się pracować pozwala na uniknięcie ewentualnych niespodzianek.
Jednak tak jak na początku wspomniałem, nie sam sprzęt i umiejętności są potrzebne do wykonania niektórych zleceń. Na tym etapie przygotowań, tutaj będzie trochę kryptoreklamy, odbyłem konsultacje z moim trenerem osobistym Pawłem Truszczyńskim, aby dostosował mój trening do czekającego mnie wyzwania. I w ten sposób trzy razy w tygodniu na siłowni Spartan zasuwałem z treningiem nóg.
Jak wspomniałem wcześniej, dobiegłem przed Krystianem. On miał do pokonania ponad pół tysiąca schodów na rowerze, a ja z plecakiem i aparatem w ręku.
Dla tych, co uważają to za łatwiznę, proponuję, aby się sprawdzili sami. Średnio jedno piętro to 16 schodów – tak mi powiedział wujek Google. Powiedzmy, że do pokonania było 31 pięter. Czas na pokonanie 14 min. Dla tych, co pobiegną i to nagrają, na przykład na smartfonie, a następnie wyślą do mnie, przewiduję upominek.

 

Dzień próby

Niecały miesiąc przed terminem pobicia rekordu Guinnessa nadszedł czas wykonania zdjęć próbnych, niezbędnych do przygotowania plakatu promocyjnego oraz rozesłania materiałów do prasy, aby nagłośnić wydarzenie. „Wizja lokalna”, planowanie miejsc do wykonania zdjęć, dobór sprzętu – to wszystko pozwoliło uniknąć niepotrzebnego stresu. Atomium nie było zamknięte dla zwiedzających w trakcie wykonywania sesji. Nie mogliśmy przeszkadzać zwiedzającym. No może za wyjątkiem tego, że mieliśmy pierwszeństwo wejścia do windy, aby wwieźć i zwieźć sprzęt potrzebny do wykonania zdjęć. Wcześniejsze zaplanowanie ujęć pozwoliło uniknąć wożenia niepotrzebnych rzeczy, jak i sytuacji, że czegoś brakuje i „szyje” się w trakcie pracy prowizorki.
W pół dnia udało się razem z Krystianem i Piotrem wykonać zdjęcia promocyjne, jak i nagrać materiał filmowy do klipu promocyjnego.
Muszę się przyznać, że nie wszystko poszło tak jak zaplanowałem. W dwóch miejscach nie udało mi się wykonać zdjęć tak jak planowałem, ponieważ nie można było tak ustawić Krystiana skaczącego na rowerze po schodach jak bym chciał. Ale obawiam się, że konstruktorzy Atomium nie podejrzewali, że ktoś będzie chciał wskakiwać rowerem po schodach, a ktoś inny będzie chciał to fotografować. Tak czy inaczej zdjęcia ilustrujące artykuł nie są fotomontażem, a niedowiarków zapraszam na kawę. Chętnie pokażę jak powstały.

 

Godzina „W”

Samo bicie rekordu miało się zacząć o godzinie 10. Dla mnie i zespołu pracującego nad wydarzeniem zaczęło się to wszystko kilka godzin wcześniej. Ostatnie sprawdzenie trasy, rozlokowanie i przetestowanie sprzętu potrzebnego do realizacji zlecenia. Sprawdzenie także tego, czy obsługa Atomium dokonała zmian, o które była poproszona w trakcie próby. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Tylko pogoda nie była taka, jaką chcieliśmy mieć. Przez deszcz i chłód obawialiśmy się małej frekwencji publiczności, a do wysiłku najlepiej zachęca rozemocjonowana widownia. Dzień wcześniej Krystian nawet specjalnie przyjechał na dużą imprezę kulturalną, aby zachęcić rodaków do pojawienia się pod Atomium, kibicowaniu w biciu rekordu jak i udziału w pikniku zorganizowanym przez polskie regiony.
Godzina 9:00. Trasa sprawdzona, sprzęt rozstawiony, zaczynają się wolno schodzić ludzie. Na szczęście przestaje padać, zaczyna się wolno przejaśniać, co zdecydowanie pomoże w trakcie samego bicia rekordu. Mokra stalowa konstrukcja nie chce jednak poddać się łatwo i wcale nie zapowiada się na milą wspinaczkę. Mimo przerwy w opadach wszystko jest śliskie. Krystian twierdzi, że dla niego to nie stanowi problemu. A ja zastanawiam się, czy w trakcie biegu nie „wywinę orła”. O ile siniaki oraz otarcia mi nie straszne, tak kontakt „sprzętu” z metalową konstrukcją może być mało radosnym wydarzeniem. Na wszelki wypadek drugi zestaw do pracy przygotowałem w plecaku.

 

Jest rekord

Nadeszła godzina „W”. Sam byłem strasznie spięty, skupiony jak bym to ja miał wskoczyć na to Atomium. Krystian wyluzowany. Ostatnie ustalenia – na które piętro, którymi schodami będzie wjeżdżał. Teraz tylko aby nie pomylić sekcji i być przed Krystianem we właściwym miejscu, jednak tak, aby mu nie przeszkadzać w jego wyczynie.
Jest sygnał, czas zaczął biec, a Krystian zaczął wskakiwać schodek za schodkiem, sekcja za sekcją. Jeszcze minął dziennikarzy stojących na schodkach, towarzyszyli mu gdzieś tak do 3 sekcji, a następnie odpadli.
Ja szybko pobiegłem pół piętra przed Krystianem. Stanąłem w miejscu upatrzonym do zdjęć, wykonałem zdjęcia i szybko biegiem na kolejną pozycję, aby być gotowym jak tylko się Krystian pojawi. Im wyżej, tym szybciej, bez przeszkód i niespodzianek. Co sekcja dało się słyszeć hasło „czas” i odpowiedź sędziego z stoperem.

Sekcja zewnętrzna zaliczona w błyskawicznym tempie. No, ale niespodzianka zawsze musi być. Wewnątrz przed pierwszą kulą lekki problem – z niejasnych przyczyn brak światła. Dla mnie to była kwestia zmiany ISO na wyższą, jednak Krystian nie widział, po czym skacze. Tutaj uratowała nas kamera z Studio5 i rozgarnięty operator Janek, który szybkim ruchem odpalił reflektor na kamerze i doświetlił drogę Krystianowi. Dalej poszło już bez większych niespodzianek. Wszystko zadziałało zgodnie z planem i Krystian pokonywał sekcję za sekcją.

Na szczęście przed najdłuższą i najbardziej trudną sekcją dał sobie jak i nam chwilę na odpoczynek. Balansował na rowerze w miejscu – nie mógł dotknąć ziemi i zejść z roweru – inaczej by nic nie wyszło z bicia rekordu.

Po kilku sekundach ruszył po najdłuższych schodach, dodatkowo na drodze miał ostry zakręt z bardzo małą ilością miejsca. To miejsce było także niemałym wyzwaniem i dla mnie. Było to miejsce, w którym łączyły się schody pod bardzo ostrym kątem. Wykonanie zdjęcia wymagało wyjścia niejako poza barierkę, a pod spodem – do czeluści kuli.

Zdecydowanie nie był to łatwy odcinek dla Krystiana. Ja sam nieźle się napociłem w tamtym miejscu. Wszystko jednak zakończyło się pełnym sukcesem. Krystianowi udało się ustanowić rekord Guinnessa, wskoczył na Atomium w krótszym czasie niż jego poprzednik, a ja ustanowiłem swój mały własny rekord w bieganiu z wyładowanym plecakiem fotograficznym po schodach.

 

Fotografia sportowa

Wiele osób myśli, że fotograf sportowy to taka osoba siedząca koło linii boiska z olbrzymim obiektywem. Jeśli tematem zdjęć jest piłka nożna, to nie jest to całkiem błędna opinia. Rozgrywki tenisowe – tutaj już trzeba trochę pobiegać, poruszać się, poznać zasady gry, aby wiedzieć, kto będzie serwował, na którą stronę będzie szła piłka i jak się ustawić, aby wykonać ciekawe zdjęcia. Sporty ekstremalne, a myślę, że tak można spokojnie powiedzieć o tym, co robi Krystian Herba, wymagają dużo więcej zaangażowania, poznania zasad, sportowca i jego nawyków. W takich wydarzeniach jak bicie rekordu nie ma możliwości powtórzenia ujęcia. Pracuje się pod sporą presją i w dużym stresie. Tutaj z pomocą przychodzi doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Aparat nie robi zdjęć, jest tylko narzędziem do wykonania fotografii. Zdjęcia robi fotograf.

Polecamy

Gdy pogoda daje się we znaki – aż chce się uciec od jesienno-zimowej słoty do cieplejszych klimatów. Postanowiłam więc wykorzystać okazję i spędzić tydzień z dala od codziennej rutyny – bez telefonu, bez telewizji i bez internetu. Krótko mówiąc – odcięcie całkowite.

Wątek dronów coraz częściej przewija się w mediach.

Aby chronić zdrowie i planetę, musimy szybko znaleźć alternatywę dla chemicznych środków czystości. W jaki sposób możemy wyczyścić i zdezynfekować mieszkanie, stosując naturalne metody?

Rok temu, po wizycie nad sławnym jeziorem Lac de Curton, wróciliśmy z wielkim niedosytem, gdyż przez okrągły tydzień z Grześkiem nie mieliśmy nawet jednego brania. Tym razem sądziliśmy, że dobry los się do nas uśmiechnie i będzie inaczej.

Słońce ma istotny wpływ na organizm człowieka – pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, a promienie słoneczne biorą udział w syntezie witaminy D, która pełni ważną funkcję w procesach wzrostu oraz chroni przed różnymi chorobami przewlekłymi.

Chyba każda osoba chociaż raz w życiu znajdzie się w sytuacji, w której wynajmie mieszkanie lub dom, warto więc znać prawa i obowiązki najemcy.

Ostatni rok minął mi na wyprawach karpiowych, głównie nad rzeki i kanały gdyż sprawy rodzinne skomplikowały troszkę plany w rezerwacji stanowisk na popularne łowiska.

Atakują z ukrycia, są szybkie i skuteczne, roznoszą groźne choroby. Kleszcze mają narząd gębowy przystosowany do ssania krwi i zaopatrzony w liczne ząbki, pomocne w utrzymywaniu się w skórze żywiciela.

Nieograniczony obowiązek podatkowy – rezydent podatkowy Belgii

Osoby zamieszkałe w Belgii, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (przychodów).Oznacza to, ze opodatkowaniu lub zeznaniu podlegają zarówno dochody uzyskane na terenie kraju, jak i za granicą.

Mam przyjemność rozmawiać z panem Andrzejem Szorcem, kapitanem polonijnej drużyny Darta.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus
  • Mini galeria 04
  • Miss Fitness

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices