Dziś jest , imieniny obchodzą:

Śnieżne plenery w praktyce

Zima jest bardzo fotogeniczną porą roku. Jednak oprócz mrozu może stwarzać kilka pułapek dla miłośników fotografii, zwłaszcza tych mniej doświadczonych. Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże Wam te pułapki ominąć. Zacznę od tego co już część z Was wie, a z pewnością wiedzą moi kursanci.

Mróz

Najgorszym naszym przeciwnikiem w plenerach zimowych jest niska temperatura. Musimy przygotować nie tylko aparat i osprzęt, z jakiego będziemy korzystać, ale także odpowiednie ubranie.
Tutaj musimy zadać sobie pytanie, co chcemy fotografować. Jeśli planujemy wybrać się na stok i tam fotografować oraz korzystać z białego szaleństwa, to należy zabrać ze sobą jak najmniej. Z własnego doświadczenia polecam plecak fotograficzny. Torba przeszkadza w trakcie zjazdu, często przelatuje nam w trakcie wykonywania ostrych skrętów i jest mało praktyczna na wyciągach.
Ja zazwyczaj pakuję do plecaka jedną puszkę, czyli korpus, oraz jeden obiektyw. Zazwyczaj obiektyw 50 mm wystarcza mi do wszystkiego. Dla tych, co czują się mało pewnie pracując na stało-ogniskowym szkle, proponuję jakiś uniwersalny zoom. W takiej sytuacji wygodne są też teleobiektywy, bo pozwalają stanąć bezpiecznie z boku tras narciarskich i na dłuższym dystansie śledzić fotografowany obiekt. Naszym strojem jest ubiór narciarski i tutaj nie kombinujemy.
Trochę inaczej jest w przypadku pieszej wyprawy. W tym wypadku to co mamy na sobie i ze sobą ma większe znaczenie. Należy się ubrać ciepło, ale bez przesady. Ciepłe skarpety, ochraniacze na nogi przed śniegiem, które zabezpieczą idealnie przed nieporządnym śniegiem w butach i spodniach. O czapce, rękawiczkach i bieliźnie termicznej nie będę wspominał, ponieważ uważam to za oczywistość. Zastanowiłbym się jednak nad sensem zakładania ciepłego sweterka pod kurtkę. Będąc w ruchu – wspinając się lub idąc szlakiem gwarantuję, że będzie Wam ciepło. Oczywiście każdy zna swój organizm i wie czy jest zmarzluchem czy nie. Ja jednak swoje sweterki zostawiam w domu.
Dobrą rzeczą w takiej wyprawie jest także latarka, zwłaszcza kiedy idziemy uchwycić zachód słońca. Wracanie w ciemnościach po śliskim i zaśnieżonym stoku nie należy do przyjemności. Przydatne mogą być rakiety śnieżne lub raki. Nie zalecam jednak schodzenia ze szlaków. Szlaki są tak wytyczane, aby można zobaczyć wszystko, co najciekawsze w okolicy, a do tego gwarantują bezpieczeństwo.
To tyle o wyposażeniu, teraz kilka słów o sprzęcie fotograficznym. Idąc na wycieczkę możemy sobie pozwolić na zabranie czegoś więcej. Jeśli jest dużo śniegu, to zamiast statywu możemy zabrać monopod. Posłuży w trakcie wspinaczki jako podpórka, a wbijając go w śnieg będziemy mogli wykorzystać go jako statyw. Pamiętajmy aby ustawić tryb pracy spustu migawki na samowyzwalacz. Pozwoli to uniknąć poruszonych zdjęć przy długich czasach naświetlania.
W takich wyprawach także lepiej sprawdza się plecak. W tym wypadku możemy pozwolić sobie na zabranie dodatkowego obiektywu – np. szerokokątnego w celu fotografowania panoram. Możemy także wykonać kilka zdjęć, a następnie złożyć je za pomocą programu komputerowego. Warto się zastanowić, czy będziemy mieli czas oraz ochotę na taką zabawę. Z pewnością warto zabrać filtry. Zdecydowanie polecam tutaj połówkowe szare, bo pozwolą wyrównać nadmiary światła w jasnych partiach kadru.
Bez względu na to czy fotografujemy na stoku, czy w trakcie wędrówki, warto, aby w plecaku znalazła się jakaś delikatna szmatka do wyczyszczenia obiektywu czy filtru – przy niskich temperaturach osadza się na nich para wodna.

Zadbaj o aparat

Aby móc spokojnie fotografować naszymi cyfrówkami niezbędne jest źródło zasilania. Przed wyjściem dobrze jest mieć naładowany akumulator w aparacie. Musimy pamiętać, iż baterie nie lubią niskich temperatur. Dużo szybciej tracą ładunek elektryczny. Warto mieć ze sobą dodatkową baterię schowaną w ciepłym miejscu – pod kurtką lub w kieszeni spodni.
Sam aparat także nie lubi nagłych zmian temperatur. Spotkałem się z opiniami, iż należy nabyć specjalne termiczne zabezpieczenie, które dodatkowo chroni przed wilgocią. Osobiście nie posiadam czegoś takiego. Bo pomijając ochraniacze przed deszczem i śniegiem, na wilgoć nie ma mocnych i elektronika nie przepada za nią.
Ja swój aparat chronię w następujący sposób. Przed wyjściem staram się go umieścić najdalej jak to możliwe od źródła ciepła w pokoju. Jeśli nie mam potrzeby fotografować natychmiast po wyjściu z ciepłego pomieszczenia, pozwalam na spokojne wychłodzenie aparatu w plecaku. Natomiast jeśli wiem, że natychmiast po wyjściu będę chciał korzystać z aparatu, to kładę go blisko okna, lub nawet na kilka minut w plecaku wystawiam go na balkon, aby zapobiec nagłym zmianom temperatury.
Idąc na wędrówkę czy w trakcie jazdy na nartach nie chowam nigdy aparatu pod kurtkę. Jeśli włożymy wychłodzony aparat pod ciepłą kurtkę, blisko nagrzanego i parującego ciała, to natychmiast zaparuje nam obiektyw, lustro i matryca. Przed wykonaniem zdjęcia, będziemy musieli poczekać, aż aparat ponownie wychłodzi się do niskiej temperatury. W takim momencie skrapla się nam para na elektronice. Jeśli nawet jej nie uszkodzi, to często się zdarza, że drobiny odparowanej wody pozostawią ślady na optyce i matrycy, a czyszczenie tego przy niskich temperaturach jest praktycznie niewykonalne.
Tak samo wchodząc do schroniska, czy knajpki na stoku, należy aparat wcześniej schować do plecaka i nie wyciągać go dopóki się wolno nie ogrzeje.
Tutaj przypomina mi się pewna zabawna sytuacja przed lat, kiedy to wybrałem się w góry z analogiem średniego formatu. Po kilku godzinach wspinania się przy bardzo niskiej temperaturze, po rozstawieniu się w celu sfotografowania zachodu słońca, i wyczekaniu właściwego momentu wracałem zły, nawet śmiało mogę powiedzieć, że wściekły, ponieważ zamarzł mi smar w aparacie. Spust migawki jak i naciąg filmu odmówił posłuszeństwa. W rezultacie zamiast ciekawego zdjęcia miałem tylko wycieczkę z sporym obciążeniem.
Dbanie o właściwe korzystanie z aparatu przy niskich temperaturach ma naprawdę duże znaczenie, jeśli chcemy wykonać ciekawe ujęcia.

Balans bieli

Zakładamy, że aparat nie zaparował, bateria się nie rozładowała, więc zaczynamy fotografowanie. Pierwszą pułapką, jaką nam szykuje śnieg, jest balans bieli. Niby nic skomplikowanego. Śnieg jest przecież biały, ale zdjęcia wychodzą nam niebieskie. Niestety automatyczny pomiar bieli często się nie sprawdza. Zimą jest piękne niebieskie niebo, śnieg jest biały i to właśnie on odbija nam barwę nieba powodując dominantę koloru niebieskiego. Możemy tutaj zastosować kilka rozwiązań, aby się pozbyć tego problemu. Przejść na manualne ustawienia balansu bieli i ustawić samemu temperaturę barwową podnosząc ją w górę – pamiętajmy, że światło białe to 5600K. Jeśli mamy lekką dominantę niebieską, to podbijamy wartość do 6000K lub w zależności od potrzeby jeszcze więcej. Jeśli nie mamy możliwości nastawienia temperatury barwowej w stopniach, to możemy zastosować trik ustawiając balans bieli na lampę błyskową. Wówczas, w zależności od modelu aparatu, powinniśmy otrzymać temperaturę barwową około 6500K. Rozwiązaniem jest także nastawienie balansu bieli wedle wzorca. W tym wypadku idealnie nadaje się do tego biały śnieg. Z pomocą może nam przybyć także i automatyka. Coraz częściej w aparatach pojawiają się tryby tematyczne. Tutaj rozwiązaniem jest temat „plaża i śnieg” - ten program pomoże nam także rozwiązać kolejny problem związany z doborem ekspozycji.

Ekspozycja

Pracując na automacie i zdając się całkowicie na aparat bardzo często, praktycznie w 99% zdjęcia wychodzą nam szare i ciemne. Polega to na tym, że biały śnieg odbijając promienie światła fałszuje pracę światłomierza w aparacie. W efekcie mamy ciemne i szare zdjęcie. Na to też jest kilka sposobów. Jeśli nie czujemy się pewnie w ustawieniach manualnych, to zapraszam Was na moje warsztaty fotograficzne. Jednakże ruszą one dopiero pod koniec lutego, dlatego już teraz doradzę Wam jak sobie radzić przy śnieżnej aurze.
Z pomocą przychodzi nam kompensacja ekspozycji. Na aparacie jest to przycisk z +/- w kwadraciku. Niestety nie działa to na pełnym automacie, ale już uruchamiając tryb „P” – także automatyczny tryb, jednak z możliwością dokonywania zmian, możemy tutaj zaingerować w ustawienia i podbić kondensację na „+1 EV” – z reguły to wystarcza. Podbicie wyżej może spowodować utratę detali w jasnych partiach zdjęcia, co spowoduje, ze śnieg zamieni się w białą plamę na naszym zdjęciu.
Dla prawdziwych pasjonatów fotografii, którzy cenią sobie pełną kontrolę nad fotografowanym obrazem, proponuję odrobinę inne rozwiązanie. Wiemy o tym, że światłomierz może pracować w kilku rodzajach pomiaru światła. O tym się już rozpisywałem, tłumaczyłem i każdy ma swoją teorię, a każda teoria jest dobra, jeśli tylko uzyskujemy zamierzony efekt. Z racji, iż wywodzę się z starej szkoły fotografii, a pierwsze kroki stawiałem pracując na smienie, to jestem zwolennikiem pomiaru punktowego. Wbrew zasadom współczesnej fotografii cyfrowej, które mówią włącz HDR i fotografuj beztrosko, ja dopowiadam „…i miej „szarą kupę bez kontroli cieni”. Dlatego preferuję podbicie ISO. Pozwala to wyciągnąć detale z ciemnych partii zdjęcia zachowując jednakowo detale w jasnych partiach kadru. Następnie zastanawiam się nad tym, jaką chcę uzyskać głębię obrazu – czyli ustawiam przysłonę. Wówczas przystępuję do pomiaru światła mierząc z „punktu” jasne elementy oraz ciemne elementy kadru ustawiając czas.
Dla mniej wprawionych fotografów zajmuje to odrobinę więcej czasu, ale efekty są zdecydowanie lepsze. W rzeczywistości jest to bardzo prosty sposób, pozwalający zapanować nad tym, co chcemy uzyskać. Przy dużej rozpiętości z pomocą mogą nam przyjść wcześniej wspomniane filtry połówkowe, lub jeśli chcemy przeciągnąć czas naświetlania filtry pełne.
Osoby lubiące się bawić na komputerze pewnie powiedzą, że można wykonać trzy zdjęcia i zmontować je w programie. Owszem, można, jeśli mamy nadmiar czasu. Dla tych miłośników marnowania czasu proponuję od razu włączenie opcji HDR. Efekt uzyskamy identyczny i zaoszczędzimy czas w domu. Pytanie tylko czy będzie to ten sam efekt jaki zaplanujemy i wykonamy manualnie, czy skorzystamy z rozwiązania pośredniego jaki daje nam automat.

Wschody i zachody

Z racji, iż zimą nie ma potrzeby tak jak latem zrywać się o 4 nad ranem, aby sfotografować wschód słońca, gorąco Was zachęcam do takiej porannej wyprawy. Zwłaszcza jeśli nocą poprószy odrobinę śnieg zakrywając wszystkie ślady. Powstaje wówczas piękny, wręcz kosmiczny krajobraz. Światło o wschodzie jest bardzo delikatne, równomierne, pięknie wyciągające cienie, dodatkowo mieniące się złocistymi kolorami. Bajecznie o tej porze wyglądają sople lodu, czy dolina zasłonięta mgłą, kiedy to znajdujemy się na przełęczy. Zachęcam do prób fotografowania pod słonce, zwłaszcza przy zamgleniach. Nie będę się tutaj rozpisywał jak fotografować we mgle, ponieważ było to tematem wcześniejszego artykułu, do którego odsyłam.
Miłośników zachodów słońca także zimą czeka nie lada uczta. Korzystając z przesuwu barwnego możemy śmiało wyciągać czerwienie i złotą poświatę na horyzoncie. Pamiętajcie jednak o wcześniej wspomnianej latarce, może się przydać zwłaszcza na nieoświetlonych trasach.

Bardzo malowniczo prezentują się nam także nocne plenery, kiedy mamy bezchmurne niebo, a górskie stoki pięknie oświetla księżyc. Warto przejść się także po zmroku z aparatem po ośrodkach turystycznych, w jakich wypoczywamy. Zazwyczaj na każdym rogu są jeszcze dekoracje świąteczne mieniące się niezliczoną ilością barw i światełek. Zachęcam Was do eksperymentowania z małą głębią ostrości. Będziecie miło zaskoczeni i oczarowani plamkami barw wypełniających Wasz kadr fotografii.

Śnieżne szaleństwa

Myślę, że zbliżamy się do najważniejszego elementu tego artykułu. No bo ile razy można wybierać się w trakcie wypoczynku na plener w góry skoro przyjechaliśmy poszaleć na stoku. W trakcie fotografowania na stoku mają zastosowanie wszystkie wskazówki opisane powyżej.
No dobrze, może nie będziemy stawać z monopodem czy statywem na stoku i wykonywali zdjęć, ponieważ raczej nie będziemy naświetlać na długich czasach. Jednakże kwestia przygotowania aparatu, nastawiania WB i ekspozycji ma tutaj jak najbardziej zastosowanie z rad powyższych.
Przy szaleństwach na stoku należy jednak jeszcze pamiętać i stosować się do kilku innych zasad. Pamiętajmy, że fotografujemy ruch. Fotografując na automacie w tematyce „plaża i śnieg” możemy mieć problem z uchwyceniem szybko poruszających się narciarzy czy saneczkarzy. Przechodzimy w tryb tematyczny „sport” i mamy dla odmiany niebieskie i ciemne zdjęcia.
Rozwiązaniem jest tutaj tryb „P”, w którym możemy zapanować nad ISO, czasem migawki i przysłoną. Ale za każdym razem jak wciśniemy spust migawki, aparat będzie sam sobie ustawiam ekspozycję od nowa i za każdym razem będziemy ją musieli zmieniać.
Pomocą może być preselekcja. Ustawiamy sobie wyższe ISO, nastawiamy czas na przynajmniej 1/200s, a w przypadku szybko poruszających się obiektów na krótszy czas i walczymy, a nuż coś nam wyjdzie. A, pamiętajcie też, aby podbić kompensację ekspozycji.
Ja jednak jestem zwolennikiem starej szkoły – czyli nastawić wszystko manualnie. Wyższe ISO, krótki czas, pomiar ekspozycji z punktu – jasne i ciemne partie, a na końcu przysłonę – troszkę odwrotnie jak powyżej, ale ważniejszy jest czas, a nie głębia obrazu.
Bardzo dobrze na stoku, zwłaszcza fotografując pod słońce, sprawdza się wykorzystanie lampy błyskowej w celu doświetlenia. Pewnie niektórzy się zastanawiają, po co w słoneczny dzień lampa błyskowa. Zapraszam na warsztaty to wytłumaczę, lub odsyłam do artykułów, w których pisałem o wykorzystaniu lamp błyskowych.
Fotografując z ruchomym obiektem zachęcam do korzystania z śledzącego AF. Pamiętajmy także abyśmy fotografowali z wykorzystaniem konkretnego punktu AF, a nie z dowolnego. Może się zdarzyć, że aparat sam stwierdzi, że to co chcemy aby było ostre i wyraźne jest innym elementem, niż ten, na jakim będzie nam zależało. Dla mniej wprawionych polecam także korzystanie z zdjęć seryjnych. Warto jednak (jeśli jest taka możliwość) w aparacie ustawić sobie priorytet ostrości, nad spustem migawki.

Życzę samych udanych zdjęć!

Polecamy

Lato to dla większości ludzi oznaka urlopów, wakacji i odpoczynku od całorocznych obowiązków związanych z życiem zawodowym i rodzinnym. Są jednak osoby, które – z racji wykonywanego zawodu – spędzają upalne letnie miesiące pracując w pocie czoła.

3 maja przypada w tym roku w środę i jest w Polsce dniem wolnym od pracy. Jest to Święto Konstytucji, którego tradycja sięga 1791 r. W dość burzliwej polskiej historii obchody tego święta były zabronione czasie rozbiorów, wznowione w 1919 r.

Usiadłem przy stole w kuchni, roztrzęsiony, nie mogąc pozbierać myśli. W rękach trzymałem dwa klucze - jeden, który otrzymałem od właściciela wynajętej kawalerki w Liège, a drugi znaleziony w kopercie na progu swego domu w Brukseli. Były identyczne.

Rywalki czy przyjaciółki? Być może w środowisku ostra rywalizacja kobiet wcale nie musi być alternatywą? Praca, przyjaźń, kobieca solidarność, serdeczne relacje? Trudne, ale to możliwe…

 

Od kilku lat mieszkam w Belgii i muszę się przyznać, że miałam zdecydowanie więcej czasu na zwiedzanie, kiedy przyjeżdżałam tu jako turystka. Dzięki temu poznałam liczne muzea i ciekawe miejsca w Brukseli, Brugii czy Gandawie.

 

Przy zakupie nieruchomości (domu, kamienicy lub mieszkania) warto zwrócić uwagę na to, czy nieruchomości jest przeznaczona pod wynajem.

 

To, że powinno się stawiać wyraźne granice między dobrem i złem, wie każdy. Wiemy też, że trzeba o tym rozmawiać z dziećmi od najmłodszych lat. Ale jakie są efekty tej życiowej edukacji, najlepiej widać w szkole.

Po telefonie od Marka i propozycji wspólnego wyjazdu na łowisko we Francji, nie czekałem zbyt długo na podjęcie decyzji. Zgodziłem się od razu, gdyż taką wyprawę miałem już od dawna w planach, ale, niestety, praca i obowiązki nie pozwalały na to, więc propozycja Marka bardzo mi podpasowała.

Jeszcze tylko chwila, jeszcze kilka dni i zaczną się wakacje. U mnie, w tym roku trochę inaczej, trochę na raty. Nasz syn kończy pierwszą klasę szkoły średniej, a córka jest w podstawówce, więc jego wakacje zaczynają się wcześniej.

Jak co roku, tak i w tym, w miesiącach poprzedzających święta Bożego Narodzenia, zaczęłam zbierać zdjęcia choinek. Ach, jak ja lubię te zaprojektowane i z pomysłem dopieszczone drzewka!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices