Dziś jest , imieniny obchodzą:

Karny Brajanek, czyli odpowiedzialność rodzicielska na Facebooku

Facebook zajmuje coraz ważniejsze miejsce w naszym życiu. Zawsze, gdy doświadczamy czegoś ważnego, od razu chcielibyśmy podzielić się tym z naszymi znajomymi. Oś czasu wielu użytkowników wręcz tonie w zdjęciach, filmikach i wszelkiego rodzaju postach. Spora cześć umieszczanych wpisów dotyczy naszych pociech. W końcu jak dumny rodzic nie miałby zamieścić na „fejsie” filmiku z jego dzieckiem stawiającym pierwsze kroki czy wypowiadającym pierwsze słowa?

 

Trzeba jednak pamiętać, że kwestia umieszczania w internecie informacji dotyczących dzieci jest niezwykle delikatna, a odpowiednie podejście rodziców jest sporym wyzwaniem – w końcu dzieci nie są naszą własnością, są istotami ludzkimi i przyjdzie im później żyć z wirtualnym profilem stworzonym właśnie przez nas. Jakie są więc rzeczywiste zagrożenia?

 

Naga prawda

Świetnym miejscem do obserwacji różnych ekstremów są oczywiście Stany Zjednoczone. Niedawno wybuchła wielka afera, gdyż na Instagramie rodzic zamieścił zdjęcie trzylatka jedzącego lody podczas kąpieli. Oczywiście nie chodziło o jedzenie lodów w wannie – co swoją drogą uważam za cudowny pomysł – ale oczywiście o fakt, że popularna blogerka udostępniła publicznie zdjęcie swego dziecka w pełnym negliżu. A jej profil śledzi ponad 25 000 osób.
Niektórzy komentujący słusznie zauważyli, że zdjęcie powinno być usunięte, gdyż może wpaść w ręce jakiegoś pedofila: „Usuń to zdjęcie! Przecież każdy może je oglądać, kopiować i robić z nim wszelkie zboczone i chore rzeczy”! Popularna mama-blogerka usunęła później owe zdjęcie, jednak warto pamiętać, że internet nigdy nie zapomina. To, co już raz trafi do sieci, pozostaje tam na zawsze.
Ale znaleźli się i tacy, którzy bronili zdjęcia, powołując się na to, jakie było urocze: „Przecież to tylko niewinne dziecko w wannie. Sama mam mnóstwo takich zdjęć”! Obrońcy zdjęcia oskarżali jego przeciwników o próbę seksualizacji zdjęcia, które przecież ewidentnie było niewinne.

Jednak prawda jest taka, że wielu rodziców przekroczyło już ową cienką czerwoną linię związaną z dzieleniem się zdjęciami nagich dzieci. W internecie, jak i na samym Facebooku, powstaje wiele grup poświęconych wynajdywaniu i piętnowaniu wrzucanych do sieci zdjęć dzieci, które nie powinny się tam znaleźć. Inną kwestią pozostaje, kto też może potem oglądać nagromadzone tam zdjęcia dziecięcych kroczy i słodkich pupek…
Na polskim „fejsie” bardzo popularny jest fanpage „Beka z mamuś na forach”. Wyśmiewa on wiele form rodzicielskiej niekompetencji i nadużyć wobec dzieci, wszystko jednak w formie prześmiewczej, a więc w efekcie i mało edukującej. Ostatnio użytkownicy wyszli z inicjatywą „Karnego Brajanka” – zdjęcia przekreślonego bobasa z wyraźnie zniesmaczoną miną – które wstawia się na profile osób, które wrzucają nagie zdjęcia swoich dzieci.
Istnieją też jednak i inne fanpejdże – których natura jest nie tyle znacznie mniej chwalebna, co raczej chora. Jednym z przykładów jest profil „Prawdziwi ojcowie pragną swoich córeczek”. Znajdowało się tam mnóstwo zdjęć nieletnich w niedwuznacznych i często bardzo rozerotyzowanych pozach. Co gorsza, dzieci często same wrzucały tam swoje fotki! Na szczęście profil dość szybko został usunięty przez administratorów Facebooka, pamiętajmy jednak że tego typu strony są niczym hydra – utniesz jedną głowę, za chwilę pojawi się 10 nowych gdzie indziej. Ten przykład dobrze obrazuje obecny problem zamieszczania nieodpowiednich zdjęć w internecie, pamiętajmy jednak, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Niektórzy rodzice myślą że to fajne, śmieszne lub po prostu urocze zamieszczać zdjęcia swoich nagich dzieci, jednak prawda jest znacznie bardziej brutalna.

 

Gdy prawo do prywatności zderza się z rodzicielską potrzebą dzielenia

Gdy mówimy o prawie do prywatności własnych dzieci, musimy spróbować postawić się w ich sytuacji za, dajmy na to, 15 lat. Czyż nie lubimy przeglądać albumów ze zdjęciami nas samych, gdy byliśmy jeszcze mali? Widzimy jak się zmieniliśmy, jak śmieszne ubrania nosiliśmy, popadamy w nostalgię widząc zabawki, które dostarczyły nam tyle radości gdy sami byliśmy jeszcze dziećmi. Zapewne znajdziemy tam też parę fotek, na których jesteśmy nadzy. Pewnie nie wywołuje to w nas specjalnych emocji, jednak postawmy się w sytuacji nastolatka. Czy bylibyśmy zadowoleni wiedząc, że rodzice bez naszej zgody zrobili i zachowali zdjęcia nas samych w sytuacjach, gdy byliśmy kompletnie nadzy? W końcu to nasze ciało! Może nie mamy wcale ochoty, by przy okazji rodzinnego zjazdu ciocia chichotała widząc „jak słodkim byliśmy bobaskiem”?

A teraz wyobraźmy sobie obecną sytuację – nastolatek nagle odkrywa, że jego rodzice zrobili i zamieścili na Facebooku setki zdjęć, na których on sam jest tak, jak go Pan Bóg stworzył – co więcej, oglądać je mogło ponad 500 znajomych (o ile ustawienia prywatności zostały poprawnie skonfigurowane i zdjęcia nie były dostępne publicznie!), a wielu z nich nie omieszkało skomentować jaki to on „słitaśny”. To raczej nie poprawi relacji między dojrzewającym, zbuntowanym nastolatkiem i jego rodzicami…

Choć wiele z tych zdjęć może być dla nas ważne, gdyż są pamiątką cudownych dni, które już nigdy nie wrócą, to jednak należy mieć na uwadze prawo naszego dziecka do prywatności i to, że jego osobowość będzie kształtowało to, jak odbiera je otoczenie. A kompromitujące zdjęcia, które wrzuciliśmy do internetu lata wcześniej, z pewnością nie będą w tym pomocne.

Osobną kwestią jest udostępnianie zdjęć nagich dzieci publicznie – tak jak uczyniła to wspomniana wcześniej blogerka na Instagramie. Wyobraźmy sobie, że cofamy się 30 lat i nie ma „fejsa”, nie ma internetu. Czy powiesilibyśmy zdjęcie naszego nagiego dziecka na tablicyogłoszeń w sklepie, zostawiając jednocześnie kopie dla każdego, kto chciałby je wziąć? Brzmi jak koszmarny pomysł? Cóż, w praktyce nie różni się on wiele od zamieszczenia zdjęcia nagiego dziecka w mediach społecznościowych…

 

Choć teraz nasz słodki bobas nie będzie protestował, gdy wrzucimy jego zdjęcie z kąpieli na Facebooka, to za 10 lat zdjęcie to może być źródłem wielu nieprzyjemności, zwłaszcza jeśli zostanie wyjęte z kontekstu lub użyte przez kogoś o złych zamiarach. Po wrzuceniu zdjęcia do internetu nie mamy kontroli nad tym, kto tak naprawdę może je zobaczyć, skopiować i przesłać dalej. Powinniśmy pomyśleć o dobru naszego dziecka i o tym, z czym przyjdzie mu się zmierzyć za paręnaście lat. W końcu jest on autonomiczną jednostką, człowiekiem, ze swoim charakterem i osobowością.

Każdy chciałby chronić swe dziecko na tyle, na ile to tylko możliwe. Pomijając kwestię nieumyślnego podminowywania przyszłości swych dzieci przez zamieszczanie kompromitujących zdjęć przez rodziców, inną rzeczą jest ich odpowiednie wychowanie, tak, by same nie budowały zagrożeń w internecie. Obecnie praktycznie każde dziecko ma komórkę z aparatem. Robienie zdjęć jeszcze nigdy nie było tak łatwe i powszechne. Trzeba jednak pamiętać, że dorastając, dzieci nie zawsze zdają sobie sprawę z konsekwencji własnego działania i miewają wiele głupich pomysłów. Ze względu na popularność selfies (zdjęć z ręki), warto dość wcześnie uświadomić dzieci, że do internetu nie można wrzucać wszystkiego co popadnie, a zdjęć niektórych sytuacji w szczególności! Warto omówić dość szczegółowo z dziećmi zasady korzystania z telefonu, aparatu i internetu. Pomysł, który może się wydać dziecku zabawny w danej chwili, może mieć opłakane konsekwencje w przyszłości. Lepiej więc dmuchać na zimne. Generalnie, w kwestii zdjęć w mediach społecznościowych, warto stosować zasadę – jeśli jakiejś fotki nie bylibyśmy skłonni dać obcemu stojącemu na rogu ulicy, to nie nadaje się ona do zmieszczenia w internecie.

 

Czego unikać?

Choć zdjęcia pociech z imprez urodzinowych, przymierzających nowe ubranka, karmiących kaczki w parku czy eksplorujących zoo są zawsze źródłem radości na Facebooku, niektóre zdjęcia powinny jednak na zawsze pozostać prywatne. I nie dotyczy to tylko zdjęć nagich dzieci. Trzeba próbować oszczędzić dziecku potencjalnego wstydu czy, co gorsza, narażenia go na ataki sieciowych zboczeńców. Dlatego warto pamiętać, że poniższych ośmiu rzeczy nigdy nie powinno się wrzucać do sieci:

 

1. Zdjęćz kąpieli.

Jakiekolwiek zdjęcie prezentujące Twoje dziecko nago nie nadaje się do publikacji w mediach społecznościowych. Koniec kropka.

2. Zdjęć gdy dziecko jest chore lub zranione.
Twoim obowiązkiem, jako rodzica, jest chronienie swojego dziecka. Zapytaj się więc – chciałbyś by ktoś wrzucał Twoje zdjęcia do sieci gdy Ty ledwo żyjesz? Zapewne nie. Zastosuj tę metodę, gdy się zastanawiasz, czy zamieścić jakieś zdjęcie lub nie.

3. Karnych zdjęć.
Zamieszczenie zdjęcia dziecka w zawstydzającej sytuacji w ramach kary może się wydawać świetnym pomysłem, jednak może mieć ono na nie bardzo negatywny wpływ – także w dłuższej perspektywie. Na skutek tego typu procederów dziecko nie tylko traci do nas zaufanie, ale też może później cierpieć na zaburzenia depresyjne, lękowe i przejawiać symptomy stresu pourazowego.

4. Zdjęć na nocniku.
Takich zdjęć lepiej w ogóle nie robić. A już zwłaszcza nie wrzucać ich do internetu – coś, co tam trafi, zostaje już na zawsze. Naprawdę sądzisz, że Twoje nastoletnie dziecko będzie Ci wdzięczne za zamieszczenie zdjęcia jak to po raz pierwszy robi kupę siedząc na sedesie?

5. Podawania danych osobowych.
Aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo, nigdy nie podawaj online jego pełnego imienia i nazwiska, adresu, gdzie chodzi do szkoły, kiedy zajmuje się nim opiekunka, itp. Nigdy nie wiesz kto i jak może użyć tych informacji.

6. Zdjęć grupowych.
Postanowiłeś zamieścić zdjęcie swojego dziecka na „fejsie”? OK. Ale nie jest OK podejmować tę decyzję za innych rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć zamieszczania zdjęć ich pociech w mediach społecznościowych. Jeśli chcesz zamieścić zdjęcie grupy dzieci, zawsze zapytaj się wpierw wszystkich zainteresowanych o zgodę.

7. Karmy dla prześladowców.
Przed zamieszczeniem zdjęcia, zastanów się, czy nie zaszkodzi ono w przyszłości dziecku.
Zdjęcia przedstawiające np. jakąś słabość, strach czy post zawierający śmieszne przezwisko może być później dla dziecka zawstydzające i mieć wpływ na jego stosunki z rówieśnikami.

8. Ryzykownych zachowań.
Wkładasz dziecku do rączki butelkę piwa i cykasz zdjęcie? Albo trzymasz dziecko na kolanach za kierownicą i pozwalasz mu „prowadzić”, dokumentując ten wyczyn na Facebooku? Zdjęcia tego typu mogą się wydawać niewinne i zabawne, ale zamieszczanie ich w sieci naraża Cię na krytykę i potencjalne problemy, gdyż Twoje intencje nie zawsze mogą być dla wszystkich jasne.

Bycie rodzicem to prawdziwa praca i wyzwanie. Nie tylko daje wiele satysfakcji i nadaje sens naszemu życiu, lecz oznacza też liczne obowiązki. W końcu los dzieci leży w naszych rękach i to od nas zależy, czy będą umiały szanować siebie i innych. Nie pozwólmy więc, by internet i to, co do niego wrzucamy zaważyły na przyszłości naszego dziecka.

DP

Polecamy

Wywiad z Dave Deruytter, Head of Expatriates & Non Residents ING Belgium

Ciężarek jest jednym z głównych elementów zestawu karpiowego. To on pomaga w samozacięciu się karpia i utrzymuje zestaw w łowisku. Dzięki niemu możemy zarzucać zestawy na bardzo duże odległości. Ich kształt i masa z góry określa ich przeznaczenie.

 

Kolonia, znana na świecie z wody kolońskiej, posiada także swoje piwo. Może być warzone tylko w Kolonii i okolicach i jest ono nieodłączną częścią charakteru miasta i jego mieszkańców.

 

W marcu ubiegłego roku, we wszystkich Urzędach Stanu Cywilnego w Polsce, rozpoczął się proces elektronizacji obsługi petentów. Celem wprowadzanych zmian jest ułatwienie obywatelom dostępu do uzyskiwania odpisów aktów stanu cywilnego.

Tradycją Polskiego Centrum Kształcenia im. Jana Pawła II w Brukseli stał się corocznie organizowany festyn. W tym roku odbył się w niedzielę, 15 czerwca. Pogoda dopisała, a na imprezę zorganizowaną przy współpracy z Komitetem Rodzicielskim przybyły całe rodziny.

Lato za pasem, a ja nadal z zimową powłoczką sadełka, która miała mnie chronić przed zimnem. W sumie chroniła nie za bardzo, ale za to sporo się rozrosła i to nie wiedzieć kiedy.

Każdy planujący nabycie mieszkania lub domu w stolicy Belgii powinien zapoznać się z aktualnie obowiązującymi przepisami dotyczącymi nabycia nieruchomości, w tym przede wszystkim z możliwościami uzyskania znacznej redukcji ponoszonych kosztów.

 

Bez nerek nie da się żyć! Usuwają one toksyczne związki przemiany materii i pilnują, aby organizm nie został zatruty. Czasami jednak nie domagają i wówczas – „Houston, mamy problem”!

Zwykle zaczyna się od zauroczenia i fascynacji. Potem następuje wielka miłość i wydaje się, że bez naszego Romea nie potrafimy żyć. Przejawy jego zazdrości traktujemy jako pikantny dodatek w życiu erotycznym – „zazdrosny znaczy kocha”.

W szeregach najstarszej polskiej drużyny w Belgii nastała prawdziwa rewolucja. Po blisko ośmiu latach Polonia Bruksela zmieniła trenera! Został nim wieloletni zawodnik Polonii – Krzysztof Piekarski. Prowadzenie tak utytułowanej drużyny to nie lada wyzwanie. Jaki plan ma zatem Mrówa?

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 03
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Miss Fitness
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Mini galeria 04
  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices