Dziś jest , imieniny obchodzą:

Belgijskie wynalazki - saksofon

Paryski cmentarz Montmartre i rodzinny, niepozorny grobowiec z wyrytym napisem: Famille Ad Sax. Wewnątrz - doczesne szczątki geniusza z Belgii, który jednak umarł w nędzy. A przecież pozostawił po sobie przedmiot kultowy, rzecz czarodziejską - saksofon.

 

Dinant jest małym belgijskim miasteczkiem na prawym brzegu rzeki Mozy. Lokalnym przysmakiem i swoistym znakiem firmowym tej miejscowości są - podobnie jak w Polsce w Toruniu - pierniki wyrabiane z mąki jęczmiennej i miodu. Te belgijskie jednak, dzięki swej recepturze, mają kolor złota i wypiekane są w przeróżnych kształtach.

 

Jeden z jedenastu

Pod koniec 1814 roku rodzina Saxów świętowała, oto urodził się chłopiec, któremu nadano imiona Antoni Józef. Później maluch w niewyjaśnionych okolicznościach i chyba dość pechowo zmienił imię na Adolf, później też narodziła się dziesiątka jego braci i sióstr. Rodzice Antoniego Józefa, jak widać, bardzo poważnie podchodzili do swoich prokreacyjnych obowiązków.
Rzec można, że przyszłość Adolfa była zdeterminowana działalnością ojca, bo ten, prócz powiększania rodziny, był przedsiębiorczym właścicielem manufaktury instrumentów dętych. Potencjał firmy i liczne zapewne dworskie intrygi przyniosły sukces - oto Charles Sax (ojciec) został mianowany przez króla Belgii - Wilhelma I głównym dostawcą instrumentów dla belgijskiej armii.
Dla małego Adolfa, który ledwie wylazł z pieluch, całym światem była fabryka ojca. Nieomal wychowywał się w fabryce, poznając tajniki produkcji, budowę i kształt instrumentów dętych. Źródła podają, że już jako sześciolatek potrafił wytoczyć korpus klarnetu i - cokolwiek to oznacza - „roztrąb rogu”. Na dodatek został zapisany do Konserwatorium Brukselskiego, gdzie pobierał lekcje gry na flecie i klarnecie. Fascynujące zapewne były to lekcje, biorąc pod uwagę, że nauczycielem był dyrygent orkiestr wojskowych.

 

Zawiść fachowców

Lata mijały na dmuchaniu i trąbieniu, ale odezwała się w końcu pasja i chęć współzawodnictwa. W 1829 roku, a miał wtedy lat 15, własnoręcznie wytoczył (m.in. z kości słoniowej) i zbudował dwa flety i klarnet. Instrumenty wysłał na wystawę do Paryża i odniósł sukces - jego wytwory uznane zostały za świetne i zwróciły uwagę nie zawsze życzliwych francuskich kolegów po fachu. Paryscy fachowcy uważali się bowiem za najlepszych na świecie i parweniusza z zadupia Belgii uznawali przez długi czas za uzurpatora.
Po pierwszym sukcesie zabrał się za wynalazczość. Zrazu skupił się na klarnecie basowym i z instrumentu mocno niestrojnego i nierównego brzmieniowo, po kilku innowacjach powstał klarnet, by tak rzec, przewidywalny. Od razu podpadł wspomnianym już paryskim fachowcom - zaczęli puszczać w obieg niestworzone plotki, kalumnie, szkalowali młodego Belga i wróżyli mu klęskę, używając słów pogardliwych i stosując, jak to się mówi dzisiaj w Polsce, mowę nienawiści. Wściekły Sax wyzwał ich na pojedynek na... klarnety basowe. Bitwa w postaci konfrontacji tradycyjnych klarnetów z jego wynalazkiem zakończyła się sukcesem. Szydercy na jakiś czas zamilkli, a Adolf zaczął się zastanawiać: „co dalej”?

 

Zniszczony prototyp

Wyszło mu, że trzeba wejść do jaskini lwów i w 1841 roku pożegnał Belgię i ruszył do Paryża. Po krótkiej fazie życzliwego zainteresowania jego osobą rychło okazało się, że młodziak stanowi zagrożenie dla uznanych paryskich firm. Zaczęła się jazda: zawiść „życzliwych”, wieszanie psów przez krytyków, wzgarda muzyków, oszczerstwa, procesy sądowe, bójki i kradzieże. Paryż wymagał umiejętności rozpychania się łokciami. Inna rzecz, że sam Adolf, jak podają źródła, łagodnym barankiem nie był: arogancja, upór i porywczy temperament z pewnością nie zjednywały mu przyjaciół.
Kiedy w roku 1841 urządzono w Brukseli wystawę instrumentów, Adolf Sax był gotów: zamierzał pokazać światu coś zupełnie nowego. Nie udało się: ktoś, zupełnie przypadkiem, nieznany sprawca..., generalnie, pakunek dostał się pod podkute obcasy, instrument został zniszczony, a Adolf się wściekł. Wkrótce jednak ochłonął, nadszedł rok 1842 i świat otrzymał piękny prezent: pierwszy saksofon!
Pierwsza wzmianka o tym instrumencie ukazała się 12 czerwca 1842 roku w paryskim „Journal des Debats”, i data ta została przyjęta za metrykę powstania saksofonu. Pierwszy saksofon miał dziewiętnaście klap oraz ustnik (w przeciwieństwie do instrumentów dętych blaszanych), który był podobny do ustnika klarnetu basowego.
Pierwszym opisywanym saksofonem był saksofon barytonowy; dopiero później Adolf Sax skonstruował alt, tenor i sopran.

 

Kłótnik i skąpiec

Wkrótce po premierze saksofonu Adolf zademonstrował swoje instrumenty w Konserwatorium Paryskim, gdzie słuchali go znani wówczas muzycy i kompozytorzy - tu przynajmniej doczekał się uznania. Wszyscy „chwalili za nowatorstwo i muzykalność”.
Nie było na co czekać, Adolf Sax natychmiast otworzył warsztat w Paryżu.  Przez paryskich rzemieślników dostarczających mu materiały i prefabrykaty został zapamiętany jako kłótnik, skąpiec, malkontent i w ogóle człowiek nie do życia. Adolf jednakże nie przejmował się ich opinią i już niebawem opatentował swoje saksofony oraz rozpoczął ich masową produkcję, wprowadzając kolejne innowacje, np. zamiast tłokowego, wyposażył instrument w mechanizm obrotowy.
Jednakże nie wszyscy byli przekonani do saksofonu; w Paryżu, podczas wystawienia opery Don Sebastian Donizettiego, muzycy odmówili wykonania partii klarnetu basowego na instrumencie zrobionym przez Saxa. Adolf się zdenerwował do białości i zadeklarował, że wykona ją osobiście. Muzycy zagrozili strajkiem. Sax, wspólnie zresztą z Donizettim, musieli ustąpić. Jednakże już niebawem warsztat Saxa odwiedził słynny Rossi, który urzeczony brzmieniem saksofonu sprowadził go do konserwatorium w Bolonii.

 

Koncert dla króla

Od roku 1844 warsztat Saxa odwiedzała śmietanka życia muzycznego, literackiego i społecznego Paryża, konstruktor nareszcie zatryumfował. Przy każdej okazji demonstrował też możliwości swoich instrumentów podczas improwizowanych koncertów. Szedł szeroko również jako przedsiębiorca, bo nie było na co czekać - otworzył filię fabryki w Anglii, a wkrótce wysłał młodszego brata do Filadelfii, gdzie powstała filia amerykańska.
Latem 1844 saksofon został zaprezentowany w obecności króla Ludwika Filipa i królowej Marii Amelii. Zaczęła przełamywać się niechęć muzyków i środowiska, i chociaż nadal miał wielu wrogów, stopniowo pokonywał zniechęcenie do swojej osoby. Budził jednak olbrzymie kontrowersje, nazywając grupę saxhornów swoim nazwiskiem (gorąco i nie przebierając w słowach protestowali niemieccy konstruktorzy: Stolzel i Blumel).
Opłacani przez nienawistników prawnicy raz po raz ciągali Saxa po sądach, podważając zasługi przy wynalezieniu saksofonu. Ale instrument zaczynał już żyć własnym życiem, zyskiwał coraz więcej zwolenników na wojskowych paradach ulicznych i wśród uczącej się muzyki młodzieży.

 

Napoleon III ratuje Saxa

Wielkim sukcesem była muzyczna oprawa wojskowego święta 26 lipca 1846 roku, w czasie której 1800 muzyków wykonało program z udziałem wielkiej liczby saksofonów. W 1848 roku aż pięciu studentów klasy saksofonu otrzymało stypendia. Latem 1849 roku przez Amerykę Północną przejechała wystawa saksofonów i saxhornów. W 1853 roku, po spotkaniu z Ryszardem Wagnerem, zbudował tubę wagnerowską, a w 1854 roku opublikował słynną „Saxhorn Metode”.
Paradoksalnie, jego interesy zaczęły iść bardzo źle, co nie najlepiej świadczy o zmyśle przedsiębiorczości, względnie uczciwości i lojalności jego wspólników. Doszło do tego, że cesarz Napoleon III musiał go osobiście ratować od bankructwa. Wreszcie w 1858 roku został kierownikiem klasy saksofonu przy Konserwatorium Paryskim, gdzie nauczał przez trzynaście lat. W roku 1870 rząd rozwiązał klasę. Do końca życia Sax żył w biedzie, na emeryturze ustanowionej przez rząd. Zmarł w roku 1894 i trafił do rodzinnego grobowca na paryskim Montmartre.

Dionizy Piątkowski
- autor polskiej Encyklopedii Jazzu
(www.jazz.pl):

Wyznaję taką maksymę: jak chcesz mieć fajny koncert, zaproś saksofonistę. I to się zawsze sprawdza; czy gram awangardowy jazz z Josephem Jarmanem i gwiazdami chicagowskiego AACM, czy ociekający seksem smooth-jazz pięknej Candy Dulfer, czy każdy inny mocny, jazzowy sound. Ten najpiękniejszy od nostalgiczno-skandynawskiego Jana Grabarka po jazzowo perfekcyjny ton Wayne’a Shortera. Trudno sobie wyobrazić jazz bez saksofonu, bo instrument ten stał się atrybutem tej muzyki. Piękny, niski ton tenorzysty Sonny’ego Rollinsa i śpiewny alt Lee Konitza, ale także eksperymenty z jazzowym bossonem Davida Murraya i elektronicznym EWI saksofonem Michaela Breckera. Ale i klasyka jazzu: Ben Webster, Charlie Parker czy legendarny John Coltrane Quartet (z mistrzem i erudytą nowoczesnego jazzu). Do tego plejada tych wszystkich, których urzekł ten instrument, jego brzmienie i magia. No i nasza polska „szkoła jazzowego saksofonu”, znaczona ekwilibrystką brzmień w muzyce Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Tomasza Szukalskiego, Zbyszka Namysłowskiego, Andrzeja Olejniczaka, Janka Muniaka...
Wyobrażacie sobie świat dźwięków bez tych nazwisk? I bez saksofonu?
Posłuchajcie „Round Midnight” Dextera Gordona lub „Body & Soul” Lestera Younga – ciarki przechodzą!
Pozdrawiam Czytelników belgijskich „Nowinek”!

Polecamy

Pani Profesor Małgorzata Fuszara – socjolożka, prawniczka, współtwórczyni Gender Studies przy Instytucie Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektorka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych. Ekspertka Rady Europy ds.

Prawidłowa ocena własnej figury nie jest łatwa, jednak bardzo ułatwia tworzenie stylizacji.

Kiedy rozpoczyna się dyskusja na temat uzależnień, od razu przychodzą na myśl te najpopularniejsze, wśród których niechlubny prym wiodą alkohol, papierosy i narkotyki. Na ten temat napisano już tak wiele, że nie ma sensu powielać tych informacji.

 

Długi weekend majowy rozpoczął sezon piknikowy i kempingowy. Sposób kempingowania zmienił swój charakter na przestrzeni ostatnich kilku lat. Ponadto siła nabywcza pieniędzy, które zarabiamy jest większa i coraz chętniej kupujemy różne gadżety. A oto najciekawsze z nich:

Łukasz ma 30 lat i pracuje na budowie. Specjalizacja – demolka i szpachlowanie. Ma dobry kontakt z kolegami z pracy, ale jest coś, czego o nim nie wiedzą. Ma narzeczoną, z którą mieszka w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden pokój jest zarezerwowany tylko dla niego.

Bez nerek nie da się żyć! Usuwają one toksyczne związki przemiany materii i pilnują, aby organizm nie został zatruty. Czasami jednak nie domagają i wówczas – „Houston, mamy problem”!

Świat się zmienia za sprawą nowoczesnych technologii i nic nie zatrzyma tego procesu.

Jak podała gazeta „L’Echo”, Belgijska Konfederacja Sektora Budownictwa wytoczyła proces polskiej spółce Eurokontakt z Wrocławia za stosowanie dumpingu socjalnego polegającego na zatrudnianiu pracowników sektora budowlanego po bardzo niskich stawkach.

Moje pierwsze spotkanie z papierosami przypada na tak zamierzchłe czasy, iż gdybym wyznała całą prawdę, daliby mi Państwo pewnie ze sto lat. Zaczęło się, tak jak w wielu wypadkach, w wieku wczesno-młodzieńczym.

Tradycją naszej firmy stały się wspólne obiady, podczas których plotkujemy sobie nad zjadanymi kanapkami, sałatkami czy odgrzewanymi daniami. Przerwy obiadowe nie są zbyt długie, mamy jednak czas coś zjeść, zrobić sobie herbatę czy kawę oraz porozmawiać o tym i o owym.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Krakus
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices