Dziś jest , imieniny obchodzą:

Prawda czy fałsz?

Manneken Pis, wykonana z brązu atrakcja Brukseli i jeden z symboli tego miasta, dostał się ostatnio pod lupę lustratorów, naukowców i detektywów. Nie wiadomo wprawdzie, kto rzucił hasło i kto rozpoczął śledztwo; kto za tym stoi i jakim siłom służy, ale... figurka sikającego chłopca została uznana za podróbkę, czyli falsyfikat.

 

 

Warto byłoby postawić pytanie: po co to całe śledztwo? Sami naukowcy twierdzą, że trzeba rozwiać wątpliwości, bo oryginalna figurka została wykonana przez flamandzkiego rzeźbiarza w roku 1619, że „po drodze”, gdzieś w odmętach burzliwego XVIII wieku, skradli ją Anglicy, nieco później padła łupem jakiegoś więźnia, a już całkiem niedawno, bo dokładnie 50 lat temu... też ją zajumano. Za każdym razem władze zapewniały, że oryginał został odzyskany i w chwale powracał na swoje miejsce niedaleko Grand Place w Brukseli.

Tym razem o autentyczności figury zaświadczyć mają wyniki badań promieniami rentgena i precyzyjne datowanie kawałka posążku, który dla celów laboratoryjnych zostanie odłupany od całości.

Dziwi mnie nieco taka skrupulatność w dochodzeniu do historycznej prawdy i ustalania rodowodu Manneken Pis’a. Czasy mamy takie, że już nawet narzeczona rzadko kiedy jest oryginałem z metką, rzadko jest dziewicą, ot - czasy i obyczaje. Statystyki mówią, że co trzecie dziecko w Europie rodzi się w nieformalnych związkach. Przy okazji: liderem rozwiązłości jest tu... Islandia - z nieprawego łoża rodzi się tam 66% dzieci.

W takich to okolicznościach naukowcy sprawdzają, czy figurka dziecka z brązu jest bękartem, a prawdziwi i domniemani ojcowie rzeczywistych dzieci..., ci – wg obowiązującego prawa - chcąc przeprowadzić test DNA na ustalenie ojcostwa, muszą uzyskać zgodę matki dziecka. Bez zgody matki, przed sądem test jest nieważny. Idź teraz, chłopie, jeden z drugim do żony i poproś o zgodę na test. W mordę dostaniesz z liścia i szlaban na sypialnię na cały kwartał. A jak pójdzie po bandzie, to będzie grubsza akcja. W sądzie z orzekaniem o winie, tak tak.

Nie narzekajmy jednakże na upadek obyczajów, bo jeśli upadły, to leżą one już od dawna. Oto, co urodzony w roku 1540 Piotr Brantome pisze w „Żywotach pań swawolnych” na temat, hm, skłonności do lekkiego prowadzenia się kobiet w poszczególnych regionach „naszej Europy”: „Flamandki, Szwaycarki, Niemkinie, Angliczki a Szkotki czy to mające się ku południowi czy ku północy y będące w zimnych strefach, nie mniey zasilają się tem ciepłem przyrodzonem, iako ich wiele znałem tak gorących iako we wszytkich innych nacyiach”.

Nihil novi sub sole, czyli nic nowego pod słońcem.

No, dobra, wracajmy do współczesności. Podczas wakacji zajechałem radośnie do rodzinnego Choszczna, pięknej miejscowości pod Szczecinem. Sierpień był upalny, stąd też plaża miejska nad jeziorem (jezioro niemalże w środku miasta) wypełniona była po brzegi, dzieciarnia się pluskała na płyciznach, starsi pływali za pomostem, na obszarze oznaczonym bojami i strzeżonym przez czujne oko ratowników, a na niebie z rzadka pojawiała się niewinna chmurka. Na kąpielisku powiewała biała flaga.
Raptem - zadyma. Brama żelazna prowadząca na plażę uchylona, już wtacza się radiowóz policji, za nim dwa małe i dwa duże wozy straży pożarnej. I jeszcze ze dwa nie wiadomo już jakiej służby. Z różnych stron jeziora ściągają na plażę, kreśląc smugi na wodzie motorówki WOPR-u i policji. Zamieszanie, kocioł, rozwijanie plastikowych taśm biało-czerwonych, oznaczanie miejsca wypadku.

Ludzie się gromadzą, komentują, policja odpycha ciekawskich, dzieciaki wskakują do wody i podpływają do pomostu, trzeba je przeganiać, ale nie ma jak na wodzie taśmy rozwinąć, więc trzeba jakoś inaczej, zakotwiczyli wreszcie motorówkę, policjant wrzaskiem bachory odgania. Wyłazi w końcu z jakiegoś wozu płetwonurek, chlup, do wody przy końcu pomostu. Mija godzina, mija druga, a ten penetruje dno w poszukiwaniu nie wiadomo kogo.

Powoli roznosi się informacja, jeden do drugiego: dwie dziewczynki się kąpały, nurkowały przy pomoście. Dziesięcioletnie. Raptem jedna, podobnież, zobaczyła pod wodą ludzką twarz z rozpuszczonymi włosami. Wyskoczyła na pomost (dziewczynka, a nie twarz), druga za nią i wrzeszcząc - do mamy. Mama - do ratownika spod białej flagi. Ratownik przybiegł, spojrzał, nie w ciemię bity: od razu telefon na policję. Policja meldunek przyjęła, zaczęły się procedury: po straż pożarną. Straż po płetwonurka i karetkę pogotowia. Zjechało się coś dwanaście służbowych wozów, jakby się nie daj Boże gdzieś paliło, to nie miałby chyba kto jechać gasić.

Tymczasem głowy z rozpuszczonymi włosami jakoś nie ma, płetwonurek penetruje, publiczność powoli się nudzi, bo nic się nie dzieje. W końcu na pomoście zostają sami ratownicy, zapada zmierzch, wreszcie i oni się zwijają, koniec akcji.

Kolejny poranek przynosi podobno nowe poszukiwania, nowe komentarze i nowe pytania. Czy dziesięciolatka nurkując,otwiera w ogóle pod wodą oczy? Czy przypadkiem nie naoglądała się filmów? Czy nie ma skłonności do konfabulacji? A w ogóle to ktoś na policji zgłosił zaginięcie dziecka czy dorosłego, którego teraz poszukuje tyle osób? Na plan drugi schodzi tragedia, której nie ma, przeistacza się na naszych oczach w tragifarsę, a następnie w zwyczajną plotkę karmioną wymysłem dziecka.

Nie ma możliwości odróżnienia na pierwszy rzut oka informacji prawdziwej od nieprawdziwej. O ile jednak poszukiwania topielca, oparte na tak wątłej informacji jak urojenie dziesięciolatka jest sprawą istotną, o tyle badanie figurki z brązu w dalekiej Brukseli wydaje się pozbawione sensu. Po cóż sprawdzać, czy Manneken Pis urodził się w 1619 roku? Komu satysfakcję przyniesie informacja, że jest fałszywką, czyli podróbką? A kto poczuje się dumny, jeśli okaże się oryginałem? Manneken Pis to symbol miasta i pewnej kultury, to element wymykający się łatwym klasyfikacjom. Zostawcie go w spokoju.

Zapytano kiedyś światowej sławy profesora literatury antycznej: - Kto napisał, prawie trzy tysiące lat temu, „Iliadę” i „Odyseję”?

Facet zastanowił się przez moment, podrapał w łysinę i odrzekł tonem nie znoszącym sprzeciwu: - Dzieła te napisał Homer! Względnie inny poeta o tym samym nazwisku!

Zostawcie w spokoju Manneken Pis’a. Niech sobie nawet będzie z nieprawego łoża, nic nam do tego. I w sumie, kiedy patrzy się na historię Brukseli, nawet by to pasowało współczesnej Europie.

 

Polecamy

Mój mąż już od dobrych kilku lat słucha podcastów. Osobiście zawsze myślałam, że to coś w rodzaju audiobooka, i uparcie twierdziłam, że jeżeli mam sięgnąć po książkę, to już wolę taką tradycyjną, z kartkami i do czytania.

Zazwyczaj Boże Narodzenie kojarzy się ludziom ze szczęściem rodzinnym, spotkaniem przy wspólnym stole, niekończącymi się rozmowami pełnymi zrozumienia i nieodłącznymi prezentami.

 

Pani Agnieszka była chora przez kilka miesięcy. W tym czasie długi za czynsz, elektryczność, spłacanie kredytu w banku tak podrosły, że sprawą zajął się komornik.
Jak mogę sobie poradzić? – pyta się samotna mama.

 

Końcówka roku była bardzo intensywna oraz miała pokazać, na co nas tak naprawdę stać. Nadszedł bardzo wyczekiwany mecz z depczącą nam po piętach drużyną Cristal Boys.

Zima jest bardzo fotogeniczną porą roku. Jednak oprócz mrozu może stwarzać kilka pułapek dla miłośników fotografii, zwłaszcza tych mniej doświadczonych. Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże Wam te pułapki ominąć.

Czy wy wiecie, że są na świecie takie kraje, gdzie ze śniegiem z chmur spadają Mikołaje?” – takimi oto słowami Święty Mikołaj powitał uczniów Polskiego Centrum Kształcenia im. Jana Pawła II w Brukseli w dniach 6 oraz 9 grudnia.

To nie żart – w asortymencie niedawno otwartego w Eindhoven sklepu są suknie ślubne chroniące pannę młodą przed postrzałem. Jednakże, podobnie jak kuloodporne krawaty, jest to sprzęt na zamówienie.

W dniach 24-26 października 2014 w Wiedniu odbyła się V edycja Monitora Emigracji Zarobkowej. Organizatorami konferencji były: Europejska Unia Wspólnot Polonijnych (EUWP), Wspólnota Polskich Organizacji w Austrii – Forum Polonii oraz Ambasada RP w Wiedniu.

Gdziekolwiek będziemy w Belgii – zawsze gdzieś trafimy na festiwal piwa. Może on mieć bardzo lokalny charakter, ale może też być wydarzeniem przyciągającym turystów i pasjonatów piwa nie tylko z Belgii, ale i z całego świata.

Patrząc na piwo w letnie dni, wielu z nas ma przed sobą w szklance jasnego orzeźwiającego pilsnera. Choć historia piwa jest długa, ten rodzaj piwa istnieje dopiero od połowy XIX wieku. Opanował on świat, a Pilzno stało się miejscem miłych piwnych odwiedzin.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Ani Mru Mru
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04
  • Mini galeria 03
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices