Dziś jest , imieniny obchodzą:

Niezły pomysł na urlop – rzucamy palenie!

Moje pierwsze spotkanie z papierosami przypada na tak zamierzchłe czasy, iż gdybym wyznała całą prawdę, daliby mi Państwo pewnie ze sto lat. Zaczęło się, tak jak w wielu wypadkach, w wieku wczesno-młodzieńczym. Chciała dziewczyna pokazać, że jest „dorosła”, wciągnęło ją, masz babo placek i już …

 

Człowiek młody, głupi, nieświadomy. Zresztą w pewnej epoce było w dobrym guście „puszczenie dymka” na spotkaniu towarzyskim, zaś paląca papierosy kobieta czuła się jakoś bardziej „równouprawniona” i wyluzowana niż jej niepalące koleżanki.

Lata minęły, moda na styl życia się zmieniła, ceny wyrobów tytoniowych poszły w górę (aby nie powiedzieć, że zwyczajnie wzbiły się pod obłoki!). Coraz więcej mówiono o niepożądanych efektach uzależnienia od nikotyny oraz o innych szkodliwych substancjach zawartych w papierosach. Przyszła pora na rachunek sumienia.
Zaczęłam sobie więc sporządzać „mentalne rubryki” z czynnikami „za i przeciw” oraz podejmować, jak dotychczas nieskuteczne, próby zerwania z nałogiem. Być może brakowało mi wystarczającej motywacji, może też moja wola nie była zbyt silna? Może zaś po prostu lubiłam palenie, które jakieś tam mankamenty w innych dziedzinach pomagało mi (teoretycznie) załatać.

Do tego wszystkiego zaczęła dołączać się presja społeczna. Zakaz spożywania wyrobów tytoniowych w miejscach publicznych. Abstynencja (w tej dziedzinie przynajmniej) w całym moim najbliższym otoczeniu. Opowieści o „takim, co trzydzieści lat palił i z dnia na dzień rzucił”. Też słyszałam o podobnych przypadkach, ale… po wykryciu ciężkiej choroby. A u mnie było wszystko spoko i już.

Pewnego dnia jednak przyjechał człowiek z Polski, skąd przywiózł mi lek zawierający cytyzynę (nie mylić z cytozyną). Trochę byłam zawiedziona, że to nie śliwki w czekoladzie, ale cóż… Pudełko z Desmoxanem, bo o nim mowa, postawiłam w narożnej gablotce, aby pokazać, że prezent doceniam. I tak sobie stało, i stało, i stało… ja zaś pielęgnowałam swoje dotychczasowe nawyki.

Nadszedł Nowy Rok – dzień „dobrych postanowień”. Opakowanie z lekiem nawet się nie zakurzyło, bo szafka widać szczelna. Minęło jeszcze kilka tygodni wydłużających się w miesiące i nagle… coś mnie tchnęło. I nie miało to nic wspólnego ani ze zdrowiem, ani z finansami. Uświadomiłam sobie, że paląca kobieta wygląda fatalnie (co nie ma żadnego związku z tak zwaną femme fatale) i zaczęło mi po prostu być wstyd. Głupio mi było zapalić na ulicy albo na tarasie kawiarni. Przestalam palić w samochodzie i zaczęłam całkiem poważnie rozważać perspektywę zerwania z nałogiem.

Jako osoba „częściowo odpowiedzialna” (gdybym nią była „w pełni” nie zaczęłabym palenia) udałam się do domowego lekarza z ulotką z Desmoxanu. Co prawda jest to marka handlowa, ale widniejąca pod nią nazwa łacińska powinna, tak na zdrową logikę, być w świecie medycznym znana. Jednak ani mój „doktór” ani pobliski aptekarz o Cytisinum nigdy nie słyszeli. Zadzwoniłam do znajomego specjalisty a ten, po uprzednim sprawdzeniu w Internecie, zapewnił mnie, że mogę śmiało rozpocząć kurację.

Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat środków stosowanych w leczeniu uzależnienia od tytoniu, gdyż nie chcę wdawać się w krytyki czy robić reklamy. Faktem jest, iż nadszedł dzień, w którym podjęłam decyzję. I to nie dla tego, że to pierwszy stycznia czy też pierwszy maja. Po prostu do tej decyzji dojrzałam, zaś środek farmakologiczny pomógł mi jedynie przetrzymać trudne chwile.
Najgorsze jednak były codzienne gesty i przyzwyczajenia. Kawa na śniadanie – patrz papieros po wyjściu z kuchni. Przerwa w pracy – papierosek. Droga z samochodu na miejsce spotkania – kolejny papieros. Takie ot sobie stale powtarzane rytuały.
Jestem więc przekonana, że dużo łatwiej by mi było wkroczyć w ten nowy etap egzystencji gdzieś na wakacjach – z dala od utartych schematów życia codziennego.

Nie palę już od ponad dwóch miesięcy. Ciągnie mnie czasami, ale dzielnie się trzymam i nawet w pewnym sensie jestem z siebie dumna. A że przytyłam pięć kilo? Jak mawiała ciocia Micia nieboszczka – „Chłop nie pies, na kości się nie rzuci”. I tym optymistycznym akcentem zakończę, życząc Państwu wakacji, na których można się opalać wyłącznie promieniami słońca.

Polecamy

Mam przyjemność rozmowy z prezesem oraz jednym z założycieli halowego klubu piłkarskiego FC SOKÓŁ BRUKSELA Piotrem Razniakiem.

 

Skąd wziął się pomysł na założenie (kolejnego) polonijnego klubu w Brukseli?

Większość z Was ma obraz deszczowej i pochmurnej Belgii, i jest to ocena podobna do mojej. Jednak pamiętajmy, że mamy tutaj także piękną, malowniczą mgłę i właśnie na takie plenery chcę Was dzisiaj zaprosić.

 

Mediolan, będący stolicą włoskiej Lombardii, odwiedziłam nie po raz pierwszy. Wiele lat temu spędziłam tam bowiem kilka dni. Ten ostatni pobyt był więc dla mnie tylko przypomnieniem (trochę tak jak szczepionka przeciwko tężcowi).

 

5 tytułów mistrzowskich, 3 puchary i jeden super puchar federacji KAVVV to dorobek polonijnego klubu piłkarskiego FC Polonia Bruksela.

 

Z dniem 1 października wprowadzono w Belgii szereg zmian w dotychczas obowiązujących przepisach. Oto najważniejsze z nich:

 

W dniu 25 listopada 2014 r. rozpoczął się nabór do II edycji Konkursu Miss po 50-tce. Zaproszone są wszystkie panie, które ukończyły 50 lat, 60 lat, 70 i więcej, bo tu wiek nie ma znaczenia.

 

Nieograniczony obowiązek podatkowy – rezydent podatkowy Belgii

Osoby zamieszkałe w Belgii, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (przychodów).Oznacza to, ze opodatkowaniu lub zeznaniu podlegają zarówno dochody uzyskane na terenie kraju, jak i za granicą.

Dni płatnego urlopu przysługują w roku kalendarzowym następującym po roku, w którym pracownik wypracował sobie prawo do urlopu. Aby otrzymać pełny ekwiwalent wakacyjny oraz pełną długość urlopu w roku 2014, należało przepracować cały rok 2013.

Współcześni ludzie, zwłaszcza ci żyjący w dużych miastach, są zabiegani i często narzekają na brak czasu. Jednak wychowując dzieci, powinni pamiętać o zaszczepieniu w nich zainteresowania czymś więcej niż tylko Facebookiem, grami komputerowymi i wszelkimi nowinkami technologicznymi. Psychologowie już od dawna biją na alarm, podkreślając, że dla podtrzymania więzi rodzinnych niezwykle ważne jest wspólne spędzanie czasu.

Grudzień jest miesiącem, w którym – owszem – świętuje się sporo, ale głównie pod koniec roku. Żeby jednak nie pozostawić czytelników Nowinek bez uzasadnienia świętowania w dniach dzielących od Bożego Narodzenia publikujemy garść świąt nietypowych bądź nieznanych.

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Ani Mru Mru
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Gimnazjalistów
  • Krakus
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices