Dziś jest , imieniny obchodzą:

Pomagający - prawdziwi bohaterowie tej historii

W nocy z 28 na 29 czerwca, około 4-tej nad ranem, polska rodzina mieszkająca na Molenbeek z niespełna dwuletnią córeczką została obudzona przez pisk czujników przeciwpożarowych. Kiedy Pan Mariusz wstał i pobiegł zobaczyć, co się dzieje, droga ucieczki przez klatkę schodową była już odcięta.

 

Znajdowali się na poddaszu budynku, na 5. piętrze, uwięzieni przez dym i płomienie powoli zbilżające się do ich mieszkania. Paliło się mieszkanie pod nimi. Prąd został odcięty, w ostatniej chwili złapany IPhone posłużył Tacie za latarkę w celu poszukiwania drogi ucieczki. Była tylko jedna, dramatycznie niebezpieczna i trudna: przez dach, po gzymsie należało „przejść” na dach sąsiedniej kamienicy, pokonując po drodze dwumetrową „nadbudówkę” między dwoma domami. Dym wdzierał się do mieszkania, pod nogami podłoga była już gorąca (niedługo później zawaliła się całkowicie), kiedy Tata chwycił małą Martynkę i wyniósł ją przez okno na ten dach z zamiarem ... no właśnie ... sam nie wiedział, co będzie dalej.
Na szczęście, po przedostaniu się na drugi dach, mógł ją powierzyć w troskliwe ramiona pary sąsiadów z Rumunii, którzy już zdążyli uciec i mógł wrócić po żonę. 30-letnia Magda czekała w oknie, wśród otaczającego ją dymu, na rozżarzonej podłodze, zastanawiając się, czy i jak mąż da radę wrócić- nie wiedziała, co dzieje się z jej córeczką i czy jeszcze ją zobaczy... Te minuty oczekiwania pchnęły ją nawet do pożegnania się już ze swoim młodym życiem... i modlitwy o to, żeby chociaż maleńka Martynka ocalała.

Ale udało się, Pan Mariusz wrócił, i z trudem, ale skutecznie udało mu się wyprowadzić żonę, wciągnąć ją na tę dwumetrową przeszkodę i doprowadzić do miejsca, gdzie już przybywali strażacy wielkim dźwigiem i gdzie przede wszystkim czekała bezpieczna Martynka.

Zostali tak, jak uciekali, w piżamach. Wszystko co posiadali, włącznie z pamiątkami, właśnie sprowadzonymi z Polski, spłonęło. Dostali, jak mówią dar „drugiego życia”... A ich nowe życie dopiero się rozpoczynało: Pani Magda dołączyła do męża pracującego w Belgii zaledwie kilku tygodni temu, zwolniła się w Polsce z pracy, pozamykała wszystkie „sprawy” i ruszyła wraz Martynką, po nowe życie, wreszcie z Tatą i Mężem...
Aż do tej tragicznej nocy wszystko szło w najlepszym kierunku. Z oszczędzanych długo pieniędzy Tata wyremontował i wyposażył wynajęte mieszkanie na przyjazd swoich ukochanych kobiet i Pani Magda właśnie się zadomowiała w nowym miejscu. Rodzina w Polsce właśnie opłakiwała ich wyjazd, nie przeczuwając, że byli o krok od większej tragedii.
Pierwszej doraźnej pomocy udzielił rodzinie rano Konsulat, ale potem rozpoczęło się po prostu życie ... Nie mieli już nic, w pożarze spłonęły nawet kluczyki od samochodu, co kosztowało ich 200 euro za lawetę, bo policja poinformowała ich, że samochód nie może stać „bezpłatnie” pod domem, gdzie od rana zaczynała się strefa płatna ... Rodzina, którą na szczęście mają w Brukseli, udzieliła im schronienia i wystosowała pierwszy nieśmiały apel o pomoc do Polaków w Brukseli.
Stowarzyszenie SOS Bruksela Asbl zareagowało błyskawicznie i zaoferowało każde możliwe wsparcie, od zbiórki pomocy rzeczowej (meble, wyposażenie mieszkania, rzeczy dla małej Martynki), udostępnienia lokalu na zebrane rzeczy do momentu wynajęcia przez rodzinę nowego mieszkania, pomoc w załatwianiu małych, codziennych spraw aż po udostępnienie konta Stowarzyszenia na zbiórkę pieniędzy. Pieniędzy koniecznych do odbudowy nowego świata dla tej nieszczęśliwej rodziny. W kontakcie z Konsulatem SOS Bruksela śledziło też rozwój sytuacji od strony potrzebnych formalności.

Belgijska Polonia nie pozostała obojętna i apele o pomoc, rozpowszechniane przez SOS Bruksela, szybko obiegły miasto, a nawet całą Belgię i ruszyła machina wielkiej solidarności rodaków. Zbiórki zorganizowano też w Antwerpii i Gent oraz innych miejscach.

Niecałe 10 dni po pożarze, zmęczeni, ale szczęśliwi wolontariusze SOS Bruksela mogli już z radością ogłosić, że w zasadzie udało się zebrać prawie wszystko, co rodzina straciła w płomieniach - poza oczywiście tym, czego nigdy nie da się odtworzyć (pamiątek ze chrztu Martynki nie zastąpi nic, tak samo jak rysunków podarowanych Pani Magdzie na pożegnanie przez dzieci z autyzmem, którymi zajmowała się w Polsce).
Ze swojej strony na Facebooku SOS Bruksela dziękowało prawdziwym „bohaterom” tej historii – rodakom, którzy pospieszyli z pomocą, przywożąc meble, sprzęty, pampersy i zabawki, a nawet kolorowe poduszki, nowe garnki i akcesoria kuchenne, ubrania i sprzęty codziennego użytku, czasami z daleka. Na konto Stowarzyszenia, do dnia 9 lipca wpłynęło około 760 euro, które choć w malutkiej części pomogą ulżyć w wydatkach, z których, jak powiedzieli przedstawiciele Sos Bruksela, rodzina nawet jeszcze sobie nie zdaje sprawy („nie sądzimy, żeby dziś pamiętali o tym, że nie mają już kurtek lub butów na zimę”). „Na razie chcemy, żeby strach w ich oczach zastąpiła nadzieja”. Zbiórka trwa i potrwa tak długo, aż hasło Stowarzyszenia „pomagamy stanąć na nogi” uznane zostanie za spełnione.

Na stronie Stowarzyszenia mogliśmy przeczytać taką relację z 8 lipca: „Dziś był dzień wielkiej solidarności rodaków w Brukseli. Zasypywaliście nas wiadomościami od kilku dni, aż dzisiaj ulica w miejscu zbiórki stanęła zablokowana. Kolejne podjeżdżające samochody czekały w kolejce, podczas gdy wszyscy RAZEM rozładowywali poprzednie... Pomagali pomagający i ci, którym my już pomogliśmy. Nasi wolontariusze robili po kilka kursów, odbierając kolejne dary i dźwigali razem z Wami...nic nie było za ciężkie dla Wielkich Serc.

Na koniec, prosto z Antwerpii (!), dojechał pierwszy (wiemy, że jadą kolejne, z Antwerpii i z innych miast) desant rzeczy dla małej Martynki....kaszki, mleko, pampersy, ubranka i miękka czerwona podusia ...Te rzeczy poszły od razu do rąk rodziny Pani Magdy, u której przebywają w tej chwili poszkodowani.

DZIĘKUJEMY ZA POMOC i ZA RADOŚĆ, z jaką to robiliście! Pomaganie CIESZY .

Nie po raz pierwszy Polonia w Belgii pokazała swe wielkie serca i umiejętność zjednoczenia się w obliczu ludzkich dramatów: historia małego Pawełka Bryka, którym do dziś opiekują się przedstawiciele tej właśnie Polonii, na długo pozostanie w naszych i Waszych sercach.

Polecamy

22 września miało miejsce uroczyste otwarcie na brukselskim kampusie KUL nowego kierunku nauczania języka polskiego jako drugiego języka obcego w ramach studiów z lingwistyki stosowanej.

 

Felix zdecydowanym ruchem otworzył tylne drzwi policyjnego wozu i wepchnął do środka zalaną łzami Anitę. Mgła zasnuwała jej oczy, lecz mimo to nie mogła oderwać wzroku od policjantów ładujących do karetki zakrwawionego Carlosa. Felix zatrzasnął za nią drzwi i krzyknął do kierowcy, by ruszał. Ten odjechał z piskiem opon, aż wgniotło skuloną postać kobiety w siedzenie.

Paryski cmentarz Montmartre i rodzinny, niepozorny grobowiec z wyrytym napisem: Famille Ad Sax. Wewnątrz - doczesne szczątki geniusza z Belgii, który jednak umarł w nędzy. A przecież pozostawił po sobie przedmiot kultowy, rzecz czarodziejską - saksofon.

 

Obudziłem się w środku nocy, cały zlany potem, a me serce waliło jak oszalałe. W pierwszym momencie nie byłem pewien, czy ze snu wyrwał mnie jeden z kolejnych koszmarów, które ostatnimi czasy nawiedzały mnie praktycznie co noc, czy też coś innego.

Nie od dziś wiadomo, że Słowianie należą do jednych z najstarszych kultur zamieszkujących ziemię. Nic dziwnego, że wraz z naszą (raczej niechcianą) emigracją, słowiańska kultura, sztuka, historia dokonuje ekspansji na Europę Zachodnią.

W życiu codziennym są sytuacje, które doprowadzają Cię do szału. Zamiast podejść spokojnie do sprawy, robisz awanturę. A może warto spróbować inaczej…?

 

Jak wynika z danych opublikowanych na portalu zarobki.pracuj.pl, największe przeciętne wynagrodzenie w minionym roku odnotowano w województwie mazowieckim. Średnia pensja wyniosła tam 5,5 tys. zł brutto. Na drugim miejscu znalazło się województwo dolnośląskie z przeciętną płacą rzędu 4,9 tys.

Peelingi na bazie ziół są stosowane już od dawnych lat. Bio peeling to właśnie metoda oparta na recepturze ziołowej. W ich skład wchodzą mieszaniny ziół o działaniu złuszczającym i regenerującym skórę.

W pewnych sytuacjach korzystanie ze smartfona bywa kłopotliwe lub nietaktowne. Na szczęście wymyślono już urządzenie, które umożliwia kontrolowanie pracy smartfona i odczytywanie wiadomości bez wyjmowania telefonu z kieszeni czy torby, lub zerkania na jego ekran.

 

Różnymi stronami dochodzi do nas moda na „slow life”, zwolnienie tempa życia. Jak to rozumieć i czy to rzeczywiście coś dla nas? Co do końca znaczy ten trend?

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Krakus
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices