Dziś jest , imieniny obchodzą:

Wakacyjny romans – opowiadanie

Nareszcie wakacje! Czas, w którym każdy z nas oczekuje upragnionego wypoczynku, trochę szaleństwa i oczywiście przygód, nie wykluczając miłosnych. Wakacyjny romans, to już coś! Dlaczego nie miałby przytrafić się właśnie Tobie…?

 

Ale zanim pochłonie nas bliżej niezidentyfikowana siła pragnień, powinniśmy dodać trochę rozsądku i trzeźwości umysłu do koktajlu hormonów.

Wydawałoby się to takie proste. Ale jak tu myśleć? Kiedy skąpo odziane panie spacerują brzegiem morza, rzucając zalotne spojrzenia na wszystkie strony. Minispódniczki falują na wietrze, przyciągając wzrok spragnionych negliżu panów.
Panowie w obcisłych szortach biegają w morskich falach i przyjmują bliżej nieokreślone pozy.

Wyczekiwany urlop, plaża, piękno krajobrazu sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości. Po takich wizualnych ekscesach wystarczy lampka wina w romantycznej kafejce, żeby wpaść w sidła romansu. Na ile taka znajomość ma szanse przerodzić się w coś trwałego? W tamtym momencie mało to nas obchodzi...

Marta czekała na taki wymarzony urlop prawie 2 lata. Przez cały ten czas ciężko pracowała i oszczędzała na wakacje w nadmorskim raju. Perspektywa trzech tygodni na Majorce dodawała jej sił. W myślach nieustannie przeplatały się wizje… leżenie na plaży, pływanie w pięknych basenach, miłe towarzystwo i zapierające dech w piersiach, ekskluzywne hotelowe wnętrza. No i oczywiście to najważniejsze marzenie, że w końcu pozna tego jedynego…

Nadszedł czas wyjazdu. Marta wraz z dwiema przyjaciółkami, Izą i Joanną, już na lotnisku snuły plany na każdy dzień pobytu. Dziewczyny były szalone i dość frywolne. Czasem doprowadzały Martę do wściekłości swoimi głupimi pomysłami. Totalnie burzyły jej poukładany, ociekający romantyzmem schemat wakacji. Ich zdaniem najważniejsza była dobra zabawa, drinki i nienaganny wygląd. Już w autokarze dowożącym pasażerów do samolotu dały popis swojej inteligencji. Stanęły na końcu autokaru, obładowane bagażem podręcznym zawierającym głównie kosmetyki. Podczas jazdy z przejęciem poprawiały makijaż. W pewnym momencie kierowca nagle zahamował. Iza jak Batman z błyszczykiem w dłoni i bananowej sukience przeleciała przez cały autobus, po czym runęła prawie u stóp kierowcy. Pasażerowie na chwile oniemieli. Natomiast Iza podniosła się z wrodzoną sobie gracją, poprawiła zalotnie włosy i ruszyła w drogę powrotną na tył autokaru. Cała ta sytuacja poszłaby szybko w niepamięć, gdyby nie piskliwy i donośny głos Izy – Aśka, widział to ktoś? Salwa śmiechu mówiła sama za siebie. No cóż, przyjaciółek się nie wybiera, po prostu się je ma…

Hotel był piękny. Baseny, restauracje, kawiarenki, no i oczywiście romantyczna plaża. Cały kompleks hotelowy wyglądał jak z bajki.

Dziewczyny, pełne euforii, rozpakowały się w swoim luksusowym apartamencie, po czym pierwsze kroki skierowały na plażę. Żądne słońca, widoków i przygody rozłożyły się na leżakach. Popijając drinki z parasolką łowiły wzrokiem co przystojniejszych panów.

Marta znudzona ciągłym zachwytem swoich koleżanek, które obserwowały grupę popisujących się facetów grających w siatkówkę, wybrała się na spacer brzegiem morza. Fale rozkosznie łechtały jej stopy, co powodowało coraz większą potrzebę poznania kogoś bliskiego. Kogoś, z kim mogłaby porozmawiać o wszystkim. Kogoś, kto objąłby ją ramieniem …

Nagle, nie wiadomo skąd, podbiegł do niej pies. Piękny owczarek niemiecki zrobił figlarne kółko i zerwał jej chustę, którą była przepasana. Dziewczyna przestraszyła się, ale nie wpadła w panikę, gdyż pies głównie zainteresowany był jej plażowym okryciem. Marta przyglądając się harcom owczarka, zauważyła, że w jej stronę, co sił w nogach biegnie mężczyzna. Zadyszany, upadł u jej kolan i ledwo wydukał…

– Bardzo panią przepraszam! To głupi psiak! Proszę mi wybaczyć! Jak mogę to pani wynagrodzić? Marta uśmiechnęła się i uspokajająco odpowiedziała...

- Ależ wszystko w porządku! Nic się nie stało. Najważniejsze, że pies jest zadowolony… Mężczyznę odpowiedź Marty szczerze ubawiła, chwycił ją za rękę i powiedział…

- Jestem Kris, a Ty?
- Marta.
- Miły początek znajomości… – skwitował całą sytuację Kris. Obydwoje wybuchli śmiechem.
- Pozwolisz, że jutro oddam ci upraną chustkę?
- Spotkajmy się w tym samym miejscu... – powiedział, nie puszczając jej ręki.
Marta zgodziła się, była zauroczona szarmanckim Włochem. Dobrze zbudowany, opalony, kruczo czarne włosy i brązowe oczy. Jednym słowem nieprzyzwoicie przystojny.
Dziewczyna nie mogła doczekać się następnego dnia. Intuicja podpowiadała jej, że to on, ten jedyny. Była tak pochłonięta myślami o przystojnym nieznajomym, że nawet nie zwracała uwagi na ciągle kłócące się koleżanki. Głównie chodziło im o dobór kreacji plażowych do koloru paznokci.

Kris pojawił się na plaży w umówionym miejscu. W ręku trzymał bukiet kwiatów i czystą chustę Marty. Usiedli na piasku i długo rozmawiali. Czas płynął nieubłagalnie. Trzeba było się pożegnać. Dziewczyna miała wrażenie, że zna go od zawsze. Świetnie mówił po Polsku. Studiował w Krakowie. Kultura i język polski nie były mu obce.

Od tego dnia spotykali się codziennie na plaży. Po czym przenosili się do kawiarni, gdzie popijając drinki patrzyli sobie głęboko w oczy. Marta od pierwszego dnia wiedziała, że zaiskrzyło miedzy nimi, ale teraz była już pewna, że się zakochała. Po dwóch tygodniach romantycznych spotkań na widok Krisa coraz mocniej biło jej serce. Zastanawiało ją jednak, dlaczego spotykają się tylko wieczorami i tylko na trzy godziny?
Niepokojące przemyślenia dziewczyny pękały jak bańki mydlane, kiedy wkradły się gorące pocałunki i oczekiwany seks.

Po upojnym wieczorze nie mogła się doczekać następnego. Ale Kris się nie zjawił. Czy była rozczarowana? Raczej zaniepokojona. Myślała, że coś mogło mu się stać.
Minęły 3 dni. Kris ani razu nie pojawił się w ich umówionym miejscu. Marta nerwowo chodziła po plaży i z niepokojem patrzyła na zegarek. Nic nie mogła zrobić, bo tak naprawdę nic nie wiedziała o Krisie. W którym hotelu mieszka? Nie miała do niego numeru telefonu, ba w zasadzie nie był jej potrzebny… Zawsze zjawiał się na czas, a po trzech godzinach się rozstawali.
Udręka Marty dała się zauważyć wiecznie zajętym sobą Izie i Joannie. Koleżanki zakopały topór wojenny i jednogłośnie stwierdziły, że trzeba dziewczynie pomóc i wyciągnąć ją z letargu. Jedynym, co przychodziło im do głowy, to wypad do pobliskiego hotelu, w którym była dyskoteka. Marta po wielu wymówkach nie potrafiła oprzeć się ich bezsensownym namowom. W końcu dla świętego spokoju uległa, uznając ich pomysł za prawie genialny.
Późnym wieczorem, ubrane w swoje najlepsze sukienki wybrały się na imprezę. Wchodząc do hotelu Marta zauważyła Krisa. Zakręciło jej się w głowie. Była pewna, że zaraz upadnie, ale zebrała w sobie siły i podbiegła do niego.
- Kris! Co się stało? Dlaczego... – i już nie dokończyła. Kris taktownie jej przerwał.
- Pozwól Marto, że Ci przedstawię moją żonę Ewę. Ewo, to jest ta dziewczyna, której nasz Loko zabrał chustkę. Pamiętasz? Uprałaś ją, żebym mógł oddać…

Marta cała drżała. Nie mogła wydobyć z siebie głosu. Serce pękało jej na miliony kawałków. Zrozumiała, dlaczego tylko trzy godziny wieczorem. To był jego wolny czas. Pewnie rezygnował dla niej z gry w karty albo innej męskiej uciechy. Romans skończył się na trzy dni przed wyjazdem. Marta długo zastanawiała się, co w nim takiego było, co uśpiło jej czujność?

 

Polecamy

Doktor Waśkiewicz należy do towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej w Belgii.

Gdy pogoda daje się we znaki – aż chce się uciec od jesienno-zimowej słoty do cieplejszych klimatów. Postanowiłam więc wykorzystać okazję i spędzić tydzień z dala od codziennej rutyny – bez telefonu, bez telewizji i bez internetu. Krótko mówiąc – odcięcie całkowite.

Jeśli ktoś nie wiedział, co ze sobą zrobić w sobotę 13 czerwca, trzeba było się stawić na tegorocznej edycji największego polonijnego wydarzenia sportowego w Belgii, czyli turnieju piłkarskiego Polonia Cup!

Na mszy świętej w kościele Notre Dame de la Chapelle w Brukseli, 19 marca 2017 r. o godzinie 11:00, odbyła się uroczystość poświęcenia Sztandaru Szkolnego Punktu Konsultacyjnego im. Joachima Lelewela przy Ambasadzie RP w Brukseli.

Wizyta teściowej, która wydawała się nie mieć końca, dała mi się nieco we znaki. Mimo mojego postanowienia, żeby żadną miarą nie dawać się mamie Jacka wyprowadzić z równowagi i nie zwracać uwagi na jej kąśliwe komentarze, nie byłam w stanie nie przejmować się jej gadaniem.

Foto-Kiler

Wiele wskazuje, że belgijscy detektywi ujęli wreszcie seryjnego zabójcę. Do przełomu w śledztwie doszło m.in. dzięki odkryciu karty pamięci w domu podejrzanego. Okazało się, że nagrany na niej jest filmik przedstawiający jedno z morderstw.

Drodzy Państwo, obecny rok jakoś tak szybko minął, iż mam wrażenie, że felieton o jarmarku świątecznym w Kolonii pisałam dopiero wczoraj, a tu już jedenaście miesięcy minęło. Człek się ledwie zdążył na pięcie obrócić a tu znowu święta.

 

Z każdym rokiem w całej Europie coraz więcej wędkarzy stosuje zasadę „Złów i wypuść”. Dla wielu z nas pojęcie tych dwóch słów jest bardzo zrozumiałe, ale czy zastanawialiście się, czy na pewno tak jest?

Dziś będzie o pieniądzach, a raczej o ich braku w kieszeni ucznia za czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Wspomnienia te związane są z „pierwszym dniem w szkole”, co oznacza, że wakacje mamy już poza sobą, że niebawem liście pożółkną i zacznie się: buro i mokro.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Krakus
  • Dzień Dziecka 2012
  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 04
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices