Dziś jest , imieniny obchodzą:

Sałatka belgijska (lipiec)

Naukowcy oskarżyli sprzątaczki

 

Ponad osiemdziesięciu studentów inżynierii uniwersytetu w Leuven ponownie przystąpiło do egzaminu z technologii. Przyczyną powtórki nie była jednak zdemaskowana akcja „ściągania” czy podobne przestępstwo. Prace studentów zniknęły, a winne są sprzątaczki – brzmi wyrok władz uczelni.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem: studenci myśląc już o wakacjach, wypełniali jeden z ostatnich testów egzaminacyjnych, skończył się czas, prace zebrano i umieszczono w kartonie. Sam karton stanął na biurku egzaminatora, na nieszczęście jednak ustawiono go „w pobliżu sektora, w którym znajdowały się papiery przeznaczone do zniszczenia” – jak mętnie tłumaczą dziś naukowcy. W związku z tym, że służby sprzątające pracujące na wspomnianej powyżej uczelni najwyraźniej działają błyskawicznie, wszystkie prace natychmiast trafiły do kosza, a stamtąd..., stamtąd to już nie wiadomo gdzie, bo podjęta natychmiast akcja poszukiwawcza nie przyniosła rezultatów. Kamień w wodę.
Podjęte natychmiast śledztwo wykazało, że „ktoś z zespołu sprzątającego uniwersytet pomyślał, że to makulatura” – obwieścił tryumfalnie Rik Gosselink, prorektor do spraw studenckich.
Sprawa zakończyła się bezboleśnie dla zespołu sprzątającego i dla władz uczelni, choć ewidentnie albo jedni albo drudzy wykazali się niefrasobliwością i bezmyślnością. Znając obyczaje panujące w szkołach wyższych jesteśmy skłonni zaryzykować twierdzenie, że wina leży jednak po stronie roztargnionych naukowców – egzaminatorów. Niezależnie jednak od tego prawdziwymi przegranymi okazali się Bogu ducha winni studenci, którzy egzamin pisać będą ponownie. No chyba, że kontenery na makulaturę wyplują swoją drogocenną, naukową zawartość.

Huczą po nocy!

Miarka się przebrała – na brukselskim lotnisku jest za głośno, żyć po sąsiedzku się nie da, trzeba lotnisko przenieść! W skrócie pod tymi właśnie hasłami protestuje 12 różnych grup obywatelskich. Oprócz hałasu lotnisko generuje też hałdy śmieci, przyczynia się do chaosu komunikacyjnego na drogach i w ogóle źle wpływa na zdrowie i samopoczucie mieszkańców.
Trzeba przyznać, że grupy protestujących działają jeszcze w ramach obowiązującego prawa – nie ma miejsca na wysypywanie zboża na tory, nie pali się opon ani też nie rzuca w nikogo koktajlami Mołotowa. Na razie niezadowoleni z sąsiedztwa lotniska mieszkańcy domagają się przeprowadzenia ekspertyz ekonomicznych mających przynieść odpowiedź, czy lotnisko można przesunąć gdzieś indziej.
Oprócz żądań długofalowych wysuwane są również cele doraźne: w zgodnej opinii sąsiadów lotniska należy wstrzymać ruch na niebie w godzinach 22:00-7:00, a nie (jak jest dotychczas) w godzinach 23:00-6:00.
Rzeczniczka jednej z nioezadowolonych grup, Peggy Cortois, stwierdziła, że sytuacja dla tych, którzy żyją wokół lotniska stała się nie do zniesienia. Cortois dodała, że jest to „prawdziwy skandal”, że ani władze Brukseli, ani zarząd lotniska nie podjęły żadnych działań w celu ograniczenia uciążliwości hałasu. Inna z działaczek, Josephine Overeem powiedziała, że Zaventem jest „najgorszym lotniskiem w Europie”. Wszyscy oni domagają się natychmiastowych rozmów z ministrem transportu i w razie ich fiaska nie wykluczają radykalizacji metod protestu.

Po rozum do głowy?

W belgijskim rządzie trwają dość gorączkowe rozmowy na temat przestępców ubiegających się o status uchodźcy. Dotychczas odmowa azylu dotyczyła wyłącznie zbrodniarzy wojennych czy winnych popełnienia zbrodni przeciwko ludzkości. Teraz wachlarz powodów odprawienia z kwitkiem z Belgii ma się znacznie rozszerzyć.
Theo Francken odpowiedzialny za politykę azylową i migrację w Belgii dość enigmatycznie oświadczył w TV, że rozważane są instrumenty „możliwości cofnięcia statusu chronionego dla tych, którzy w sposób rażący będą nadużywać naszej gościnności. Musimy zapewnić ochronę tych, którzy naprawdę jej potrzebują. Jednak przestępcy, którzy stwarzają poważne zagrożenie dla naszego społeczeństwa i jego obywateli, ,nie są tu mile widziani – dodał Theo Francken.

 

Pomysłowe Dobromiry z Ostendy

Nie byle jaką pomysłowością popisali się mieszkańcy Ostendy, z którymi na ścieżkę wojenną lata temu weszły mewy i inne żarłoczne, a leniwe ptactwo. Narastający problem osadzał się głównie na żebraczo-złodziejskim postępowaniu ptaków; nauczyły się one rozpruwać dziobami wystawiane worki na śmieci, wyjadać co smaczniejsze kąski, a po posiłku pozostawiać po sobie krajobraz po bitwie.
Obecnie w Ostendzie testowany jest przemyślny system zawieszania worków ze śmieciami ponad powierzchnią chodnika czy ulicy. Jeden z mieszkańców miasta (co przynosi mu chlubę, sławę i miano racjonalizatora) stwierdził, że „jeśli torby są zawieszone około metra nad ziemią, to przecież mewa nie może ich porozrywać, bo nie może dziobać i lecieć w tym samym czasie”.
Genialne!

 

Jankesi chcą wiedzieć

Międzynarodowy skandal i rosnąca nieufność – w ten sposób można określić atmosferę panującą ostatnio w świecie belgijskich służb specjalnych (a szczególnie kontrwywiadu). Otóż analitycy zgodnie twierdzą, że niemieccy szpiedzy wykradali tajemnice i przekazywali je amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego.
Sprawa jest dość poważna (niby to szpiegowanie w rodzinie, ale zawsze smrodek pozostaje), bo w te słowa odezwał się Alexander de Croo, wicepremier Belgii: Jeśli podejrzenia się potwierdzą, to Niemcy będą się musieli gęsto tłumaczyć z prowadzenia swoich akcji w kraju, w którym znajduje się większość instytucji Unii Europejskiej.
Jakby tego było mało, w kwietniu 2015 roku wypłynęła na jaw informacja, że niemieckie służby specjalne inwigilowały francuskich urzędników państwowych i pracowników firm zbrojeniowych, by owocami swoich działań podzielić się z Amerykanami.
Zazdrość bierze, gdy się pomyśli o skuteczności belgijskich działań kontrwywiadowczych. W Polsce od lat nie wykryto żadnego szpiega działającego w naszym kraju; z pewnością ma to swoje uzasadnienie w fakcie, że Polska nie ma nic do ukrycia. Albo, że nikt ani na Kremlu, ani na Kapitolu nie jest ciekaw, co też u nas się tak naprawdę dzieje.

Polecamy

Jako napój istniejący od wielu stuleci, piwo oparło się już niejednemu i nadal możemy się nim cieszyć w czasach współczesnych. Wojny, susze, powodzie, pożary i różne zjawiska gospodarcze towarzyszyły już niejednemu browarowi. Także i teraz branża piwna oparła się kryzysowi gospodarczemu i dalej szykuje się do walki o konsumenta na różnych frontach.

Mam przyjemność rozmawiać z Panem Wiesławem Cieleniem, współzałożycielem i honorowym prezesem FC Polonii Bruksela, człowiekiem instytucją, bez którego polonijny światek piłkarski być może by nie istniał.

 

Maj. Dla wielu najpiękniejszy miesiąc roku. Uwielbiany przez zakochanych i tych, którzy z nadzieją patrzą w przyszłość, czemu sprzyja budząca się do życia przyroda.

 

Mamo, skąd się wziąłem? Co to jest seks? Te i podobne pytania usłyszysz od swojej pociechy na pewno. Seks nie powinien być tematem tabu. Im wcześniej zaczniesz rozmawiać z dzieckiem, tym łatwiej znajdziecie wspólny język.

Zasiłek socjalny IGO/LA GRAPA to świadczenie socjalne przyznawane osobom w wieku emerytalnym od 65 roku życia, które otrzymują niską emeryturę.

5 tytułów mistrzowskich, 3 puchary i jeden super puchar federacji KAVVV to dorobek polonijnego klubu piłkarskiego FC Polonia Bruksela.

 

Sporo czasu zastanawiałem się nad tematem dzisiejszego artykułu i doszedłem do wniosku, że jesteście już gotowi na zabawę w jeden z najtrudniejszych i wymagających poświęcenia najwięcej uwagi i skupienia temat, jakim jest reportaż.

 

W tym roku obchodzimy 70 rocznicę zakończenia II wojny światowej.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices