Dziś jest , imieniny obchodzą:

Wakacje to takie mini powroty

Jeszcze tylko chwila, jeszcze kilka dni i zaczną się wakacje. U mnie, w tym roku trochę inaczej, trochę na raty. Nasz syn kończy pierwszą klasę szkoły średniej, a córka jest w podstawówce, więc jego wakacje zaczynają się wcześniej. On już zachłyśnie się wolnością, ona jeszcze kilka dni będzie musiała narzekać, że to niesprawiedliwe.

 

Jeszcze chwila... Wakacje to odpoczynek, choć w moim przypadku to również możliwość skoncentrowania się na kolejnej książce, bez ciągłego patrzenia na zegarek. Najgorzej mi się pisze, gdy wiem, że jeszcze tylko pół godziny i muszę gdzieś pędzić. Teraz będę mogła tworzyć ze spokojem. Wkrótce skończę pisać trzecią część Jangblizji i ten czas jest tak cudownie ekscytujący.

Plany wakacyjne zrobiłam już dawno. Na początku roku, gdy długie ponure dni zaczynają doskwierać, najlepszą terapią jest przeszukiwanie internetu w celu rezerwacji miejsca, w którym spędzi się urlop. To tak, jakby już się tam było w styczniu. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że plany wakacyjne dla nas, mieszkających poza granicami Polski, piszą się same. Gdzie jedziemy? Oczywiście to jasne - do Polski.
Zastanawiam się, czy nasze wakacje to nie są takie mini powroty. Chęć, choć przez chwilę, choć jeszcze raz, włożenia stóp do tej samej wody... Udać, że to możliwe. Poczuć, że wszystko dookoła jest zrozumiałe i takie znane. Znów naładować baterie. Pojechać, wrócić, zobaczyć, poczuć, wrócić...

Kilka dni temu córka opowiadała, że w szkole nauczycielka zapytała, gdzie dzieci pojadą na wakacje. Uczniowie mówili o Hiszpanii, Szwecji i Bali, a ona oświadczyła, że jedzie do Polski. Oni uważają, że to nuda, ale ja się cieszę, nie znają się - powiedziała do mnie cicho.

Wyjazd do Polski to przede wszystkim kontakt z językiem - rozmowy na ulicach, zakupy i wizyty w księgarniach, muzea, kina... Ach! Język, który daję moim dzieciom, razem z moimi korzeniami. To tak ważne, skąd jestem i skąd w mojej części są oni. Nie mogę ich przekonywać, muszę pokazać. Tylko pokazując, mogę coś dać. Nie tak dawno byłam na spotkaniu, na którym ktoś tłumaczył, w jaki sposób i używając, jakich argumentów możemy przekonywać nasze dzieci, że język polski jest ważny. Ja nie przekonuję, przekonywanie dzieci nie odnosi oczekiwanych skutków. Ja pokazuję, pozwalam im zobaczyć i poczuć, a one same odkrywają wagę ich dwujęzyczności i to jest piękne.

Oni nie wiedzą, że ja wakacje spędzam zawsze z jednym przymkniętym okiem, by nie wszystko widzieć, choć widzę, by nie słyszeć, choć słyszę i mogę do woli idealizować tamto miejsce, do granic możliwości. Nieuczciwe? Być może, ale tylko przed samą sobą. Choć z drugiej strony - przecież spojrzenie na to samo w promieniach wschodzącego słońca jest inne niż o zachodzie, a jednak oba spojrzenia są równie prawdziwe. To, na co się patrzy, tak naprawdę też się nie zmienia.

Wakacje w Polsce to też trochę jak podróż w czasie, znów przez chwilę czuję się jak przed wyjazdem, mimo że minęło już tak wiele lat. Potem widzę, że to już nie to samo, ale to nic, ponieważ teraz mogę również spojrzeć na tamte miejsca w inny sposób.
Dzięki perspektywie wiem, że tam też deszcz może padać dla przyjemności. Czasem tylko przygnębiają spotkania z dawnym smutkiem w nowej sukience, ale szybko przeganiam uśmiechem te myśli.

Wyjeżdżając należy oczywiście spakować torby, walizki, plecaki. Zawsze zabieram mniej, bo więcej przywiozę. Później każda rzecz przywieziona z Polski ma większą wartość.

Pomyślałam, że pisząc ten tekst zapytam męża i dzieci, dlaczego lubią wyjazdy do Polski. Posypały się odpowiedzi: bo pączki i lody o wszystkich smakach. I jest jeszcze ciepło w lecie, a w zimie śnieg pada. W Polsce jest prawdziwa zima, nie taka udawana jak tutaj. Interesujące, że teraz, u progu letnich wakacji pomyśleli o śniegu.

No i jeszcze ryby i pifo, mówi mąż ostatnie słowo wypowiadając po polsku. Po chwili dodaje - no i Festiwal Słowian i Wikingów. Wizyty na wyspie Wolin stały się już naszą tradycją.

Ale jeszcze drzewa i góry i morze, wcale nie takie samo - przekrzykują się dzieci - i wspomniane, bo byliśmy tam kiedyś tacy mali - poważnie dodaje córka. Ach i sklepy, mama, i nie zapomnij, że jeszcze spotkania z rodziną, to też jest bardzo ważne. Uśmiecham się szeroko.

Dzwonek do drzwi. Otwieram, a w nich stoi mój szwagier. Wiesz co, mówi po niderlandzku, tak fajnie opowiadaliście o wakacjach w Polsce, że postanowiłem, pojechać tam z dziećmi w tym roku. Pomożesz mi znaleźć jakieś ładne miejsce?

Czytelnikom „Nowinek” życzę udanych wakacji, gdziekolwiek w tym roku się znajdą, pełnych radości i odpoczynku oraz ciepłych powrotów.

Polecamy

Akademia Kultury to projekt zrealizowany 23 listopada przez Centrum Kultury i Edukacji Polskiej PLUS dzięki wsparciu Ambasady RP w Belgii. Głównym założeniem Akademii Kultury było aktywizowanie polskich rodzin do twórczych działań oraz kreatywnego spędzania czasu wolnego.

Trudno uwierzyć, że mamy już grudzień i kolejny rok prawie za sobą. Jedenaście miesięcy przeleciało jak z bicza trzasnął i na nowo pojawił się problem zakupu prezentów na gwiazdkę.

Dla Polaków karnawał oznacza okres zimowych balów i zabaw, począwszy od Święta Trzech Króli (6 stycznia) aż do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową (18 lutego). Tymczasem w Belgii karnawał zaczyna się 14 lutego i trwa aż do 16 marca.

Wakacje zbliżają się pełną parą i najwyższy czas zrobić rezerwacje. Niektórzy, tak jak jedna z moich przyjaciółek, smażą się od kilku dni na wczasach w Egipcie. Inni, jak moja córka, pakują walizki na podróż do Korei.

Badminton, gra, która większości z nas kojarzy się z dobrą zabawą i wakacjami. Nic bardziej mylnego, jest to sport bardzo wymagający a na najwyższym poziomie niesamowicie dynamiczny.

Miesiącem zakochanych jest niewątpliwie maj ze swoją wiosenną aurą sprzyjającą miłosnym zauroczeniom. Podobnie jest jednak i latem.

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Zbliżający się Dzień Wszystkich Świętych, gdy jesteśmy z dala od grobów najbliższych, jest okazją do uczczenia pamięci poległych w czasie wojny.

W młodości człowiek myśli, że wszystko potrafi, ale wie, że nie wszystko może. Na starość wie, że wszystko może, ale niestety: nie wszystko już potrafi.

Po telefonie od Marka i propozycji wspólnego wyjazdu na łowisko we Francji, nie czekałem zbyt długo na podjęcie decyzji. Zgodziłem się od razu, gdyż taką wyprawę miałem już od dawna w planach, ale, niestety, praca i obowiązki nie pozwalały na to, więc propozycja Marka bardzo mi podpasowała.

Na mszy świętej w kościele Notre Dame de la Chapelle w Brukseli, 19 marca 2017 r. o godzinie 11:00, odbyła się uroczystość poświęcenia Sztandaru Szkolnego Punktu Konsultacyjnego im. Joachima Lelewela przy Ambasadzie RP w Brukseli.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Krakus
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices